Na tarczy...
Przestoje w grze sprawiły, że w Edynburgu Biało-czerwoni nie zdobyli nawet punktu, ale trenerzy na pewno zebrali sporo materiału.
Patryk Wronka zaliczył dwa koszmarne „pudła" ze Słowenią i Ukrainą, ale popisał się precyzyjnym uderzeniem z Brytyjczykami. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
EUROPEJSKI PUCHAR NARODÓW
Spodziewaliśmy się, że reprezentację Polski czeka trudny turniej w Edynburgu, jednak nie przypuszczaliśmy, że po dwóch wygranych imprezach tym razem Biało-czerwoni będą wracali niepocieszeni. Na zakończenie imprezy przegrali 4:5 z Brytyjczykami, a wcześniej - przypomnijmy - ulegli Słowenii 3:4 oraz Ukrainie 2:4. Ukraińcy byli wyraźnie lepsi, zaś w dwóch pozostałych meczach można było się pokusić o wygrane, jednak nieoczekiwane przestoje sprawiły, że to rywale zdobyli punkty. Teraz nasi hokeiści wracają na ligowe tafle, zaś kadrowicze zbiorą się w kwietniu i będą się przygotowywać oraz rozgrywać mecze towarzyskie przed majowymi mistrzostwami świata Dywizji 1A w Sosnowcu.
Przed spotkaniem z Wyspiarzami ekipę opuścił środkowy napastnik Damian Tyczyński, który wrócił do Frydka-Mistka, by walczyć o ważne punkty ligowe z Zubrem Przerów. W tej sytuacji trzeba było nieco przemodelować poszczególne formacje. W bramce stanął Maciej Miarka, w obronie trenerzy znów dokonali zmian. Partnerem Mateusz Bryka był młody Eryk Schafer, zaś Olaf Bizacki grał z Michałem Narogiem. Defensorzy musieli się rotować, bowiem było ich siedmiu. Nieobecność „Tyczki” sprawiła, że na środek pierwszego ataku został przesunięty Christian Mroczkowski, choć on lepiej się czuję w roli skrzydłowego. Niemniej napastnik bytomskiej Polonii zaliczył udane występy, a w meczu z Wyspiarzami był wyróżniającą się postacią i mocno wspierał Bartosza Fraszkę oraz Patryka Wronkę, którzy zdobyli po golu. Z kolei Szymon Kiełbicki tym razem tworzył atak z Jakubem Ślusarczykiem oraz Pawłem Zygmuntem, natomiast Krzysztof Maciaś wystąpił z Mikołajem Sytym oraz Sebastianem Brynkusem i ten atak miał więcej zadań defensywnych. Maciaś, napastnik z Witkowic, tym razem grał bez błysku i występów w Edynburgu na pewno nie będzie miło wspominać. Czwarta formacja była niepełna, bo Jakub Lewandowski nabawił się kontuzji. W tej sytuacji do Dominika Jarosza oraz Łukasza Nalewajki dochodził jeden napastników z trzech pierwszych ataków.
Mecz z Brytyjczykami rozpoczęliśmy w fatalnym stylu. Gospodarze grali szybko, pomysłowo i zupełnie zdominowali wydarzenia na lodzie. W 7 minucie Liam Kirk, niewątpliwie postać nr 1 rywali, po błędzie naszej defensywy posłał krążek między parkanami Miarki. Po 44 sekundach było już 2:0. Kolejny błąd w ustawieniu i komunikacji sprawił, że Sean Norris z wysokości lewego bulika posłał „gumę” w samo „okienko”. Nasi hokeiści nie byli w stanie zagrozić bramce Bena Clarke'a-Leacha.
- Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak się zaprezentowaliśmy – mówił obrońca Mateusz Bryk, mający w tym turnieju dobre występy i dwa gole. - Zaczęliśmy obiecująco, ale pękła pleksa i mieliśmy przymusową przerwę. Po niej nie mogliśmy się pozbierać, straciliśmy bramki w koszmarnych okolicznościach, zresztą, nie po raz pierwszy w tym turnieju.
Przerwa i pewnie rozmowy w szatni sprawiły, że zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze zespołu. Po 55 sek. 2. tercji Fraszko zmniejszył stratę, a po kolejnych 22 sek. był już remis. Ślusarczyk wykorzystał podanie Kiełbickiego i sprytnym uderzeniem posłał krążek do siatki. Ataki Biało-czerwonych nie ustawały i w 25 min Wronka niezwykle precyzyjnie umieścił krążek w „okienku”. Nasza radość z prowadzenie trwała tylko 6 min, bo Jack Hopkins doprowadził do remisu.
W ostatniej tercji jedni i drudzy nie kalkulowali i chcieli zaliczyć wygraną. Finley Brandon po raz kolejny pokonał Miarkę i w tej sytuacji trzeba było gonić wynik. W 47 min po wygranym wznowieniu krążek trafił do Bryka, który huknął z daleką, a krążek odbił się od słupka i wpadł do bramki i z niej... wypadł. Sędziowie po chwili zastanowienia zaliczyli bramkę. W 54 min, gdy w boksie kar przebywał Ślusarczyk, Logan Neilson zdobył gola, jak się później, zwycięskiego. W końcowych fragmentach było niezwykle nerwowo i mimo usilnych starań naszej drużynie nie udało się doprowadzić do remisu. Trener wycofał bramkarza, ale i ten manewr nie przyniósł efektu. Tak więc trzecia porażka w Edynburgu stała się faktem.
- Jak na ironię w tym turnieju nie graliśmy źle, ale zdarzały nam się słabsze momenty i one decydowały o naszych porażkach – dodał tyski obrońca, ale wychowanek JKH GKS-u. - Trzeba przełknąć gorzką pigułkę, pogodzić się z faktami i skupić na tym co przed nami. Oczywiście, że dwa gole cieszą, ale jeszcze bardziej gdyby decydowały o naszej wygranej. Trenerzy zapewne mają ciekawe spostrzeżenia i pewnie przed kolejnym zgrupowaniu będziemy mieli okazję zapoznać się z ich wnioskami. Na pewno nie rozpaczamy z powodu tych porażek, ale nas bolą. Jednak nie ma czasu na rozpamiętywanie, bo przecież za chwilę mamy decydujące rozdanie w w rozgrywkach ligowych.
Turniej zakończył się raczej nieoczekiwanym zwycięstwem Ukrainy z 7 punktami. Nasi wschodni sąsiedzi przegrali na inaugurację z Brytyjczykami 2:3 po dogrywce, a potem pewnie pokonali Polaków i Słoweńców. Ukraina będzie niezwykle groźna podczas mistrzostw świata i może pokusić się o kolejne niespodzianki.
◼ Wielka Brytania – Polska 5:4 (2:0, 1:3, 2:1)
1:0 – Kirk – Norris (7:33, w osłabieniu), 2:0 – Norris – A. Mitchel-King (8:17), 2:1 – Fraszko – Mroczkowski - Wronka (20:55), 2:2 – Ślusarczyk – Kiełbicki – Zygmunt (21:17), 2:3 – Wronka – Fraszko - Naróg (25:01), 3:3 – Hopkins – Kirk (31:02), 4:3 – Brandon - Norris (42:00), 4:4 – Bryk – Ślusarczyk - Zygmunt (46:33), 5:4 – Neilson – Halbert - Kirk (54:08, w przewadze).
WLK. BRYTANIA: Clarke-Leach; Halbert (2) – Clements, Tetlow – Steele, Inglis – Hayward (2), Rimko – R. Mitchell-King; Curran - Kirk – Neilson, Hopkins – Lyne (2) – Harewood, Björkly-Nordström – Brandon – Norris, A. Mitchell-King (2) - Capps – Larkin. Trener Trener Peter RUSSELL.
POLSKA: Miarka; Bryk – Schafer, Jaśkiewicz – Górny, Naróg – Bizacki (2), Chodor; Wronka – Mroczkowski (2) – Fraszko, Ślusarczyk (2) – Kiełbicki – Zygmunt, Brynkus – Syty (2) – Maciaś (2), Jarosz, L. Nalewajka. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Wlk. Brytania – 8 min, Polska – 10 min.
Pozostałe wyniki: Wlk. Brytania – Słowenia 2:4 (0:0, 1:1, 1:3), Słowenia – Ukraina 2:4 (0:2, 0:1, 2:1).
|
1. Ukraina |
3 |
7 |
10:7 |
|
2. Słowenia |
3 |
6 |
10:9 |
|
3. Wlk. Brytania |
3 |
5 |
10:10 |
|
4. Polska |
3 |
0 |
9:13 |
25. PORAŻKĘ zanotowali Polacy w 38. spotkaniu z Wyspiarzami; 11 wygrali i 2 zremisowali, bilans bramkowy 107:136.
Włodzimierz Sowiński
