Musi być selekcja

Polscy skoczkowie w Engelbergu wystąpią w tym samym składzie co w Klingenthalu.

Prezes Adam Małysz (z lewej) i trener Maciej Maciusiak liczą na lepsze występy polskich skoczków. Fot. PZN

SKOKI NARCIARSKIE

W najbliższy weekend kolejne dwa indywidualne konkursy Pucharu Świata odbędą się w szwajcarskim Engelbergu. Polacy wystąpią w nich w tym samym składzie co w Klingenthalu. Zaraz po niedzielnej rywalizacji na niemieckiej skoczni trener Maciej Maciusiak poinformował, że będą skakali: Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Piotr Żyła. Być może rozczarowany jest Aleksander Zniszczoł, którego w miniony weekend zastąpił Kot, ale po pierwsze swoimi występami w Pucharze Kontynentalnym w Ruce - zajął tam 15. i 10. miejsce – nie pokazał, że jego forma poszła znacząco do góry, a po drugie Kot w Niemczech zdobył punkty PŚ, czego dotąd nie potrafił zrobić Zniszczoł.

Zawody w Engelbergu będą dla polskich skoczków bardzo istotne, bo po raz ostatni wystąpią tam w sześcioosobowym składzie. Nie udało się go utrzymać po inauguracyjnych konkursach PK w Ruce, na co po cichu liczono. Co tu ukrywać, to było zadanie Zniszczoła, ale w Finlandii dwukrotnie lepszy był od niego Damian Joniak, zajmując 5. i 7. lokatę, jednak do wywalczenia dodatkowego miejsca to nie wystarczyło. Wiadomo więc, że w 74. Turnieju Czterech Skoczni Polska może wystawić pięciu skoczków. Jednego trzeba będzie skreślić, a kogo, to pewnie pokażą właśnie konkursy w Engelbergu.

Gdyby trzymać się klasyfikacji w Pucharze Świata, to najbliżej tego byłby Paweł Wąsek, który ma 23 punkty, a Kot o jeden więcej. To nie pierwsza rywalizacja tych skoczków o miejsce w reprezentacji. Przed inauguracją Pucharu Świata podczas sprawdzianów w Wiśle i Zakopanem Kot przegrał z Wąskiem, który pojechał do Lillehammer. Jednak nie zwojował tam nic wielkiego, podobnie jak w Falun, Ruce i Wiśle. Dopiero w Klingenthalu, w niedzielnym konkursie, zajął najwyższą w tym sezonie lokatę i za 21. miejsce zdobył 10 punktów. Jednak dzień wcześniej nie wszedł do drugiej serii i był dopiero 39. Jego dyspozycja wciąż jest bardzo daleka od tej z ubiegłego sezonu, kiedy był liderem polskiej ekipy.

W rozmowie z reporterem skijumping.pl Paweł Wąsek powiedział, że w niedzielę wprowadził zmiany w technice swojego skoku. Myślę, że niedziela była dniem na plus. Po bardzo nieudanej sobocie wyciągnęliśmy wnioski, znaleźliśmy nowy pomysł na to wszystko i jakoś zaczęło to działać. Jakby nie patrzeć, najlepszy wynik w tym sezonie, więc jakiś kroczek do przodu jest. To, co dotąd skakałem, zaczęło iść za daleko w złym kierunku. Moje czucie było tak zaburzone, że robiłem jedno, a czucie miałem zupełnie inne. Trzeba było zrobić coś przeciwko mojemu czuciu”.

Cyz ten nowy pomysł będzie również funkcjonował w Engelbergu? Przekonamy się w sobotę i niedzielę. Jedno nie ulega wątpliwości, w Szwajcarii będzie ostra selekcja, której efektem będzie wyłonienie piątki Polaków na Turniej Czterech Skoczni, a to nałoży tam na szóstkę naszych reprezentantów dodatkową presję.

(awa)

Lahti zamiast Ruki

Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS) dodała do programu Pucharu Świata dodatkowy konkurs skoków narciarskich w Lahti 6 marca 2026 roku. Zastąpi on odwołane ze względu na silny wiatr zawody, które miały odbyć się 30 listopada w Ruce. W programie PŚ pierwotnie były dwa konkursy w Ruce - sobotni został zakończony przedwcześnie i uwzględniono tylko wyniki pierwszej serii, a niedzielny nie odbył się w ogóle, podobnie jak planowane na ten sam dzień kwalifikacje.

Runda w Lahti po zmianie rozpocznie się 6 marca, dzień wcześniej niż pierwotnie planowano (jeśli chodzi o rywalizację mężczyzn). Tego dnia odbędzie się drugi konkurs kobiet i pierwszy mężczyzn. Nazajutrz znów skakać będą panowie, a na 8 marca zaplanowano zmagania drużynowe.

Prevc coraz bogatszy

Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w skokach narciarskich, Słoweniec Domen Prevc, który ponownie dwukrotnie triumfował podczas weekendu, tym razem w Klingenthalu (wcześniej w Wiśle), jest bezapelacyjnym numerem jeden na liście płac i jako jedyny przekroczył już 100 tys. euro. Zarobił już 108 275 euro, czyli około 455 tys. zł.

Najwyżej spośród Polaków w zestawieniu zarobków jest debiutant Kacper Tomasiak - siedemnasty (spadek z 12. miejsca). Na koncie 18-letniego skoczka, który w Niemczech tylko raz punktował, zajmując 18. lokatę w sobotnim konkursie, jest blisko 20 tysięcy euro, czyli około 83 tys. złotych.

Lista płac PŚ po 10 z 35 zawodów

1. Domen Prevc (Słowenia) 108 275 euro (454 800 zł)
2. Ryoyu Kobayashi (Japonia) 83 075 (348 900)
3. Anze Lanisek (Słowenia) 64 800 (272 200)
.......................................................
17. Kacper Tomasiak 19 850 (83 400)
21. Kamil Stoch 13 225 (55 500)
24. Piotr Żyła 11250 (47 300)
34. Dawid Kubacki 5 100 (21 400)
36. Paweł Wąsek 3 850 (16 200)
39. Maciej Kot 2 400 (10 000)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się