Mocne uderzenie

Cztery mecze w ciągu siedmiu dni to marszruta ligowców!

Damian Tyczyński liczy, że w tej części sezonu będzie miał kolejne powody do zadowolenia. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

Po reprezentacyjnej przerwie hokeiści wracają na ligowe tafle i zaczynają od mocnego uderzenia. W ciągu siedmiu dni, poza GKS-em Katowice uczestniczącym w półfinałowym turnieju Pucharu Kontynentalnego w Aalborgu, rozegrają aż cztery kolejki! Każdy mecz będzie miał odpowiedni ciężar gatunkowy i nie można sobie pozwolić na straty punktowe. Siedem drużyn, poza maruderami z Sanoka i Nowego Targu, ciągle patrzy w górę i pragnie, by znaleźć się jak najwyżej przed drugą częścią rozgrywek.

Słodko-gorzko smak

Trenerzy i hokeiści Zagłębia Sosnowiec nie ukrywają, że chcieliby znaleźć się wyżej niż w poprzednich sezonach. Kontuzje oraz inne przeciwności losu, które są jednak skrzętnie chronione tajemnicą szatni, sprawiają, że drużyna grała mało stabilnie. W jednym meczu są fragmenty dobrej gry, a potem hokeiści oddają inicjatywę rywalom i odnosi się wrażenie, że znikają na dłużej z lodu. Przeciwnicy to potrafią wykorzystać.

– Druga runda ma dla nas słodko-gorzki smak, bo mogliśmy osiągnąć więcej, niż zrobiliśmy – podkreśla trener Piotr Sarnik. – Na pewno zwycięstwa z Jastrzębiem, Cracovią na wyjeździe oraz u siebie z obrońcą tytułu, Unią, przyniosły nam sporo satysfakcji. Nie możemy jednak pozwalać sobie na przegraną w Sanoku czy z Energą u siebie. Z tym ostatnim rywalem toczymy twarde boje i, oczywiście, można stracić punkty. Jednak przegrana w Sanoku mocno nas zabolała i mam nadzieję, że już się nie powtórzy.

Krok po kroku

Dla sosnowieckiego zespołu najbliższe siedem dni będzie miało szczególne znacznie. Dzisiaj mecz z Tychami na wyjeździe, zaś potem trzy gry u siebie – kolejno z JKH GKS-em, Energą i Cracovią. Można wiele zyskać, ale również stracić i potem znaleźć się w tabeli na mało satysfakcjonującym miejscu ze sporymi stratami.

– Mecz meczowi nie jest równy i doświadczyliśmy tego w poprzedniej rundzie – przekonuje napastnik Zagłębia, Damian Tyczyński, który nie będzie miał kłopotów z odpowiednim rytmem meczowym, bo grał w reprezentacji na Węgrzech. – W Budapeszcie moje spostrzeżenia z ligowej rywalizacji tylko się potwierdziły. Przede wszystkim trzeba się skupić na tym, co ma się do wykonania. Z Węgrami przez 40 minut byliśmy zagubieni, wystraszeni i w efekcie przegraliśmy. Potem było zdecydowanie lepiej, ale i tak, uwzględniając nasze małe doświadczenie reprezentacyjne, wypadliśmy, w mojej ocenie, nieźle. Ale to już za nami i pozostały wspomnienia. Skupiamy się na tym, co przed nami. Przede wszystkim spotkanie powinno się ułożyć po naszej myśli. Musimy realizować plan taktyczny nakreślony przez trenerów i dominować na tafli. Oczywiście, będą potknięcia, ale trzeba je zminimalizować. Sam jestem ciekaw, jak moi koledzy zaprezentują się po przerwie, bo ja ciągle jestem w transie (śmiech).

Do sosnowieckiego zespołu po kontuzji wrócił Roman Szturc, ale nadal nieobecni są kontuzjowani Michał Naróg i Radosław Sawicki. Pod znakiem zapytania stoi występ Dominika Nahunki, który skarży się na bark, ale uczestniczył w treningach.

– Skupiamy się na występie w Tychach i oby tylko sędziowie stanęli na wysokości zadania – dodaje szkoleniowiec Zagłębia. – Mówię o tym głośno, bo w ostatnim czasie z tą drużyną przytrafiały im się błędy. Mam nadzieję, że teraz nie popsują widowiska, bo zawodnicy się denerwują i w konsekwencji gra nie jest płynna.

Już po debiucie

W kadrze na turniej w Budapeszcie znalazła się spora grupa tyskich hokeistów. Olaf Bizacki, Mateusz Gościński, Dominik Paś i Mateusz Ubowski, a w ostatniej chwili wypadł chory Alan Łyszczarczyk. W GKS-ie jest jeszcze kilku innych zawodników, którzy tym razem otrzymali wolne, by mogli zaleczyć urazy i nieco wypocząć przed kolejnymi reprezentacyjnymi meczami. Trener Robert Kalaber po występie na Węgrzech komplementował tyskich zawodników i pewnie będą oni brani pod uwagę przy następnych nominacjach. Ubowski, 23-letni napastnik, zaliczył debiut w reprezentacji i otworzył nowy rozdział swojej sportowej przygody.

– Tylko połowicznie jestem zadowolony z mojej gry, bo trema dała o sobie znać – mówi tyszanin. – Trochę obawiałem się pierwszego spotkania w kadrze, ale czułem się nieźle, bo koledzy mnie wspierali. Miałem okazję przekonać się, jakie zasady obowiązują w reprezentacji. Sporo trenowaliśmy, by przyswoić sobie taktykę, jaka obowiązuje w zespole, bo ona się różni od tej w klubie. Mogliśmy, moim zdaniem, osiągnąć lepsze wyniki, ale pokpiliśmy sprawę w dwóch tercjach z Węgrami. Zagraliśmy asekuracyjnie i niemal każdy z nas bał się popełnić błąd. Ale to już było. Gdy wróciłem do Tychów, koledzy mi gratulowali i wypytywali mnie o wrażenia z Budapesztu. Jestem po dwóch zajęciach w klubie i sposobimy się do meczów ligowych. Gramy z Zagłębiem, STS-em i Unią. Wiadomo, ten ostatni mecz jest najważniejszy, ale nie można żadnego zbagatelizować, żeby nie było żadnego „pasztetu”.

Hokeiści GKS-u Tychy patrzą na wszystkich z góry i nadal chcą trzymać rywali na bezpieczny dystans. Wkrótce przekonamy się, czy tak będzie.

Włodzimierz Sowiński

TAURON HOKEJ LIGA

Środa, 13 listopada

◾  TYCHY, 18.00: GKS – EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 4:0, 4:2 *

◾  JASTRZĘBIE, 18.00: JKH GKS – Podhale Nowy Targ 3:4, 6:0

◾  TORUŃ, 18.30: Energa – Comarch Cracovia 4:6, 3:5

◾  GKS Katowice – Texom STS Sanok rozegrano awansem (6:0)

Re-Plast Unia Oświęcim - pauzuje

Mecze są transmitowane na platformie polskihokej.tv.

* - dotychczasowe wyniki