Może się do baraży przebiją...
Rozmowa z Piotrem Brzozą, byłym reprezentantem Polski, wychowankiem Polonii Bytom, piłkarzem m.in. Śląska Wrocław
Efektownych scen w jesiennym meczu Polonii i Śląska nie brakowało. Bytomianie to jedyna w 1. lidze ekipa, która wygrała w tym sezonie we Wrocławiu! Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
Zagląda pan czasem na mecze Polonii?
- Daaaawno nie byłem. Ostatnio jeszcze w 2. lidze, bodaj na Olimpii Grudziądz. Ale jestem na bieżąco z jej wynikami, czasem w internecie obejrzę spotkania chłopaków. Fajna drużyna.
Ale wychowanków trochę mało, co nie?
- Mało, to prawda. Za moich czasów bywało ich dużo więcej. No ale wtedy ja – jako ośmiolatek – potrafiłem z kolegami na trening Polonii pojechać ze Stroszka.
To cała wyprawa dla takich dzieciaków była!
- Owszem, nieprosta rzecz. Ale warto było. Selekcję prowadził pan Władek Kłoczko...
Legenda Polonii w tej dziedzinie!
- No właśnie. A wie pan, ile frajdy po latach mieliśmy, jak udało się do ekstraklasy awansować? Paru chłopaków w składzie było z mojego rocznika, z którymi zaczynałem treningi... Świetna sprawa, choć tylko sezon wtedy w lidze pograliśmy.
Ale pana zauważono, bo rok później trafił pan do Górnika. Co się czuje, kiedy się wchodzi do szatni mistrza Polski i siada obok Józefa Wandzika, Ryśka Komornickiego czy Jana Urbana?
- Znałem ich już z kadry, bo przecież jeździłem na reprezentację, choć zagrałem w niej tylko raz. Przychodziłem do Zabrza zimą, drużyna była liderem po jesieni, więc miałem nadzieję, że się uda zostać mistrzem. Ale roztrwoniliśmy przewagę wiosną...
Do Górnika pan jeszcze wracał w latach 90., ale w międzyczasie był Śląsk Wrocław. Służba wojskowa?
- Owszem. Miałem 24 lata i w końcu mnie capnęli. Wcześniej udawało się ją odraczać dzięki grze w górniczym klubie, ale komuna się skończyła i wiele się zmieniło.
Biegał pan z „pepeszą” po poligonie?
- Unitarka była obowiązkowa. Przez dwa miesiące mieszkałem w koszarach. Sam poligon – a właściwie teren do ćwiczeń – mieliśmy na ich terenie. I owszem, było też strzelanie. Dopiero po przysiędze trafiłem do kompanii sportowej – czyli już do zespołu Śląska – i mieszkałem w hotelu sportowym. Generalnie bardzo dobrze wspominam ten okres, i Wrocław – jako miasto – też. O drużynie nie mówię, bo superchłopaków tam spotkałem. Zbyszka Mandziejewicza, Waldka Tęsiorowskiego, Janusza Górę; w bramce stał Adam Matysek. Dużo dobrych piłkarzy.
W drugiej połowie lat 90. wrócił pan jeszcze na półtora roku do Polonii. Warto było?
- Miało być dobrze. Trenerem był Edward Lorens, były nadzieje, że uda się zagrać w ekstraklasie. Ale potem zaczęły się dziać różne rzeczy... Wybór Janusza Grześki na prezesa, potem idea fuzji z Szombierkami... Nie doczekałem jej, odszedłem do Wodzisławia.
Do ekstraklasy. Ale specjalnie długo pan w Odrze nie pograł. I ma pan w tym momencie taką „wyrwę” w piłkarskim życiorysie...
- To prawda. Musiałem wrócić do domu, zająć się mamą, która miała kłopoty ze zdrowiem, doznała udaru. No i potem została już tylko gra „po sąsiedzku”, w Czarnych Sucha Góra. Popracowałem trochę jako trener tej drużyny, a także z młodzieżą. Ale jakoś nie ciągnęło mnie specjalnie do tej roboty.
No i co dziś pan robi?
- Jestem ślusarzem, pracuję w firmie, w Bytomiu-Stroszku. I tu też mieszkam.
W niedzielę będzie dobry powód, by się wybrać na mecz Polonii. Przyjeżdża Śląsk!
- Właśnie się zastanawiam, czy jeszcze bilety dostanę na ten mecz. Bo może poszedłbym na żywo zobaczyć chłopaków z Polonii.
Sportowo nieźle się Polonię ogląda?
- Owszem. Zwłaszcza jesienią, za trenera Tomczyka. Wiosna zdarzyła się cała seria meczów... takich „bez jaj”, bez determinacji, walki. Nie wiem, dlaczego. Ostatnio, po przejęciu drużyny przez Wojtka Mroza, to się zmieniło. Mają kilku fajnych grajków. Tomasz Gajda mi się podoba, bramki znów zaczął strzelać Konrad Andrzejczak. Lucjan Zieliński to ciekawy chłopak. No i Oliwier Kwiatkowski się rozegrał. Może jeszcze jakoś się do tych baraży przebiją?
Tylko licencji na ekstraklasę nie ma.
- No właśnie... Chciałbym, żeby Polonia zagrała znów wśród najlepszych. Ale bez poważnego sponsora będzie trudno. Teraz wszystko opiera się na mieście, a miasto biedne, niestety...
Jeśli Polonia nie wygra, w Bytomiu awans do ekstraklasy świętować będzie Śląsk!
- To może niech poczeka jeszcze tydzień (śmiech)? A tak naprawdę – życzę im tego awansu. Wrocław bez ekstraklasy i ekstraklasa bez Wrocławia – tak być nie powinno!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Piotr Brzoza. Fot. Śląski ZPN
