Na granicy opłacalności

W piłce ręcznej premie za udział w EHF Champions League znacząco odbiegają od standardów z boisk piłkarskich. Zwycięzca otrzymuje łącznie około miliona euro za sezon, podczas gdy czwarta drużyna jedynie około 75 tysięcy.

Wysiłek w najbardziej elitarnych rozgrywkach na Starym Kontynencie absolutnie nie przekłada się na finansowy dobrobyt. Fot. Tomasz Fąfara/PressFocus

LIGA MISTRZÓW

Niespełna tydzień pozostał do meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. Na tym etapie elitarnych rozgrywek mamy dwa zespoły i oba swoje pierwsze mecze rozegrają w czwartek, 2 kwietnia. Mistrzowie Polski, Orlen Wisła Płock, zmierzą się w Lizbonie ze Sportingiem, a kieleccy wicemistrzowie zagrają na Węgrzech z OTP Bank Pick Szeged.

Magnes dla sponsorów

Na szerszą zapowiedź portugalsko-węgiersko-polskich występów jeszcze przyjdzie czas, natomiast na przykładzie Industrii Kielce możemy prześledzić czy poza prestiżem, splendorem i magnesem dla sponsorów, polskie kluby - z prezentowania się w tym prestiżowym gronie - „wyciągają” coś więcej? Na pewno premie za udział i zwycięstwa są nieporównywalne do futbolu; można powiedzieć, że znacząco odbiegają od standardów znanych z boisk piłkarskich. Ale zdaniem p.o. prezesa Industrii Pawła Papaja, bez tych rozgrywek niemożliwe byłoby utrzymanie zespołu na światowym poziomie i przyciągnięcie kibiców na trybuny.

Można wyjść na zero

Dla kieleckiego klubu występy w Lidze Mistrzów stanowią fundament funkcjonowania, są „kluczem” do rozwoju klubu, choć aspekty finansowe tych rozgrywek wskazują na ogromny dysonans między prestiżem a realnymi wpływami z europejskiej federacji. Zwycięzca Ligi Mistrzów otrzymuje łącznie około miliona euro nagród za cały sezon, podczas gdy sam udział w wielkim finale (Final Four) daje czwartej drużynie jedynie około 75 tys. euro. System premiowania opiera się na konkretnych stawkach: 10 tys. euro za każdy rozegrany mecz oraz 5 tys. euro za każdy zdobyty punkt. Takie kwoty sprawiają, że wyjazdy do odległych i drogich destynacji, jak Francja, Portugalia czy kraje skandynawskie, często balansują na granicy opłacalności. - Suma cen lotu, hoteli, wyżywienia czasami równa się ewentualnemu bonusowi za rozegranie meczu i nic się tutaj nie zarobi. Można wyjść na zero. Gorzej jeśli się przegra mecz, bo wtedy do takiego wyjazdu niejednokrotnie się dokłada - nie ukrywa prezes Papaj.

Coś jednak zarobili

Sytuacja kieleckiego klubu w obecnym sezonie jest jednak dobra – dzięki serii sześciu zwycięstw można już stwierdzić, że na rozgrywkach zarobi. Mimo trudnej ekonomii turnieju, Liga Mistrzów jest niezbędna do budowania budżetu z innych źródeł. Bez niej pozyskanie dużych sponsorów krajowych i międzynarodowych byłoby, zdaniem prezesa, karkołomne lub wręcz niewykonalne. - Bez rozgrywek Ligi Mistrzów ciężej byłoby, albo inaczej - byłoby niewykonalne, żeby z rynku zebrać większe środki, żeby komercjalizować na takim poziomie nasz produkt – podkreślił Papaj.

Rozgrywki te są również kluczowe w procesie budowania składu personalnego. Zawodnicy światowej klasy podpisują kontrakty w Kielcach właśnie ze względu na możliwość pokazania się w Europie i walki o najwyższe cele. - Liga Mistrzów stanowi główny magnes dla kibiców, gwarantując wysoką frekwencję na trybunach, której trudniej byłoby oczekiwać wyłącznie przy rozgrywkach krajowych, mimo że poziom polskiej ligi systematycznie rośnie – zaznacza sternik kieleckiego klubu.

Reforma kluczem do poprawy

Obecna sytuacja, w której kluby piłki ręcznej nie mogą finansować się głównie z tytułu rozgrywania meczów (co jest standardem w piłce nożnej), budzi niepokój środowiska. Paweł Papaj wskazuje na konieczność zmian, nad którymi pracuje organizacja Forum Club Handball, zrzeszająca największe kluby Europy. Kluczem do poprawy finansów ma być reforma systemu rozgrywek (obowiązywać będzie od przyszłego sezonu) oraz modyfikacja przepisów gry, by stały się one bardziej czytelne dla „niedzielnego kibica”. - Nasza dyscyplina po prostu musi ewoluować, musi się otworzyć jeszcze mocniej na nowe technologie. Chodzi o to, żeby piłka ręczna nie stała w miejscu i miała możliwość otwarcia się na nowe rynki – kończy p.o. prezesa kieleckiego klubu.

(ZC)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się