Mój wikary piłkę kopie

Reprezentacja Diecezji Kieleckiej wygrała XX Mistrzostwa Polski Księży w halowej piłce nożnej.

We wszystkich meczach turnieju w Bielsku-Białej walczono o każdą piłkę; tu kadr ze spotkania finałowego. Fot. Dorota Dusik

Po mistrzostwo Polski sięgnęła drużyna naszpikowana aktualnymi mistrzami Europy i to nie jest scenariusz filmu science fiction - to najkrótsze podsumowanie XX Mistrzostw Polski Księży w halowej piłce nożnej.

Na oczach Antoniego Piechniczka

Ale po kolei... Zmagania księży - uwaga, nie grają w sutannach - na parkietach rozpoczęły się w 2005 roku. Od tego czasu z jedną tylko przerwą odbywają się regularnie, a ich rola i ranga rośnie coraz bardziej. Dość powiedzieć, że w ceremonii otwarcia tegorocznego turnieju, zorganizowanego przez Diecezję Bielsko-Żywiecką, na parkiet wybiegło 16 reprezentacji Archidiecezji i Diecezji oraz zespół Eparchii Wrocławsko-Koszalińskiej kościoła greckokatolickiego. Ponadto na trybunach, obok Biskupa Pomocniczego Diecezji Bielsko-Żywieckiej Piotra Gregera, który wygłosił tradycyjną formułę „mistrzostwa uważam za otwarte”, zasiedli m.in. Antoni Piechniczek, selekcjoner, który w 1982 roku doprowadził reprezentację Polski do 3. miejsca na świecie, czy Wiktor Krebok, trener prowadzący siatkarską drużynę narodową w mistrzostwach Europy i na igrzyskach olimpijskich.

Złoty hat trick

Rozgrywana w Bielsku-Białej, Łodygowicach, Węgierskiej Górce i Wilkowicach faza grupowa wyłoniła ósemkę. W sobotę pod gościnnym dachem pachnącego nowością obiektu Rekordu w rywalizacji pucharowej najlepsi okazali się obrońcy tytułu. Ba, Diecezja Kielecka to po pierwsze najbardziej utytułowana drużyna, bo zagrała już w 13. finale, a 7 z nich wygrała, pokonując 2:0 „starych znajomych” z Diecezji Tarnowskiej. Obie bramki po podaniach Dariusza Snochowskiego, wikariusza kieleckiej parafii pod wezwaniem Błogosławionego Jerzego Matulewicza Biskupa, zdobył Łukasz Chowaniec, wikariusz z parafii pod wezwaniem Świętego Bartłomieja Apostoła w Szczekocinach. Albo inaczej - MVP rozegranych w tym roku w Lublinie mistrzostw Europy, w których Polska w finale pokonała Chorwację 2:0, wypracował gole strzelone przez swojego reprezentacyjnego kolegę, któremu w Bielsku-Białej przypadł zaszczyt odebrania z rąk księdza Roberta Kasprowskiego, organizatora i zawodnika w jednym, nagrody MVP Mistrzostw Polski. Szczególnie drugie trafienie w samo „okienko”, pieczętujące 3. z rzędu mistrzostwo, wzbudziło uznanie nie tylko widzów, ale nawet... sędziów. A przecież Tomasz Wajda, znany z boisk ekstraklasy, i Grzegorz Wiercioch, arbiter międzynarodowy w futsalu, wiele znakomitych akcji widzieli. Dodajmy, że także w meczu o 3. miejsce, w którym Archidiecezja Częstochowska pokonała gospodarzy 1:0, mieliśmy mocny reprezentacyjny akcent, bo jedyna bramka była autorstwa Sebastiana Woźniaka, mistrza Europy z zawierciańskiej parafii pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła.

Ujmująca postawa

I choć piłka nożna była przez te dwa dni na pierwszym planie, to uczestnicy nie zapomnieli o codziennej mszy świętej, a jednego wieczora znakomicie bawili się przy dowcipach opowiadanych przez Bogusława Kowalskiego, kaznodzieję i stand upera w jednym. A mnie najbardziej ujęła postawa jednego z księży-kibiców, który po mistrzostwach w Bielsku-Białej wsiadł w samochód i pojechał do Warszawy, żeby na Powązkach odmówić różaniec przy grobie Jacka Magiery. Taka postawa dowodzi, że - jak mówił Jan Paweł II - „ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza”.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się