Mizeria z przebłyskami
Optymista powie, że na zero z tyłu, pesymista – że na zero z przodu. Realista? Że trudno się to oglądało.
Kacper Potulski był zadowolony ze swojego występu. My też jesteśmy. Fot. Leszek Szymański/PAP
ILE I ZA CO?
Marcin BUŁKA, 90 min – 6
Dobrze, że na Narodowym zamknęli dach, bo w przeciwnym wypadku zmarzłby jeszcze bardziej. Interweniować musiał tylko raz, przy strzale z ostrego kąta w 71 minucie, gdy wykazał się znakomitą czujnością.
Matty CASH, 90 min – 5
W pierwszej połowie anonimowy, w drugiej – jeden z lepszych w zespole. Momentami można było odnieść wrażenie... że ma już dość tej beznadziei, stąd uderzenia z nieoczywistych pozycji, jak w 55 minucie. Najlepsze było jednak jego „uruchomienie” Zalewskiego dalekim podaniem w 62 minucie.
Kacper POTULSKI, 90 min – 6
Dobry, solidny występ 18-latka. Robił to, co do niego należało. Był tam, gdzie być powinien. Odebrał, co miał odebrać i zblokował, co miał zblokować. – Udało mi się zagrać dobrze. Bardzo ważne było dla mnie zero z tyłu. Już dawno tak nie zagraliśmy – powiedział.
Jan BEDNAREK, 90 min – 6
Podobnie jak Potulski – nie można się było przyczepić. Jedyną skazą na jego występie jest żółta kartka, która może „zaboleć” za jakiś czas, a która została obejrzana niepotrzebnie, za tzw. gębę (chodzi o dyskusję z sędzią, a nie za wyraz twarzy).
Jakub KIWIOR, do 46 min – 2
Gdy w klubach grywa na lewej obronie, gołym okiem widać jego ograniczenia na tej pozycji. Wczoraj – zagrał na lewej obronie i gołym okiem widać było jego ograniczenia na tej pozycji. A tak poza tym: złapał żółtą kartkę, był bardzo nerwowy, a oprócz tego aż dziewięć (!) razy stracił posiadanie piłki. I to tylko w jednej połowie, jako lewy obrońca nie dający prawie nic w ataku! Żaden polski zawodnik nie wypadł w tej statystyce tak źle, jak „Kiwi”. Nie ustawiajcie go tam już.
Michał SKÓRAŚ, do 73 min – 5
W pierwszej połowie był jedynym zawodnikiem, którego w ogólnej biało-czerwonej „mizerii” można było pochwalić. Najwidoczniejszy w ataku, kilka akcji obronnych, rywal obejrzał na nim żółtą kartkę. Po przerwie przygasł.
Piotr ZIELIŃSKI, 90 min – 6
Za mało było w jego wykonaniu takich akcji, jak ta w 92 minucie, gdy odważnie wszedł w pole karne, zagrał z kolegą, okiwał rywala i uderzył celnie. To właśnie dzięki tej sytuacji dostał notę 6, a nie 5, bo całościowo oczekujemy od niego więcej. Ponownie miał bardzo dobrą celność podań (94 proc., 58 z 62), ale praktycznie nie miał podań kluczowych (czyli doprowadzających kolegów do uderzenia) i przerzutów. Chwilę przed wspomnianą okazją poślizgnął się na środku boiska, czym niemal nie „zafundował” Bośniakom „setki” w końcówce!
Bartosz SLISZ, do 46 min min – 3
Jak na defensywnego pomocnika, zaliczył bardzo małą liczbę pojedynków. Podawał raczej celnie, ale często bez sensu. Trudno było odnieść wrażenie, że jest „szóstką”, która „łata” przestrzeń w defensywie, a i w fazie przejściowej, w przekazaniu piłki do przodu nie dawał wiele.
Jakub KAMIŃSKI, do 24 min – 3
Przez kontuzję szybko zakończył swój występ, więc niewiele zdążył pokazać. Natomiast nie da się ukryć, że przez te 24 minuty niektórzy koledzy pokazali się z „aktywniejszej” strony. Dyskretny.
Sebastian SZYMAŃSKI, 90 min – 4
Taka mocno przeciętna ta polska „dyszka”. Na plus na pewno to, że oddał dwa strzały celne – czyli połowę dorobku drużyny. O ile dobitka w 55 minucie była z dystansu, więc można na nią przymknąć oko, o tyle w 44 minucie, gdy piłka spadła mu pod nogi kilka metrów od bramki – nie może kopnąć prosto w bramkarza. Miał kilka dobrych wślizgów i pojedynków, dwa kluczowe podania, lecz za często odbijał się od przeciwników i za często gubił się w akcji.
Robert LEWANDOWSKI, do 87 min – 3
Bardzo często tracił piłkę, bywał niedokładny, niekiedy prezentował tę swoją złą stronę – gdy niepotrzebnie pchał się z futbolówką przed siebie myśląc, że jest Leo Messim. No ale w kilku sytuacjach jego obecność na szpicy przydała się, jak choćby w 44 minucie, gdy wypracował kapitalną szansę Szymańskiemu.
Nicola ZALEWSKI, od 24 min – 5
Potrzebował niemal kwadransa, aby pokazać się publice po wejściu na murawę. Potem był już typowym Nicolą – choć trochę brakowało mu jeszcze do topowej formy. Nie było aż tylu rajdów, do jakich nas zazwyczaj przyzwyczaił, brakowało mu precyzji w wykończeniu. Jednakże – dzięki Bogu – był kimś, kto dynamizował akcję statycznej Polski, całościowo nieźle dryblował, a gdyby w 62 minucie lepiej „dokręcił” piłkę, mógłby strzelić gola.
Wiktor NOWAK, od 46 min – 6
Jeszcze niedawno kopał w Zniczu Pruszków, a wczoraj zadebiutował w kadrze i w znacznej mierze to dzięki niemu gra Biało-czerwonych po przerwie uległa poprawie. Dynamizował akcje, przesuwał piłkę do przodu, wniósł świeżość, był odważny, był pod grą, a w 58 minucie bez strachu przymierzył z dystansu – i był bliski szczęścia! Oby to nie był jednorazowy wystrzał...
Przemysław FRANKOWSKI, od 46 min – 4
Wszedł na lewą obronę, gdzie Kiwior nie zawiesił mu poprzeczki wysoko. Kilka razy podłączył się do ofensywy, powymieniał miejscem z Zalewskim, a w defensywie zagrał poprawnie.
Karol ŚWIDERSKI, od 73 min – niesklas.
Mimo 20 minut na boisku kompletnie na nim nie zaistniał.
Mateusz ŻUKOWSKI, od 87 min – niesklas.
Zagrał mniej od Świderskiego, ale jego nazwisko można było wymienić częściej – ale nie na tyle często, aby pojawił się z tego jakiś „konkret”.
Piotr Tubacki
