MKS wygrał wojnę nerwów

Urlopów jeszcze nie będzie – drużyna z Dąbrowy Górniczej zostaje w grze po szalonej końcówce wtorkowego meczu.

Ronald Curry zanotował 11 punktów i 7 asyst. Fot. Stanisław Mucha

ORLEN BASKET LIGA

W poniedziałek Śląsk zmarnował okazję, by jako pierwszy zameldować się w półfinałach. We wtorek przed taką szansą stanęła warszawska Legia. Potrzebowała do tego wygranej w Dąbrowie Górniczej, ale MKS nie zamierzał tanio sprzedawać skóry i dzięki pięciu trójkom prowadził po pierwszej kwarcie. W pierwszej połowie grę gospodarzy ciągnął przede wszystkim Jakub Musiał. 28-latek miał swój dzień, trafiał z nieprawdopodobnych pozycji i do przerwy miał na koncie 10 punktów. Druga kwarta należała jednak do Legii, która wygrała ten fragment 10 punktami, głównie za sprawą trafiającego z zimną krwią za trzy Ojarsa Silinsa. Legioniści mieli przed przerwą znakomity procent skuteczności rzutów za dwa (68 proc. przy ledwie 36 gospodarzy).

Drugą połowę dwoma trójkami otworzył Andrzej Pluta (z trybun oglądali go rodzice) i Legia odskoczyła w tym momencie na 14 punktów (45:59). Wszystko jasne? Okazuje się, że koszykarze z Dąbrowy Górniczej bardzo nie chcieli udawać się na urlopy, błyskawicznie odrobili straty i przed ostatnią kwartą to oni prowadzili!

Mecz rozstrzygał się w ostatnich minutach. 90 sekund przed końcem był remis, ale najpierw za trzy trafił Luther Muhammad, a za chwilę odpowiedział w ten sam sposób Dominic Brewton. Kolejny remis. 7 sekund przed końcem prowadzenie MKS-owi dał raz jeszcze Muhammad. Wydawało się, że Legia nie jest w stanie odrobić straty, ale 0,6 sekundy przed końcową syreną faulowany pod koszem był Brewton. Tyle że Amerykanin nie wytrzymał presji i spudłował drugi rzut, dzięki czemu MKS wygrał pierwszy mecz w tej serii. Kolejny mecz tych drużyn w czwartek. – Bardzo chcieliśmy przedłużyć tę serię. Dużo walki, dużo zdrowia zostawiliśmy na parkiecie – podkreślał po spotkaniu zmęczony kapitan MKS-u, Marcin Piechowicz.

◼ Dziki Warszawa - Energa Trefl Sopot 85:78 (22:18, 23:24, 16:14, 24:22)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw) 2-1 dla Dzików.

DZIKI: Vander Plas 18 (2x3), Horton 13 (1x3), Edge 20 (2x3), Soares 10, Frąckiewicz 10 – Kempa 4, Kamiński 4, Chavez 2, Oguama 4. Trener M. LEGOVICH.

SOPOT: Scruggs 22 (1x3), Sherfield 18 (2x3), Suurorg 14 (2x3), Kacinas 5, Goins 4 – Nowicki, Zapała 4, Addae-Wusu 2, Schenk 9 (2x3). Trener Mikko LARKAS.


MKS Dąbrowa Górnicza - Legia Warszawa 92:91 (27:25, 18:28, 26:17, 21:21)

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 2-1 dla Legii.

DĄBROWA G.: Montgomery Jr 6, Muhammad 16 (2x3), Curry Jr 11 (1x3), Gray 12 (4x3), Peterka 2 – Bonner 2, Piechowicz 16 (2x3), Załucki 3 (1x3), Musiał 18 (2x3), Bogucki 6. Trener Artur GRONEK.

LEGIA: Graves 10 (1x3), Pluta 15 (3x3), Kolenda 8 (2x3), Thompson 12, Ponsar 11 (1x3) – Tomaszewski, Brewton III 19 (1x3), Tass, Siliņš 16 (5x3). Trener Heiko RANNULA.

(pp)