Na „Jagę” jak na Betis

W Warszawie wszyscy są bardzo zadowoleni po Lidze Konferencji. Teraz dobrą grę chcą przełożyć na spotkanie z mistrzem Polski.

Legia z Jagiellonią chce zagrać co najmniej tak dobrze, jak w pucharach. Fot. PAP/Leszek Szymański

LEGIA WARSZAWA

To była magiczna noc. Na tę chwilę to moja najważniejsza bramka w karierze. Rok temu strzeliłem na 4:3 z Pogonią Szczecin, a teraz mam gola w europejskich pucharach – cieszył się autor jedynego trafienia w meczu Legia – Betis Steve Kapuadi. Francuz był niezwykle pewny w defensywie, we wszystkim co robił. Zresztą cała drużyna „Wojskowych” była znakomicie zorganizowana w grze, do której nie ma wielu okazji w ekstraklasie. Przez mniej więcej godzinę wyraźną przewagę miał bowiem Betis, ale nastawiona na obronę i kontrę Legia była bliska perfekcji.

Na wysokim poziomie

– Zawsze myślimy o zwycięstwie, ale nie chcemy wygrywać rezygnując z naszej tożsamości i stylu. Myślę, że to było widać – mówił dumny z zespołu trener Goncalo Feio. – Od początku nie zamykaliśmy się na naszej połowie, tylko chcieliśmy założyć pressing, mieć piłkę, zagrażać bramce rywala i wykorzystać jeden z naszych atutów, czyli ofensywne stałe fragmenty. Po jednym z nich wyszliśmy na prowadzenie. Potem, głównie w drugiej połowie, jakość Betisu zmuszała nas, by przez dłuższe okresy bronić się na naszej części boiska, ale uważam, że robiliśmy to na wysokim poziomie. Po przerwie mocno zagrażaliśmy bramce gości po kontrach – analizował portugalski szkoleniowiec. Legia pozostaje niepokonana w pucharach w tym sezonie. Wygrała 6 spotkań, a jedno zremisowała. Teraz – na papierze – czekają ją łatwiejsze spotkania, bo Betis był najmocniejszym przeciwnikiem, losowanym z pierwszego koszyka. 24 października „Wojskowi” zagrają na wyjeździe z serbską Backą Topola.

Pełna determinacja

Najpierw jednak przyjdzie im pojechać do Białegostoku, gdzie jutro podejmie ich Jagiellonia – również wygrana w pucharach. To będzie hit kolejki i wielki test dla Legii, bo jak na razie idzie jej w ekstraklasie mizernie. Ostatnie 8 meczów to 3 porażki, 3 remisy i tylko 2 wygrane. – Pojedziemy, by zagrać tak, jak z Betisem, czyli z pełną determinacją. Myślę, że niedzielny mecz będzie emocjonujący – powiedział Kapuadi, a o Betisie szybko zapomniał także Feio. – Zabieram się za analizę, bo nie ma wiele czasu. Za chwilę znowu gramy i musimy dobrze się przygotować – dodał portugalski szkoleniowiec. Na Podlasiu czeka Legię inny mecz niż w czwartek, ale „Wojskowi” liczą, że uda im się coś zbudować na fundamencie wylanym w trakcie starcia z Betisem.

Piotr Tubacki

Media rozpaczają

Hiszpańska prasa bardzo krytycznie oceniła występ Realu Betis w Warszawie. „Drużyna Manuela Pellegriniego rozczarowała w meczu, w którym nie stworzyła sobie prawie żadnych szans na zdobycie bramki” – napisał dziennik „Marca”, dodając też, że wygrana Legii była zasłużona, a Betis „bez Giovaniego Lo Celso jest inną drużyną”. Według „El Correo de Andalucia” porażka powinna dać wiele do zrozumienia klubowi, który teoretycznie chce walczyć o awans na najwyższy poziom rozgrywek europejskich. Przed spotkaniem prasa stawiała Betis jako faworyta i jednego z głównych pretendentów do wygrania Ligi Konferencji. Według dziennika „ABC” Pellegrini powinien potraktować spotkanie z Legią poważniej. Zdaniem gazety trener myślał bardziej o niedzielnych derbach, w których Betis podejmie Sevillę. Spotkanie z Legią miało być sprawdzianem formy „Zielono-białych" przed ważnym ligowym meczem. „Porażka w Warszawie wydłuża serię europejskich rozczarowań Betisu, który nie potrafi nauczyć się wygrywać” – konkludował dziennik „AS”.