Na tym polega bycie sportowcem
Z DRUGIEJ STRONY - Andrzej Grygierczyk
Kacper Tomasiak znów dokonał wielkiej rzeczy na skoczni w Predazzo. Dzięki temu wszedł do panteonu najwybitniejszych postaci polskiego sportu – medalistów olimpijskich. W końcu iluż z naszych sportowców ma na koncie dwa krążki, które przywieźli z tych samych igrzysk. A stoi dopiero na progu kariery, bo trudno inaczej podchodzić do młodziana, który liczy sobie 19 lat. Trener Maciej Maciusiak nie omieszkał stwierdzić, że Kacper jest w stanie przebić osiągnięcia Adama Małysza i Kamila Stocha.
Ma w każdym razie ku temu wszelkie dane, a wypada się tylko modlić, by jego głowa wytrzymała to wszystko z czym pośrednio już się zderzył we Włoszech i z czym – już bezpośrednio – zderzy się po powrocie do Polski. A zderzy się z wielką sławą, uwielbieniem, brakiem świętego spokoju... W dalszej kolejności – w przypadku obniżki formy czy gorszych wyników (bo w sporcie nie da się być bez przerwy na szczycie) - pojawi się najpewniej zgryźliwość, złośliwość i hejt.
Odpuśćmy sobie jednak dzisiaj takie akurat rozważania, choć to i owo na ten temat mogliby powiedzieć inni nasi reprezentanci na igrzyska we Włoszech, wspomnianego Kamila Stocha nie wyłączając. Kariera tego wspaniałego sportowca właśnie dobiega końca. Nie tak najpewniej to sobie wyobrażał trzykrotny złoty medalista igrzysk. W szczęśliwym dla Polaków Predazzo zamierzał się pięknie i z przytupem pożegnać. Skończyło się na odpadnięciu po pierwszej serii w konkursie na skoczni normalnej i na 21. miejscu na skoczni dużej. „Zawodowi hejterzy” od razu podsumowali to powszechnie znanym cytatem, że „trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”.
To prawda, że niewiele w trwającym wciąż jeszcze sezonie zimowym wskazywało, że Stoch się odbije, że zacznie osiągać wyniki, które jemu samemu i nam dostarczą satysfakcji. Ale – tu wkraczamy na niepewny grunt psychologii – mogło być tak, że sama tylko stała obecność wielkiego mistrza, możliwość trenowania z nim na co dzień, podglądania była nieocenioną lekcją dla Kacpra.
Tego w sposób namacalny nie da się dowieść, można tylko przypuszczać, że coś w tej mierze było na rzeczy; wiadomo w każdym razie, że obecność i towarzystwo mistrza zawsze mobilizuje i niekoniecznie musimy to odnosić wyłącznie do sportu.
Kamilowi Stochowi, choć tak mu na tych igrzyskach nie wyszło, i tak jesteśmy winni wielką i dozgonną wdzięczność za to wszystko, co zrobił dla skoków narciarskich i całego polskiego sportu. Doprawdy, trudno będzie komukolwiek prześcignąć go pod względem dokonań, zwłaszcza olimpijskich. A do tego dochodzi jego osobowość - budząca powszechną sympatię, niekontrowersyjna, mająca dystans do swoich dokonań. A także do najświeższych niepowodzeń, co skomentował na swój sposób: - W tej chwili jestem zawiedziony i rozczarowany swoją postawą. Nie było nawet blisko. Pewnie, gdyby ktoś dwa lata temu zapytał mnie, czy podjąłbym się tego wyzwania, to myślę, że nie zmieniłbym nic. Na tym właśnie polega bycie sportowcem, żeby do końca wierzyć i marzyć.
Czyż nie jest to powiedziane z klasą godną sportowca i człowieka wielkiego formatu?
To może złudzenie, ale są między 19-letnim Kacprem i 38-letnim Kamilem podobieństwa. Kacper, choć dużo młodszy, też sprawia wrażenie człowieka stonowanego, wyważonego, wiedzącego czego chce. Może nie jest to gwarancja kolejnych sportowych sukcesów, ale jednakniezbędna podstawa, by je w przyszłości odnosić. Tego jemu i sobie życzmy.
