Muszą grać najlepsi
Prawie dwa lata czekania i wystarczy! Erik Prekop znowu dwa razy trafił do siatki przeciwnika.
Tak Erik Prekop cieszył się w szatni po wygranym spotkaniu z mistrzem Polski. Czy zdobędzie gola też we wtorek z Koroną? Fot. gornikzabrze.pl
GÓRNIK ZABRZE
Dość nieoczekiwanie bohaterem hitu jesieni, czyli starcia Górnika z Lechem w Ekstraklasie, był Erik Prekop. Nieoczekiwanie, bo 28-letni słowacki napastnik był mocno krytykowany na początku rozgrywek. Dostawał szansę, ale nie potrafił znaleźć drogi do bramki. Pierwszego gola w górniczych barwach zdobył dopiero w swoim dziewiątym występie, w pucharowym meczu z Monaco w Zabrzu (2:3). Z Lechem wszedł na boisko po godzinie rywalizacji, w trudnym momencie, kiedy rywal prowadził. W końcówce, w ciągu kilku minut dwa razy zaskoczył Mateusza Lisa. Górnik wygrał z mistrzem Polski 2:1 i po ośmiu kolejkach prowadzi w ekstraklasie, a przecież we wtorek gra jeszcze zaległe spotkanie z Koroną w Kielcach. Przewagę nad rywalami można jeszcze powiększyć! Oto reminiscencje Prekopa po sobotnim starciu i nie tylko.
O dwóch bramkach z Lechem
Ostatni raz dwa gole w jednym spotkaniu zdobyłem, kiedy występowałem jeszcze w Baniku Ostrawa (było to w listopadzie 2024 roku, kiedy dwa razy trafił w wygranym wysoko, bo 6:0 meczu z Duklą Praga – przyp. red.). Przed wejściem na boisko z Sondre Lisethem, trener Michal Gasparik mówił, czego od nas oczekuje, co mamy robić. Wszystko udało się zrealizować. Sondre zagrał świetnie, brawo! Dobrze się zachowywał. Moje gole... Cóż, ćwiczymy to na treningach: rozegranie, dośrodkowanie i znalezienie się w polu karnym przeciwnika.
O zdjętej koszulce
Kiedy trafiłem na 2:1, wiedzieliśmy, że mamy trzy punkty i że może nam ta wygrana dać prowadzenie w tabeli. W ekstraklasie ważny jest każdy zdobyty punkt. Dlatego zdjąłem koszulkę w geście radości po zdobytym golu. Zobaczymy, czy te bramki pomogą mi w kolejnych grach. Ja w tej chwili czuję się bardzo dobrze.
O podaniach od kolegów
Wiadomo, jak jest z nami, napastnikami – potrzebujesz serwisu, żeby strzelić, żeby trafić. Tak było w moim przypadku w meczu z Lechem, w którym widać było świetną pracę Erika Janży i „Urbiego” (Kacpra Urbańskiego – przyp. red.). To nie jest tak, że napastnik ogra czterech obrońców i trafi. Tak to nie działa. Musi zostać dobrze obsłużony przez kolegów. Gramy jako jedna drużyna – wszyscy za jednego. Na razie najważniejsze jest to, że wygrywamy. Czy pojadę do Ostrawy po jakiegoś „Ostravara” czy „Gambrinusa”? Może tak być, jak koledzy będą chcieli (uśmiech).
O zdobywanych bramkach
Niektórzy ludzie myślą sobie, że napastnik sam w sezonie zdobędzie 20 bramek. Żeby tak się stało, potrzeba jednak pracy całego zespołu. Ja, Sondre czy Janis Antiste potrzebujemy podań od kolegów, żeby trafiać. Jak ich nie będzie, to piłka do siatki nie wpadnie. Mamy teraz nowego skrzydłowego, osobiście go nie znam, ale na pewno ludzie w klubie wiedzą, co robią, i na pewno wzmocni on jakość oraz konkurencję (chodzi o sprowadzonego kilka dni temu Szweda Zeidane'a Inoussę – przyp. red.).
O konkurencji w ataku
Każdy chce grać, każdy chce dostawać minuty. Konkurencja jest czymś normalnym w piłce. Każdy zespół ma po dwóch, trzech zawodników na danej pozycji. Grając w piłkę przez tyle lat, trzeba być na taką sytuację przygotowanym. Będzie grał ten, kto w danym momencie jest w najlepszej formie, a czy jest to napastnik, pomocnik, czy skrzydłowy, to nie ma znaczenia.
O meczu z Koroną
Na wyjazdach idzie nam na razie bardzo dobrze, wygrywamy, ale podkreślam, że w ekstraklasie każdy mecz jest trudny i nigdy nie wiadomo, co cię czeka, bo jakość tych zespołów jest bardzo wysoka. W Koronie gra Patrik Hellebrand i na pewno dla niego to spotkanie będzie wielkim wyzwaniem. Dla nas też. Dla nas motywacja jest wielka, a dla niego jeszcze większa.
O celach Górnika
Na razie trzeba się koncentrować na każdym czekającym nas spotkaniu. Na jakim miejscu zakończymy ligę? Sam jestem ciekawy. Mogę powiedzieć jedno – walczymy o jak najwyższe cele. Ostatnie mistrzostwo Polski Górnika? Chciałem powiedzieć, że było 20 lat temu, a minęło już prawie 40 lat… Mistrzostwo to bardzo ważny temat, ale osobiście uważam, że teraz nie ma co o tym gadać, bo jest jeszcze za daleko do końca sezonu. Teraz szykujemy się na Koronę.
Opr. Michał Zichlarz
