Multi jest coolti!

KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek

Znam kibiców, którzy już teraz ostrzą sobie zęby na przedostatni weekend maja - ostatnie kolejki w ekstraklasie oraz I lidze, a przede wszystkim równoległe transmisje z wszystkich stadionów w formie tzw. multiligi. Fani, którzy ligowy futbol śledzą przede wszystkim z pozycji horyzontalnej na kanapie przed telewizorem lubują się niezwykle w tym wynalazku. Ale nie tylko oni – nawet stali bywalcy stadionów w ten jeden weekend wolą wziąć pilota do ręki i mieć pod kontrolą każde spotkanie, nie stracić żadnej bramki na żywo.

Dlaczego piszę o tym teraz, kiedy do końcowych rozstrzygnięć mamy jeszcze ponad dwa miesiące? Albowiem pierwsza liga od tego sezonu (dokładnie od piątej kolejki) zrezygnowała z rozgrywania każdego meczu danej rundy o innej godzinie na rzecz mini multiligi – trzech meczów transmitowanych jednocześnie. Nie są to może hity kolejki, ale też na pewno nie mecze najgorsze. W sobotę od 19.30 mogliśmy się emocjonować spotkaniami Ruchu ze Stalą Mielec, Pogoni Grodzisk z Polonią Warszawa oraz Stali Rzeszów z Górnikiem Łęczna. Efekt? Dziesięć goli, wiele niespodziewanych zwrotów akcji, czy wyrównanie Łęcznian w 95 minucie. Dla kibica telewizyjnego rozwiązanie wprost rewelacyjne, a i dla tego na stadionie godzina wieczorna wydaje się atrakcyjniejsza niż 12.00 czy 15.00.

Szkoda, że z dobrego wzoru „mniejszego brata” nie chce zaczerpnąć ekstraklasa. Takie rozwiązanie stosowane jest przecież od lat w angielskiej Premier League i sprawdza się świetnie. W Bundeslidze też pięć spotkań kolejki ma swoją świętą porę – 15.30 w sobotę. Kibicom klubów polskiej elity pozostaje czekać do ostatniej kolejki…

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się