Na samym dnie

Cierpliwość kibiców GKS-u Tychy już się skończyła. Drużyna, mimo ogromu transferów zimą, szoruje po dnie tabeli I ligi.

Inwestycja w Łukasza Piszczka okazała się błędem tyskich działaczy. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

GKS TYCHY

Gdy Łukasz Piszczek przejmował drużynę GKS-u Tychy, trójkolorowi zajmowali 16. miejsce w tabeli i mieli „oczko” straty do zespołu znad strefy spadkowej. Po siedmiu spotkaniach pod wodzą 66-krotnego reprezentanta Polski Tyszanie znaleźli się na samym dnie, a strata do bezpiecznego miejsca urosła do sześciu punktów. Nic więc dziwnego, że kibice klubu, który w tym roku obchodzi 50-lecie zdobycia wicemistrzostwa Polski, są mocno zaniepokojeni. Dali zresztą termu wyraz po ostatnim gwizdku niedzielnego spotkania z Puszczą Niepołomice. Głośno i dobitnie powiedzieli piłkarzom, co myślą o ich grze i wezwali do zdobywania punktów.

W tej wybuchowej atmosferze spokój próbuje zachować szkoleniowiec, ale trenerski debiutant na pierwszoligowym poziomie nie ma doświadczenia i nie wie, jak poradzić sobie w takiej sytuacji, w której frustracja – także wśród piłkarzy – miesza się ze sportową złością.

Stara się hamować

– W szatni jest jedno i drugie – stwierdził trener tyszan. – Jako sportowiec nie chcesz przegrywać i to na pewno siedzi w każdym. Ja w sobie też mam bardzo dużo takich emocji, które staram się hamować, ale niestety przy takiej serii nie jest to łatwe.

Ta seria to siedem spotkań bez zwycięstwa. Mało tego, zespół pod wodzą Łukasza Piszczka zdobył zaledwie dwa punkty, a bilans bramkowy 6:16 nie wymaga komentarza. Wymaga za to szybkiej reakcji.

Czas na przemyślenia

– Ja zawsze po meczu, obojętnie jakim, staram się w „pierwsze tempo” nie reagować – dodał trener GKS-u Tychy. – Daję sobie czas na to, żeby przemyśleć. Dopiero później będziemy analizować spotkanie oraz całą sytuację – powiedział.

Czasu na analizę nie ma zbyt dużo, bo już w piątek o 20.30 Tyszanie zmierzą się w Mielcu ze Stalą. Jeden rzut oka na tabelę wystarczy, żeby wiedzieć, że dla zespołu Łukasza Piszczka jest to spotkanie ostatniej szansy. Drużyna Ireneusza Mamrota zajmuje bowiem 16. miejsce w tabeli i porażka trójkolorowych sprawi, że GKS zostanie „przybity” do dna.

Poprawy nie widać

Co gorsza, dla sympatyków z Tychów realnych przesłanek poprawy w grze piłkarzy z trójkolorowym trójkątem na piersi nie dostrzegamy. W dodatku słowa ich szkoleniowca też mocno już wyblakły. Zapowiedzi z początku rundy wiosennej brzmiały tak: „Nie chcę iść w żadne wymówki. Powiem tylko, że tego dnia byliśmy pod poziomem, do którego ta drużyna jest zdolna. Myślę, że w kolejnych meczach będzie to widać, jeśli chodzi o grę w piłkę”.

Chybiona inwestycja

Powiedzmy sobie szczerze – nie widać. Nic więc dziwnego, że coraz częściej słyszy się sugestie o tym, że inwestycja działaczy GKS-u Tychy w bez wątpienia wielkie nazwisko w polskim piłkarskim świecie była chybiona. To, że ktoś był wielkim piłkarzem nie oznacza, że automatycznie zostanie wielkim trenerem. W przypadku Łukasza Piszczka efektów pracy, mimo zgrupowania w Turcji i aż dziewięciu transferów ciągle nie widać, a do końca sezonu coraz bliżej.

Jerzy Dusik

Dolna część tabeli Betclic 1. Ligi *

14. Łęczna

7

6

7-9

15. Siedlce

7

6

4-8

16. Odra

7

4

3-11

17. Mielec

7

4

8-17

18. GKS

7

2

6-16

* od 12 listopada 2025 roku, czyli dnia, w którym Piszczek został trenerem Tyszan

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się