Na fali radości

Opolanie pokazali w Łodzi, że potrafią walczyć od początku do końca.

Jakub Pochcioł (z prawej) pokazuje się w Odrze z dobrej strony. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

ODRA OPOLE

Po 25. kolejce kibice „Oderki" mogą wreszcie spokojnie popatrzeć w tabelę. Zespół Jarosława Skrobacza po zwycięstwie 2:1 w Łodzi opuścił strefę spadkową i zajmuje 13. miejsce, mając jeden mecz mniej od bezpośrednich rywali. Do rozegrania na Itaka Arenie Niebiesko-czerwoni mają bowiem zaległe spotkanie ze Stalą Rzeszów, które odbędzie się 23 kwietnia.

Wzajemnie się nakręcają

– Nareszcie – głęboko odetchnął trener opolan. – Wprawdzie już kilka razy w tym roku słyszeliśmy pochwałę za naszą grę, ale dopiero z ŁKS-em sięgnęliśmy po pierwsze w tym roku zwycięstwo. Ono jest także potwierdzeniem tego, że chłopcy nakręcają się każdą dobrą sytuacją, każdym powodzeniem, każdą udaną interwencją. Właśnie tak powinno być, bo to zawsze sprzyja i powoduje, że koncentracja jest jeszcze większa.

Opolski „team spirit” był widoczny od pierwszej do ostatniej minuty meczu w Łodzi, gdzie już w 35 sekundzie Tomasz Przikryl otworzył wynik, a w doliczonym czasie gry zespół ze stolicy polskiej piosenki nadal był monolitem. Świadczył o tym gest bramkarza Artura Halucha, który po udanej interwencji Jakuba Szreka ofiarnie blokującego piłkę wychodzącą na aut bramkowy w drugiej minucie doliczonego czasu gry, serdecznie wyściskał kolegę z drużyny.

– Adrenalina w trakcie takich meczów bardzo rośnie – podkreślił szkoleniowiec Odry. – Ale wiemy też, że o takie zachowania łatwiej jest, kiedy idzie, kiedy jest dobry wynik, bo na fali radości naprawdę można popłynąć dużo wyżej. Potwierdzeniem tego jest także akcja z samej końcówki spotkania w Łodzi, bo Jakub Pochcioł, czyli nasz 21-latek, wywalczył rzut wolny na połowie rywala. Zachował się jak stary wyga, co świadczy o tym, że potrafi wykorzystać doświadczenie zdobyte w drugoligowej Polonii Bytom czy w trzecioligowych rezerwach Górnika Zabrze, gdzie był jednym z bardziej doświadczonych zawodników. To on decydował, jak ten zespół wyglądał, on miał wokół siebie jeszcze młodszych zawodników, więc musiał brać ciężar gry na swoje barki. Warto też zauważyć, że w końcówce, prowadząc od 65 minuty 2:1, nie mieliśmy jakiegoś wielkiego problemu. Gospodarze po naszym drugim trafieniu już nie za bardzo potrafili nam zagrozić, ani nic wielkiego stworzyć, właśnie dzięki naszej grze. Oczywiście jedna bramka przewagi nie daje komfortu, bo wiemy, że czasem wystarczy jakaś wrzutka w pole karne, przypadkowa ręka czy inne pechowe zdarzenie, żeby zmarnować cały wysiłek. Dlatego warto grać jak najdalej od swojej bramki i Kuba to zadanie w meczu, w którym grał od pierwszego do ostatniego gwizdka, w pełni zrealizował.

Po profesorsku

Charakterystyczne dla Odry w meczu w Łodzi były też akcje otwierające. W 35 sekundzie – o czym już wspomnieliśmy – Przikryl zdobył pierwszego gola, a w pierwszej minucie drugiej połowy opolanie mieli dwie znakomite okazje bramkowe. W 16 sekundzie po przerwie Szymon Kobusiński trafił z bliska w bramkarza, a już 10 sekund (!) później Dawid Czapliński został zablokowany przez obrońcę.

– Byłbym nieuczciwy, gdybym „czarował”, że tak sobie zaplanowaliśmy – dodał trener Odry. – Przestrzegaliśmy się bardzo mocno, żebyśmy byli skoncentrowani, bo to my w ten sposób traciliśmy wcześniej bramki. To nam było łatwo strzelić gola w pierwszej minucie. Tym razem jednak wygrana walka w środku pola o piłkę w powietrzu, bo główkowali najpierw Szymon Szkliński, a następnie Kuba Pochcioł, spowodowała, że Szymon Kobusiński miał moment na dokładniejsze zagranie do Tomka Przikryla, który ma duże umiejętności, co w pełni pokazał. Zrobił to wszystko po profesorsku i trafił idealnie, ale też po tym golu przekonaliśmy się, że dobry początek to za mało. W drugiej połowie byliśmy już jednak zespołem, który w pełni zasłużył na trzy punkty. Mam więc nadzieję, że tak będziemy grać także w kolejnych meczach, bo mamy jeszcze 10 spotkań i do każdego z nich musimy podejść z pełną koncentracją i chęcią zdobywania kolejnych punktów.

Jerzy Dusik