Motywacyjny kop
Wymęczone zwycięstwo z Panamą da Chorwacji siłę, żeby mogła pokonać Ghanę i wyjść z grupy?
Josko Gvardiol (z lewej) dobrze zna największą gwiazdę Ghany. Fot. PAP/EPA
GRUPA L
Po słabym meczu z Anglią (2:4) kibice z Chorwacji zwątpili w reprezentację dowodzoną przez Zlatko Dalicia. Nie był to ten sam zespół, który w dwóch poprzednich mundialach sięgał po srebrny i brązowy medal. Chorwacja nie zaprezentowała się też szokująco dobrze w rywalizacji z Panamą, którą wygrała 1:0. Sumaryczny obraz tych dwóch meczów sprawia, że fani z Bałkanów nie mogą mieć pewności, czy ten zespół awansuje do fazy pucharowej turnieju, choć nadal przyszłość zależy tylko od niego. W ostatnim meczu w grupie musi wygrać z Ghaną – to jedyny scenariusz, w którym zajmie drugie miejsce i nie będzie musiał drżeć o awans z trzeciego miejsca. Czy cel ten uda się zrealizować?
Nastroje w obozie Chorwatów po pierwszym meczu były ponure. Dziennikarze zwracali uwagę nie tylko na słabą dyspozycję zespołu, ale także na problem lidera Luki Modricia, który grał poniżej swoich możliwości. Humory zawodników jednak poprawiły się po wygranej z Panamą. – Otrzymaliśmy motywacyjnego kopa. Ghana to jednak silny przeciwnik i musimy się do niego bardzo dobrze przygotować. Atmosfera w szatni jest znakomita. Mamy solidne fundamenty, na których budujemy nasz zespół i polepszamy się każdego dnia. Musimy tylko kontynuować naszą pracę – stwierdził pomocnik Nikola Moro. W przyszłość patrzy też jeden z najważniejszych elementów zespołu, zawodnik Manchesteru City Josko Gvardiol. – Czujemy się świetnie. Nie ma po co patrzeć na to, co już za nami. Przed nami kolejny mecz i nie ma sensu dyskutowanie o tym, jak graliśmy wcześniej. Dla mnie wszystko jest w porządku i jako zespół wiemy, co nas czeka. Musimy być teraz w pełni skupieni na Ghanie – przekazał 24-latek, dla którego mecz z Panamą był 50. w narodowych barwach.
Doświadczenie Gvardiola będzie potrzebne w meczu z Ghaną. Jest on człowiekiem, który najprawdopodobniej ma najlepszą wiedzę na temat tego, w jaki sposób zatrzymać przebojowego ghańskiego skrzydłowego Antoine’a Semenyo. Na co dzień dzielą szatnię w Manchesterze. Chorwaci wiedzą, że to rywal, na którego będzie trzeba szczególnie uważać. – Nie ma sensu dyskutować o jego jakości. Jest bardzo dobry. To mój kolega z zespołu i doskonale wiem, jakim jest niebezpieczeństwem dla defensorów. Grałem też przeciwko niemu, gdy był zawodnikiem Bournemouth – to był wymagający dla mnie mecz. Antoine jest szybki, nieprzewidywalny, inteligentny – przestrzega Gvardiol. Czy jego znajomość gry największej gwiazdy rywala pozwoli Chorwacji wygrać i zameldować się w 1/16 finału? Czy może pomysł Zlatko Dalicia na kadrę już się wyczerpał i zespół odpadnie z turnieju już na etapie fazy grupowej?
Kacper Janoszka
