Na przekór złym mocom

To był jeden z najdziwniejszych i najbardziej szalonych sezonów Trójkolorowych w XXI wieku, zakończony miejscem tuż za podium mistrzostw Polski.

Bramka – w akcji Kacper Ligarzewski – należała do najsilniejszych punktów Górnika w minionym sezonie. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

GÓRNIK ZABRZE

Falstart i jednobramkowe porażki na początku sezonu, często na własne życzenie. Kary od zarządu za brak zwycięstw, nieudane występy w Lidze Europejskiej i dymisja trenera Tomasza Strząbały, architekta 3. miejsca w sezonie 2023/24. Zapowiedź odejścia z końcem sezonu właściciela i prezesa klubu Bogdana Kmiecika, związana z tym niepewność jutra i docierające wieści o wyprowadzeniu się klubu z Zabrza. Powierzenie misji prowadzenia zespołu kompletnemu nowicjuszowi Arkadiuszowi Miszce i fantastyczna pogoń od 11. miejsca w grudniu za marzeniami o medalach mistrzostw Polski... Tak wyglądała rzeczywistość Trójkolorowych w ubiegłym sezonie. Ogromna przemiana drużyny nie dała upragnionych brązowych krążków. Górnik „tylko” otarł się o podium, uznając - po trzech dramatycznych bojach - wyższość rywali z Ostrowa Wielkopolskiego. Niemniej zasłużył na wielki szacunek za ambitną postawę, walkę do końca i serce zostawiane na parkiecie w każdym meczu, choć głowy jego zawodników nie miały tak koniecznego spokoju.

Nieudany początek

Pierwsza część sezonu nie należała do udanych. Jeszcze pod wodzą doświadczonego Tomasza Strząbały brązowi medaliści poprzednich rozgrywek zajmowali dopiero 11. miejsce, a w Lidze Europejskiej nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z silniejszymi rywalami. W obliczu słabych wyników, działacze zdecydowali się na zmianę szkoleniowca. Strząbałę zastąpił jego dotychczasowy asystent, Arkadiusz Miszka. Była to zaskakująca decyzja, ponieważ - choć „Misza” świetnie sprawdzał się w roli trenera młodzieży - to jednak debiutował w roli pierwszego szkoleniowca seniorów zespołu Superligi. Szybko jednak okazało się, że był to znakomity wybór. Jako były zawodnik Miszka doskonale czuł szatnię, był niezwykle ambitny i jak się okazało – ma predyspozycje bycia równie dobrym trenerem, jak świetnym był zawodnikiem.

Karkołomne zadanie

Debiut w roli „pierwszego” przypadł na mecz z Ostrovią Ostrów Wielkopolski i zakończył się porażką. Ale już przed przerwą reprezentacyjną na styczniowe mistrzostwa świata zabrzanie zaczęli regularnie punktować, wygrywając trzy z czterech spotkań: Gwardią Opole, Azotami Puławy oraz Zepterem KPR Legionowo, prowadzonym przez trenera Strząbałę. Po przerwie zresetowani, z oczyszczonymi głowami Górnicy rozpoczęli marsz w górę tabeli. Znajdowali się pod ścianą, więc musieli wygrać praktycznie wszystkie mecze do końca sezonu zasadniczego. Przed każdym z nich podkreślali, że to starcie o życie. To było karkołomne zadanie, któremu podołali. Równolegle, ale bez sukcesów rywalizowali w bardzo wymagającej grupie Ligi Europejskiej. Zebrali jednak cenne doświadczenie, które zaprocentowało w lidze. Trójkolorowi zanotowali sześć kolejnych zwycięstw, a ich znakomitą passę przerwała dopiero... Ostrovia. Po 26 seriach sezonu zasadniczego Górnicy wywalczyli 41 punktów, zajęli 5. miejsce, co pozwoliło im uniknąć ćwierćfinałowych starć z Orlen Wisłą Płock lub Industrią Kielce. Walcząc o strefę medalową wyeliminowali jednego z faworytów do brązowego medalu, Chrobrego Głogów, a potem - zgodnie z przewidywaniami - nie sprostali płockim mistrzom Polski i po heroicznych bojach o podium nie dali rady Ostrovii. Górnik zajął miejsce tuż za podium, jednak należały mu się wielkie słowa uznania. W sytuacji niepewnego jutra i przyszłości klubu ambitni zawodnicy znaleźli się w gronie czterech najlepszych zespołów w Polsce.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE..

◼ Po dwóch latach z Górnikiem pożegnał się jeden z filarów drużyny, Taras Minocki. Reprezentant Ukrainy od nowego sezonu będzie reprezentował barwy francuskiego USDK Dunkerque, występującego w LNH StarLigue. W ciągu dwóch sezonów spędzonych w Zabrzu „Mino” zdobył 356 bramek w Superlidze i Lidze Europejskiej.

◼ Górnik zajął 2. miejsce w Orlen Superlidze pod względem średniego procentowego wypełnienia hali w minionym sezonie. Oznacza to, że wysłużona i lata świetności mająca za sobąhala Pogoń była jedną z najczęściej wypełnianych do ostatniego miejsca, biorąc pod uwagę stosunek liczby widzów do całkowitej pojemności obiektu.