Młodzi tak mają grać!
Rozmowa z Wojciechem Łobodzińskim, mistrzem Europy U-18 oraz wicemistrzem kontynentu U-16
Czyste złoto! Stoją od lewej: Tomasz Pieńko, Mariusz Kutwa, Marcel Łubik, Filip Kocaba, Wiktor Nowak, Dawid Drachal; w dolnym rzędzie od lewej: Igor Drapiński, Jan Faberski, Oskar Pietuszewski, Antoni Kozubal, Michał Gurgul. Fot. PZPN
REPREZENTACJA U-21
Ćwierć wieku temu byliście pod skrzydłami Michała Globisza ostatnim pokoleniem polskich piłkarzy, które swobodnie lało europejskich rywali. Dzisiejsza młodzieżówka – waszym wzorem - może sięgnąć po medal ME?
- Ja myślę, że największym wyznacznikiem wartości tych chłopaków będzie raczej to, ilu z nich zagra w pierwszej reprezentacji. Z naszej złotej drużyny „dorosłymi” reprezentantami zostało niespotykanie wiele – jak na tamte czasy – chłopaków: Sebek Mila, Paweł Golański, Tomek Kuszczak, Przemek Kazimierczak, Rafał Grzelak, Łukasz Madej, Paweł Brożek, no i ja... To się rzadko zdarza, żeby z kadry młodzieżowej 8 czy 9 zawodników zagrało w pierwszej kadrze. Poczekajmy więc rok, dwa – i wtedy porównany obie grupy. Inne porównania nie mają sensu. Ja pewnie w dzisiejszych czasach nie miałbym szans na zagranie na tym poziomie.
Dlaczego?!
- Samego talentu i umiejętności może by i starczyło. Ale czasy bardzo się zmieniły. Oni dziś mają tyle narzędzi do tego, by być w dobrej formie, że intensywność ich gry jest inna.
A ilu kandydatów do pierwszej reprezentacji widzi pan dziś w teamie trenera Jerzego Brzęczka?
- Myślę, że... wszyscy mają ku temu potencjał. Dziś wszyscy mówią o Oskarze Pietuszewskim, wielu wskazuje Marcela Regułę. A mnie się wydaje, że najszybciej wskoczyć może do niej Tomek Pieńko. Z racji pozycji na boisku podoba mi się też bardzo Filip Kocaba, którego ściągałem do Arki Gdynia. Zrobił bardzo fajny postęp. Aha, no i jest Antek Kozubal, który debiut w pierwszej reprezentacji już ma za sobą.
Rozumiem, że trener Brzęczek zbudował drużynę, która jest nie tylko silna w grupie, ale również indywidualnie każdy z jego podopiecznych ma wysoką jakość?
- Tak. A generalnie właśnie trener Brzęczek jest tu dla mnie kluczową postacią. Najbardziej imponuje mi to, że w jego zespole – i u każdego z chłopaków z osobna – widzę pewność siebie i wielką odwagę w grze. O tym, że ci chłopcy mają potencjał, wiemy wszyscy. Natomiast trzeba go jeszcze uwolnić; sprawić, by pokazywali go na murawie. Trener Brzęczek to zrobił; i dlatego jest – moim zdaniem – najważniejszy w tym procesie.
Wygrana z Włochami jest bardzo cenna. Ale może trzeba więcej – choćby towarzyskich – starć z silnymi ekipami, by poznać prawdziwą wartość tego teamu?
- Faktem jest, że balonik został mocno napompowany. A przecież z Włochami było kilka momentów trudnych. Dlatego rzeczywiście fajnie byłoby zmierzyć się z trudniejszymi przeciwnikami i zobaczyć, na jakim poziomie jesteśmy. Ale nawet wtedy dostaniemy odpowiedź na to pytanie jedynie w kategorii U-21. A trzeba ich traktować jako dorosłych, ukształtowanych piłkarzy i patrzeć na nich już w kontekście przydatności do pierwszej reprezentacji.
Wymienił pan nazwisko Filipa Kocaby, z którym pracował pan w Gdyni. Zna pan też dobrze – jeszcze z Legnicy – Dawida Drachala. Zrobił od tamtej pory postęp?
- Od jego pierwszego treningu z nami widziałem, że to będzie materiał na duże granie. Zresztą to ja dałem mu – jako siedemnastolatkowi – szansę debiutu w ekstraklasie. To jest chłopak bardzo świadomy tego, co chce osiągnąć, i bardzo zdeterminowany, by to zrobić. I jeszcze niezwykle inteligentny w swym wieku. Jedno mnie tylko w jego przypadku zastanawia...
Mianowicie?
- Docelowo na jakiej pozycji powinien grać. Ja go widziałem na „dziesiątce”, bo to – moim zdaniem – ofensywny zawodnik. U trenera Radosława Belli grał chyba na boku, potem był jeszcze na wahadle próbowany. Generalnie ma takie atuty, że powinien sobie poradzić w wielu rolach. I jest też fizycznie mocny.
Wróćmy do całego zespołu. Potrzeba tym chłopakom dalszego pompowania balonika? Wymagania od nich większego sukcesu, niż tylko awans do finałów ME?
- Nie ma chyba odwrotu od tego. Sami, jako dziennikarze będziecie go pompować.
No to na koniec przekornie zapytam w takim razie o deficyty w tej ekipie?
- Nie chciałbym mówić o deficytach. Podoba mi się ten entuzjazm, dążenie do strzelania bramek u tych chłopaków. Tak właśnie młodzi zawodnicy mają grać!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Wojciech Łobodziński. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
