Możemy zajść daleko
Rozmowa z Dominickiem Zatorem, 3-krotnym reprezentantem Kanady, obrońcą Arki Gdynia
Jonathan David z 37 bramkami to najskuteczniejszy napastnik w historii reprezentacji Klonowego Liścia. Fot. copaamerica.com
Czy w Kanadzie czuć, że za niewiele ponad pół roku odbędą się tam mistrzostwa świata?
- Jestem daleko od domu, ale z tego, co słyszę, to przygotowania idą pełną parę i mam nadzieję, że będzie to bardzo udana impreza.
Reprezentacja Kanady zagra na mundialu po raz trzeci. Dotychczas jeszcze nie wygrała meczu w MŚ. Czy ma realne szanse, żeby teraz zaistnieć, żeby coś osiągnąć u siebie?
- Jak najbardziej. Mamy dobrą kadrę. Tę drużynę stać na sprawienie niespodzianki, na pokazanie się z dobrej strony. A jak daleko zajdzie? Trzymam kciuki, żeby był nawet ćwierćfinał. Na Copa America w zeszłym roku, gdzie byliśmy zaproszeni, zagraliśmy wiele dobrych meczów (Kanada skończyła zmagania na 4. miejscu – przyp. red.). Mam nadzieję, że to się powtórzy i znowu zajdziemy daleko.
Patrząc na waszą reprezentację, wyróżniają się dwa nazwiska, Alphonso Davisa z Bayernu i Jonathana Davida z Juventusu. Ale kadra Kanady to chyba nie tylko oni?
- Dokładnie. Najważniejsze, żeby Davis się wyleczył, był zdrowy i wrócił. David to groźny napastnik, ale są też inni, np. grający na boku Tajon Buchanan występujący przecież w Villarrealu. Jest też inny kontuzjowany zawodnik, Derek Cornelius ze szkockiego Rangers, jest prawy obrońca z Celticu Alistar Johnston. W środku pola Eustaquio z Porto i Kone z Serie A z Sassuolo. Jest wybór, jest spora grupa zawodników, także na ławce, którzy próbują wejść do składu. Jest walka o miejsce, jest konkurencja, można wystawić naprawdę silną jedenastkę, a do tego w odwodzie mieć graczy, którzy też dadzą jakość. Kanada może daleko zajść w przyszłorocznych mistrzostwach świata.
A Dominick Zator? Ma pan szansę na powołanie?
- Robię wszystko, pracuję jak najmocniej, żeby trener zwrócił na mnie uwagę, żeby na mnie spojrzał, żebym pojechał na zgrupowanie i pokazał się tam z jak najlepszej strony. Chciałbym się znaleźć w kadrze, ale konkurencja o miejsce jest naprawdę duża. Nie jest to łatwe zadanie, ale staram się robić wszystko, żeby dostać szansę.
Debiutował pan w kadrze u selekcjonera Johna Herdmana, Anglika, teraz jest Amerykanin Jesse Marsch. Jak go ocenia się w Kanadzie?
- Mam dwa mecze w kadrze u trenera Herdmana, jeden u Marscha. Jak ich porównać? Jest różnica, każdy szkoleniowiec ma coś swojego. U trenera Herdmana liczyła się zespołowość, wspólnota, granie dla drużyny. Jesse Marsch to z kolei świetny taktyk. Pracował przecież w Premier League. Wie, co zrobić, żeby być na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że wyjdzie mu dobrze z naszą reprezentacją.
Urodził się pan w Calgary, stamtąd pan pochodzi. Nam to miasto kojarzy się z hokejem, a czy dzięki przyszłorocznemu mundialowi futbol w Kanadzie zyska?
- Na pewno. Powstała nowa liga, Canadian Premier League. Sam mam kilkadziesiąt meczów w tych rozgrywkach. Swoją ligę mają kobiety. Futbol idzie mocno do przodu, a mistrzostwa świata jeszcze w tym powinny pomóc.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Dominick Zator ma 3 występy w reprezentacji Kanady. Fot. canadasoccer.com
