Młodzieżowy deficyt

Brak minut gry młodzieżowców to problem wielu klubów, nie tylko zabrzan.

20-letni Nikodem Zielonka liczy na swoje minuty w ekstraklasie.

GÓRNIK ZABRZE

 Występy młodzieży to gorący temat w klubie z Zabrza. Nic dziwnego, że tak jest. W poprzednim sezonie „Górnicy”, jako jeden z pięciu klubów ekstraklasy, nie wypełnili limitu i musieli płacić karę.

Wśród najgorszych 

Częściowo zostało to zrekompensowane wysokim, 6. miejscem tabeli i premią za to osiągnięcie. 2537 „młodzieżowych" minut w zeszłym sezonie spowodowało, iż od zabrzan gorszy był tylko Raków, który – mimo posiadania silnej akademii – w ogóle odpuścił sobie granie młodymi zawodnikami. Karę za rozgrywki 2023/24 otrzymały też Legia, Pogoń, Radomiak, ale te kluby miały więcej minut dla młodzieżowców niż Górnik, choć też poniżej wymaganego limitu 3000 minut.

Jak sytuacja wygląda dziś? Limit gry młodzieżowca, i to już po 15 kolejkach, wypełniła Korona Kielce. Przypomnijmy, że w sezonie 2024/25 status młodzieżowca spełniają piłkarze z rocznika 2003 i młodsi. Tyle że „Złocisto-krwiści” są na spadkowym miejscu. Limit 3000 minut po pierwszej części rozgrywek wypełnił już też lider Lech Poznań (3100) i Zagłębie Lubin (3285).

Górnik na młodzieżowym koncie ma zaledwie 1215 minut. Tylko Legia jest w tym elemencie gorsza z wynikiem 1100 minut. Goncalo Feio też w ogóle nie patrzy na to, czy grają młodzi. Najgorszy w zeszłym roku Raków – wiele na to wskazuje – osiągnie wymagany limit 3000 minut, bo regularnie gra przecież między słupkami Kacper Trelowski - rocznik 2003, a jest jeszcze - i jak będzie zdrowy, to pewnikiem będzie występował - Ariel Mosór, ten sam rocznik, co bramkarz częstochowian.  

Nie tylko umiejętności      

W Górniku większość czasu młodzieżowców „nabił” napastnik Aleksander Buksa, bo 678 minut. Mniej, 382 minuty, ma Dominik Szala, 139 Nikodem Zielonka, a niewiele ponad.... kwadrans Aleksander Tobolik, który jesienią zadebiutował na ligowych boiskach. 

- Trzeba robić swoje, wyglądać dobrze na treningu i wtedy na te minuty można liczyć. Nic za darmo się nie dostanie. Walczę o to, żeby grać jak najwięcej. Miałem za sobą gorszy okres, ale pod koniec wszystko wróciło do normy i czułem się jak najlepiej – mówi Nikodem Zielonka, który w poprzednim sezonie po okresie wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec wrócił do Zabrza. - Każdy historię ma inną. Początki są ciężkie i dużo rzeczy wydarza się. Ja po Knurowie [mecz z okazji jubileuszu Concordii, gdzie pokazał się z bardzo dobrej strony – przyp. red.] myślałem, że już zostanę, będę te minuty łapał, ale poszedłem na wypożyczenie. Różnie nas życie prowadzi. Ja dążę do tego, żeby w Zabrzu grać i strzelać bramki - podkreśla.

20-letniego zawodnika pytamy, co sprawia, że tak trudno u nas zawodnikom w wieku 18-20 lat, nie mówiąc o młodszych, zaistnieć w lidze?  

- Trudne pytanie. Dużo zależy od polityki klubu i od tego, jak dużo szans daje się młodym zawodnikom. Są kluby, które mają presję na zdobywanie punktów i trenerzy boją się zaryzykować i postawić na młodszych graczy, bo popełnią błędy i pokrzyżuje im to plany. Z drugiej strony czasami jest tak, że młodzi nie są gotowi na to, żeby grać na tym poziomie. Trzeba się też znaleźć w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i mieć trochę szczęścia, bo w piłce oprócz twojej ciężkiej pracy i umiejętności, szczęście też odgrywa bardzo ważną rolę – tłumaczy Nikodem Zielonka.

Michał Zichlarz

CZAS GRY MŁODZIEŻOWCÓW (PO 18 KOLEJKACH)

1. Korona

4091

2. Zagłębie

3285

3. Lech

3100

4. Lechia

2413

5. Raków

2198

6. Stal

2189

7. Jagiellonia

2035

8. Piast

1923

9. Widzew

1876

10. Pogoń

1865

11. Radomiak

1839

12. Puszcza

1723

13. Motor

1620

14. Śląsk

1436

15. Cracovia

1424

16. Katowice

1324

17. Górnik

1215

18. Legia

1101