Na drugim planie

Mecz z Górnikiem był ostatnim dla trenera Wieczystej Żeljko Kopicia. To, co działo się w Zabrzu, toczyło się w cieniu krakowskiej tragedii...

Na kogo liczyć, jak nie na kapitana? Erik Janża ma się z czego cieszyć! Fot. Sebastian Sienkiewicz / Press Focus

Po kolejnym przegranym spotkaniu władze beniaminka podjęły decyzję, że trenerem zespołu nie będzie już Chorwat, który pod koniec sierpnia zastąpił Kazimierza Moskala. Zmiana tego ostatniego niewiele dała, bo tworzona za dużą kasę drużyna jak przegrywała spotkania na początku sezonu, tak przegrywa i teraz, choć z wiceliderem wcale nie musiała polec.

Gospodarze, a w szczególności Maksym Chłań, z takim impetem zaczęli pojedynek, że już w pierwszym fragmencie mogło być po sprawie. Ukrainiec szalał na lewej stronie. Strzelał, ogrywał rywali, a także świetnie zagrywał kolegom, jak w 21 minucie Erikowi Prekopowi, który nie trafił z trzech metrów, posyłając futbolówkę ponad bramką… To było „pudło” kolejki!

W końcu gol padł, ale… dla rywala Zabrzan! Dość przypadkowy, bo piłka po strzale Brazylijczyka Lucasa Piazona odbiła się od nogi Maximiliana Dietza, który zastępował na środku obrony pauzującego za kartki Rafała Janickiego, zmyliła Philippa Schulze i powoli wleciała do siatki. – Miałem pecha w tej sytuacji. Nie bardzo byłem w stanie cokolwiek zrobić. Piłka trafiła w moje nogi, a bramkarz był już w innym miejscu. Najważniejsze, że ostatecznie skończyło się dobrze dla nas – analizował po spotkaniu Dietz. Zaraz po stracie gola, po kolejnej świetnej akcji Chłania wyrównał Ondrej Zmrzly, koronując świetne w swoim wykonaniu ostatnie tygodnie.

Po przerwie konsternacja, bo za „nurkowanie” w polu karnym drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Lisandro Semedo. Po konsultacji z bocznym sędzia Wojciech Myć zmienił jednak decyzję i gracz z Republiki Zielonego Przylądka mógł kontynuować grę. Wieczysta broniła się wszystkimi siłami, Górnik atakował, ale wynik nie ulegał zmianie. Tak było do ostatniej minuty. Wtedy do rzutu wolnego podszedł Erik Janża i przymierzył jak z Danią na Euro 2024! Wtedy skapitulował sam Kasper Schmeichel, ateraz świetnie broniący Mateusz Kochalski. Po miesiącu przerwy Górnicy, wspierani przez komplet widzów, znowu zeszli z boiska jako zwycięzcy.

Michał Zichlarz

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Górnik Zabrze – Wieczysta Kraków 2:1 (1:1)

0:1 – Piazon, 33 min (asysta Semedo), 1:1 – Zmrzly, 33 min, 2:1 – Janża, 90 min (wolny)    

GÓRNIK: Schulze 6 – Zmrzly 7, Dietz 6, Josema 6, Janża 8 – Peter 6 (84. Ikia Dimi niesklas.), Hojholt 6, Bernardo 6 (78. Kubicki niesklas.), Urbański 5 (61. Liseth 4), Chłań 8 – Prekop 4 (61. Antiste 4). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Kania, Loska, Warczak, Bochniewicz, Semik, Inoussa, Donio.

WIECZYSTA: Kochalski 7 – Villar 4 (64. Pusić 3), Fila 5, Djermanović 5, Dujmović 5, Pestka 5 – Maigaard 4, Piazon 5, Semedo 5 (89. Lungoyi niesklas.) – Koulouris 4 (79. Lederman niesklas.), Christensen 4 (88. Białek niesklas). Trener Željko KOPIĆ. Rezerwowi: Mikułko, Kneżević, Milić, Dankowski, Vojtko.

Sędziował Wojciech Myć (Lublin) – 5. Sędzia VAR Piotr Urban (Siedlce). Czas gry 97 min (45+52). Widzów 27 867 (komplet). Żółte kartki: Hojholt (47. faul), Janża (90+1. niesport. zach.) – Semedo (43. faul), Pestka (79. faul), Pusić (87 niesport. zach.).


GŁOS TRENERÓW

Żeljko KOPIĆ: - Przez pierwsze 20 minut rywale byli lepsi, wchodzili w nasze pole karne, tworzyli zagrożenie. Potem zaczęliśmy wychodzić z opresji, zaczęliśmy podchodzić w okolice pola karnego Górnika i zdobyliśmy bramkę. Niestety, nie zadbaliśmy o pressing. 

Michal GASPARIK: - To nie jest normalne. Męczy mnie patrzenie zza linii, bo stwarzamy sytuacje, ale niczego nie zrobimy, jeśli nie będziemy skuteczni. A znów nie byliśmy. Gdybyśmy prowadzili 1:0, moglibyśmy grać zupełnie inaczej. Pomogły nam zmiany, Sondre Liseth i Janis Antiste dodali dobrej energii i jakości. Zasłużyliśmy na drugą bramkę, ale powinno to wyglądać inaczej.


MÓWIĄ LICZBY
GÓRNIK  WIECZYSTA 
56 posiadanie piłki  44
22 strzały  6
11  strzały celne  4
3 rzuty rożne  5
0  spalone  0
8  faule 11
2  żółte kartki  3
 

Ciężko było grać…

Do zamachu w Krakowie (sprawca zabił sześć osób i kilkanaście ranił), który miał miejsce dwie godziny przed meczem w Zabrzu, odniósł się pochodzący ze stolicy Małopolski Kamil Pestka. – Jestem głęboko wstrząśnięty tym, co się wydarzyło, tym bardziej że jestem Krakowianinem. Ciężko było się w stu procentach skupić na graniu, na meczu. To  bardzo ciężki dzień... W takiej sytuacji, w takich momentach futbol schodzi na drugi plan – komentował załamany zawodnik.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się