Na pół gwizdka
Najbardziej wartościowy zawodnik Żubrów, Amarildo Gjoni, tylko obserwuje sparingi drużyny.
W 13 meczach rundy wiosennej Albańczyk strzelił 13 goli. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
PUSZCZA NIEPOŁOMICE
Albański napastnik nie jest na tym samym etapie przygotowań, co reszta przebudowywanej drużyny. Większość podopiecznych trenera Tomasza Tułacza szybko zapomniała o ostatnim spotkaniu sezonu. Udział w wyjazdowej rywalizacji z Miedzią Legnica nadal ma jednak wpływ na sytuację Amarilda Gjoniego.
Pamiątka z Legnicy
Piłkarz, który w kilka miesięcy po przenosinach do Polski stał się czołowym napastnikiem I ligi i wzbudził zainteresowanie klubów możniejszych niż Puszcza, na start przygotowań nie mógł ruszyć pełną parą z treningami przed nowym sezonem. To zaś wpływa na jego absencje w meczach sparingowych. Żubry mają za sobą już trzy sprawdziany, a niespełna 27-letni zawodnik nie pokazał się nawet przez minutę. Z tego też powodu na razie też cicho jest o ewentualnym odejściu strzelca sześciu goli w 13 wiosennych występach. Do końca okna transferowego może się jednak wiele wydarzyć.
Został w Małopolsce
Bez względu na przyszłość Gjoniego Niepołomiczanie postanowili uzupełnić formację ataku. Trafił do nich Andrzej Trubeha, który przez trzy i pół sezonu posmakował w Bruk-Becie Termalice Nieciecza I ligi i ekstraklasy. Ten ruch jest związany z oddaniem po zakończeniu wypożyczenia Kacpra Śmiglewskiego, który wrócił do Cracovii i znalazł się w kadrze na obóz w Austrii.O „Śmigle” można mówić wiele, ale na pewno nie jest bramkostrzelnym piłkarzem. Przez rok ucieszył kibiców Puszczy zaledwie jednym golem. Na początku sezonu - gdy klub powoli zbierał się po spadku z ekstraklasy - grał w podstawowym składzie, jednak od września miał już taką możliwość tylko trzy razy.
Trubeha w I lidze wystąpił 65 razy i strzelił 12 goli. Jak na Puszczę przystało, nie jest też z metra cięty (186 cm). Był Słoniem z Niecieczy, teraz przeobraża się w Żubra z Niepołomic. - Jestem zawodnikiem, którego cechują wola walki, zaangażowanie, charakter. Dobrze gram głową, będę pasował pod taką grę. Lubię pojedynki, lubię dryblować, strzelać - mówi napastnik.
Lanie od Wisły
Wczoraj Trubeha zaliczył pierwszy, towarzyski występ w nowym zespole. Puszcza, która znów testowała kilku graczy, była tylko tłem dla krakowskiej Wisły w meczu rozegranym w Woli Chorzelowskiej. Beniaminek ekstraklasy już po czterech minutach prowadził 2:0, a niedługo jeszcze podwyższył. Strzelanie rozpoczął Jordi Sanchez, a dwa trafienia dołożył Frederico Duarte, który asystował przy bramce na 1:0. W drugiej połowie Ervin Omić nie wykorzystał rzutu karnego dla Białej Gwiazdy, wypracowanego przez Rafała Mikulca. Mocny strzał po ziemi okazał się niecelny. Lepiej od Austriaka spisał się niedługo Karol Tokarczyk z rezerw. Dobre przyjęcie, drybling i zimna krew były przepisem na gola ustalającego wynik małopolskiej rywalizacji. W sobotę pierwszoligowiec zmierzy się w Arłamowie z Rakowem Częstochowa, a Wisła w Myślenicach podejmie MFK Karwina.
Michał Knura
◼ Wisła Kraków - Puszcza Niepołomice 4:0 (3:0)
1:0 - Sanchez, 3 min (głową), 2:0 - Duarte, 4 min, 3:0 - Duarte, 17 min, 4:0 - Tokarczyk, 75 min
WISŁA: Łubik - Giger, Maisonneuve, Kutwa, Krzyżanowski - Igbekeme, Duda – Kuziemka, Duarte, Bożić - Sanchez; II połowa: Letkiewicz - Lelieveld, Uryga, Kutwa (67. Cymbaliuk), Mikulec - Omić, Carbo - Pławiński, Staszak, Baniowski - Tokarczyk. Trener Mariusz JOP.
PUSZCZA: Kowal - Stępień, testowany, Kasolik, Przybyłko - Sajdak, Piekarski - Iwao, Nascimento, Cholewiak, Trubeha; grali także: Koczar, Pieprzyca, Mendalski i zawodnicy testowani. Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował Sebastian Krasny (Kraków).
