Mniej thrillerów

Rozmowa z Arkadiuszem Jędrychem, kapitanem GKS-u Katowice

Arkadiusz Jędrych (z lewej) uważa, że mecz z Górnikiem przejdzie do historii. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Trudno wymyślić lepszy scenariusz w meczu otwarcia. Gol rzutem na taśmę zagwarantował GKS-owi zwycięstwo.

- Pół żartem, pół serio – ten scenariusz rzeczywiście był wymarzony. Dla nas jednak najważniejsze było zwycięstwo, nieważne w jakich okolicznościach. Ten mecz, chcąc nie chcąc, przejdzie do historii.

Bramka Filipa Szymczaka w doliczonym czasie była ważna dla całego klubu. Jednak jak ważne było to trafienie dla samego strzelca, który strzelił pierwszego gola odkąd zimą dołączył do GieKSy?

- Jestem ogromnym fanem Filipa. Wiem jak długo w nim siedziała chęć strzelenia gola. Bardzo mu na tym zależało. Nie da się wymyślić fajniejszej historii, niż trafienie w meczu otwarcia nowego stadionu, do tego w ostatniej chwili. Jakby tego było mało - gol ten gwarantował nam zwycięstwo. Nie pozostaje nam nic innego, tylko się cieszyć. Musimy jednocześnie mieć jednak w sobie pokorę, bo liga przecież się nie kończy. Musimy punktować i walczyć o to, żeby ekstraklasa w Katowicach pozostała na lata.

Stracona bramka w drugiej połowie wywołała niepokój wśród katowickich kibiców.

- Był pewien moment zawahania i niedokładne wyjście do piłki. Strata futbolówki oraz fakt, że na koniec ujechała mi noga spowodowały, że straciliśmy gola. Przeciwnik się bardzo dobrze zachował. Piłka nożna to jest gra błędów. Każdy czeka na błędy rywala. Dziś straciliśmy jedną bramkę, ale to ostatecznie my cieszymy się z trzech punktów.

Czy niedzielny mecz przywraca „równowagę w przyrodzie”? Wcześniej w tym sezonie GKS rozegrał kilka niezłych meczów, które nie kończyły się zwycięstwem.

- Nie da się ukryć, że niejednokrotnie w tych rozgrywkach graliśmy świetne mecze, a to nie przynosiło trzech punktów. W niedzielę pierwszą połowę rozegraliśmy solidnie, a w drugiej oddaliśmy przeciwnikowi zbyt dużo miejsca. Górnik ma w ofensywie nietuzinkowych piłkarzy. Trzeba więc dokładnie przeanalizować ten mecz, bo pomimo wygranej, druga część spotkania powinna być w naszym wykonaniu znacząco lepsza.

W niedzielę trener Rafał Górak obchodził 52. urodziny. Sprawiliście mu piękny prezent. A jakie są pana życzenia dla szkoleniowca z okazji urodzin?

- Wiem, że trener jest osobą bardzo emocjonalną, więc przede wszystkim życzę trenerowi spokoju. Żeby takich thrillerów, jak w niedzielę, przeżywał jak najmniej. Niech nasze mecze kończą się szybciej pozytywnym wynikiem, żeby trener nie musiał do ostatnich chwil tak przeżywać. Życzę także zdrowia, bo to jest najważniejsze. Ponadto chciałbym, żeby trener niezmiennie czuł, że drużyna jest z nim, że pójdziemy za nim w ogień.

Rozmawiał Kacper Janoszka