Moment zwrotny
Rozmowa z Piotrem Plewnią, tymczasowym trenerem Odry Opole
Piotr Plewnia chce odmienić zespół Odry. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Czy rozwiązanie kontraktu z Jarosławem Skrobaczem i powierzenie panu roli tymczasowego trenera Odry było dla pana zaskoczeniem?
- Nikt się nie spodziewał, że w miejscu, w którym jesteśmy, takie decyzje zostaną podjęte. Żyjemy jednak w świecie piłki, w którym oczekiwania wobec nas wszystkich są duże i w tym przypadku dotknęły trenera Skrobacza. Na początku mojej szkoleniowej pracy, jako asystent Jana Furlepy, zapamiętałem jego słowa, że trener musi być gotowy każdego dnia na wszystko, co się dzieje w piłce. I myślę, że to jest właśnie jeden z takich momentów. Wielu rzeczy się w życiu nie spodziewamy i na wiele musimy być gotowi, bo może nadejść moment zwrotny.
Co w tej sytuacji oznacza słowo „tymczasowy”? W mediach pojawiają się bowiem nazwiska szkoleniowców przymierzanych do Odry, jak choćby Macieja Bartoszka czy Jakuba Dziółki.
- Na razie umówiliśmy się z zarządem, że poprowadzę drużynę do najbliższego meczu ze Zniczem Pruszków, żeby wykrystalizować sytuację, a odpowiedź na dalszy ciąg pytania myślę, że nie zależy ode mnie tylko od działaczy.
Na co położył pan szczególny nacisk na treningach w tym tygodniu?
- Na przestrzeni czterech tygodni mieliśmy bardzo mieszane mecze. Od bardzo fajnego z Pogonią Siedlce, poprzez całkiem dobry w Tychach i do przerwy we Wrocławiu, po fatalne w drugiej połowie spotkania ze Śląskiem oraz ze Stalą Mielec, które jak najszybciej wyrzucić trzeba do kosza. Musimy wrócić do tego, co potrafimy i pokazać, że jesteśmy zespołem, który umie grać w piłkę. Po czterech meczach rundy wiosennej nie można jeszcze stwierdzić, czy idziemy w dół, czy w górę. Jedno jest pewne. Musimy punktować i zacząć realizować nasze założenia na boisku.
Po 21 kolejkach mieliście 3. miejsce w klasyfikacji najlepiej broniących się drużyn. Co pan zrobi, żeby Odra znowu była szczelna?
- Pięć goli straconych w półtora meczu to fakty, z którymi nie da się polemizować. Na pewno zmieniliśmy sposób bronienia i staliśmy się zespołem bardziej aktywnym. Czy to wyjdzie na plus? Czas pokaże. Nastąpiło jednak zachwianie i trzeba w tym elemencie popracować, bo jeżeli zespół chce punktować, to musi grać zdecydowanie lepiej w defensywie. Naszą największą bolączką i to od początku sezonu jest jednak ofensywa, bo pod względem liczby zdobytych goli jesteśmy najgorszym zespołem 1. ligi. Poświęciliśmy temu dużo czasu w analizie rundy jesiennej i sporo pracy w okresie zimowym. Naszym celem było zwiększenie liczby sytuacji, które tworzymy. I nie chodzi tylko o transfery napastników, bo „dziewiątka” żyje z podań, z piłek dostarczanych w pole karne, a tego nam brakowało i nadal brakuje. Organizacja gry w ofensywie jest więc dla nas ciągle problemem numer jeden i jeżeli będziemy już dostarczać piłkę w pole karne, to wtedy będziemy mogli rozliczać napastników.
Czy jako wychowanek Odry i zawodnik, który w opolskim klubie zakończył karierę piłkarską, a rozpoczął trenerską i przeszedł wszystkie szczeble, od asystenta, poprzez trenera tymczasowego, po szkoleniowca, który doprowadził zespół do baraży o ekstraklasę, czuje pan, że po zwolnieniu trenera Skrobacza kibice pozwalają zespołowi spokojnie pracować?
- Odpowiem inaczej - kluczem naszej pracy jest odcięcie od tego, co się wydarzyło w poprzednim tygodniu. Ten „magiel” na pewno nie pomagał, ale moim zadaniem jest – i o to prosiłem też piłkarzy – żeby się skupili na tym, co przed nami. „Rozdwojenie jaźni” nie pozwoli się skoncentrować na tym, co najważniejsze. Dlatego nie uciekając od odpowiedzi na temat nastroju wokół klubu, mogę jedynie powiedzieć, że staramy się zmobilizować szatnię, bo przed nami w niedzielę bardzo ważny mecz ze Zniczem. A to, czy jako człowiekowi obytemu z tym środowiskiem trudniej czy łatwiej mi odnaleźć się w tej sytuacji, okaże się po meczu.
Jak się przygotowujecie do starcia w Pruszkowie?
- Pracujemy nad każdym elementem, który trzeba poprawić. Jedziemy do Pruszkowa z myślą o tym, żeby zdobyć punkty. Wydaje mi się, że czas, który przepracowaliśmy pod wodzą trenera Skrobacza, był dosyć obfity. W czterech wiosennych meczach zdobyliśmy 4 punkty i są drużyny, które w tabeli wiosny są niżej od nas, a mierzyły zdecydowanie wyżej. My oczywiście z naszego dorobku nie jesteśmy zadowoleni, ale zostało nam jeszcze 11 spotkań i zaczynamy ten serial od bardzo ważnego starcia zarówno dla nas, jak i dla Znicza. Każdy z zespołów będzie chciał osiągnąć swój cel, a to, że Pruszkowianie potrafią być groźni, świadczą choćby ich ostatnie remisy z Polonią Warszawa, Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Wisłą Kraków, a więc czołową trójką tabeli. Na tych czterech treningach, przygotowując się do niedzielnego spotkania, mieliśmy czas na to, żeby solidnie przygotować się do ciężkiej przeprawy w Pruszkowie. Solidna defensywa Znicza to jego atut i będziemy szukać sposobu na strzelenie gola, ale też będziemy pamiętali o zabezpieczeniu dostępu do swojej bramki. Mamy jednak świadomość, że ten mecz – najważniejszy w tym momencie – ani niczego nie zaczyna, ani niczego nie kończy. Musimy po prostu pracować nad tym, żeby Odra – bez względu na to, kto będzie jej trenerem – była zespołem grającym o wyższe cele i plasującym się na pozycjach, które zadowolą naszych kibiców.
Rozmawiał Jerzy Dusik
