Mogli wyciągnąć więcej
Miała być walka o czołowe miejsca, a jest sprzedaż najlepszego zawodnika, na którym za parę miesięcy można byłoby zarobić dwa razy tyle, co teraz.
Ousmane Sow z Górnika przeszedł do Broendby. Fot. Broendby IF
Nawet w Afryce nie rozumieją postępowania decydentów Górnika Zabrze. O co chodzi?
Podziękował kibicom
Ousmane Sow pojawił się w górnośląskim klubie zimą zeszłego roku. Wiosną nie przekonywał, ale odpalił na początku bieżących rozgrywek, choć na początku wcale przecież nie grał, bo musiał pauzować za czerwoną kartkę z ostatniego meczu poprzedniego sezonu z Koroną Kielce. Tak się rozhulał, że pierwszą część rozgrywek skończył z 9 bramkami i 3 asystami - w lidze i w Pucharze Polski, gdzie Górnik jest już w ćwierćfinale, i gdzie na początku marcu o 1/2 finały zmierzy się z Lechem w Poznaniu, ale już bez swojego senegalskiego asa. Mimo ważnego kontraktu, stojący pod finansową ścianą Górnik sprzedał piłkarza do duńskiego Broendby za 3 mln euro. „To dla mnie trudne, ale nadszedł czas, aby powiedzieć dziękuję. Spędziłem tutaj niesamowity czas. Daliście mi dużo miłości i szacunku. Nigdy tego nie zapomnę. Spotkałem tutaj pięknych i wspaniałych ludzi zarówno na boisku, jak i poza nim. Na zawsze pozostaniecie moją rodziną. Nadszedł jednak czas, by zrobić następny krok w karierze. Mam nadzieję, że zobaczymy się ponownie. Dziękuję za wszystko” - napisał Ousmane Sow do zabrzańskich kibiców. Z duńskim klubem związał się do połowy 2030 roku. Będzie tam występował z pozyskanym w ostatnich dniach Bartoszem Sliszem, pochodzącym z Rybnika reprezentantem Polski, który ostatnio grał w Atlanta United.
Wkrótce zaliczy debiut
Górnik ratuje budżet, jak latem, kiedy zyskał 4 miliony euro za transfer do FC Kopenhaga wypromowanego przez Jana Urbana Dominika Sarapaty, ale traci niezwykle ważną postać, kluczowego gracza zespołu, który jesienią w pojedynkę napędzał jego ataki. Dzięki dobrej grze Sow znalazł się nawet na liście rezerwowych silnej senegalskiej reprezentacji, która jest już w półfinale Pucharu Narodów, po piątkowej wygranej z Mali w Tangerze 1:0.
- Słyszeliśmy w Senegalu o dobrych występach w Polsce Ousmane Sowa. Zauważył go sztab reprezentacji z selekcjonerem Pape Thiawem. Piłkarz był nawet bliski wyjazdu na turniej do Maroka. Nie udało mu się, ale pewnie szansę dostanie w kolejnych meczach, już po Pucharze Narodów - uważa Mamadou Dianga Ba, dziennikarz Sport Inter TV i autor Taggat Yaram, strony o piłce w Senegalu.
Przy ewentualnych występach w kadrze Lwów Terangi, które w czerwcu zagrają na mundialu w Ameryce - w grupie Senegal ma Francję, Norwegię i kogoś z interkontynentalnego barażu (Irak lub Boliwia/Surinam) - wartość piłkarza niepomiernie by wzrosła. Górnik zarobiłby zresztą na samym pobycie zawodnika na MŚ, bo FIFA płaci za to klubom. Ewentualne wysokie miejsce w tabeli ekstraklasy też miałoby przełożenie na zyski.
Wygrało krótkowzroczne spojrzenie na to co jest teraz, a kasa Górnika świeci pustkami. Sow? W Danii na razie „zgubił się” nastoletni Sarapata. Oby z bardziej doświadczonym afrykańskim zawodnikiem było inaczej. Ma wszelkie dane, co pokazał jesienią na polskich boiskach!
Michał Zichlarz, Rabat
CZY WIESZ, ŻE…
Z Górnika do afrykańskich reprezentacji trafiało przed laty kilku zawodników. W tej grupie był Shingayi Kaondera, który występował w reprezentacji Zimbabwe, czy Prejuce Nakoulma. Z Ogierami z Burkina Faso „Prezes” był nawet – jako gracz Górnika – wicemistrzem kontynentu w 2013 roku. Ostatni przykład to Alassane Manneh. „Maniek” z Zabrza trafił do reprezentacji Gambii, w której ma już 21 meczów. Występuje teraz w szkockim Hibernian. Wcześniej przez 3 lata grał w duńskim BK Odense.
