Mistrzowski pokaz siły
Jedna Maja Storck to zdecydowanie zbyt mało na DevelopRes. Rzeszowianki na rozpoczęcie finałowej rywalizacji rozniosły PGE Budowlanych Łódź.
Maja Storck (w ataku) jako jedyna dotrzymywała kroku Rzeszowiankom. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Walka o złoto zapowiadała się arcyciekawie. Do finału dotarły bowiem zespoły już przed sezonem typowane do najwyższych lokat - obrońca trofeum z Rzeszowa oraz PGE Budowlani, prezentujące podobny poziom, co znalazło odzwierciedlenie w dotychczasowych wynikach. W sezonie zasadniczym podzieliły się zwycięstwami, ale w Pucharze Polski górą byli PGE Budowlani, w półfinale 3:1.
Styl boli
Pierwszy mecz finału rozczarował, choć Rzeszowianki zagrały fantastycznie. Przyjezdne nawet przez chwilę nie nawiązały walki. – Styl, w którym przegrałyśmy, boli najbardziej. Dostałyśmy lekcję siatkówki, którą musimy szybko odrobić. DevelopRes pokazał niesamowitą grę, najlepszą w tym sezonie. W porównaniu z półfinałem Pucharu Polski zaliczył ogromny progres. Trzeba mu oddać, że całkowicie nas zdominował, ale rywalizacja wciąż jest otwarta. Gramy do trzech zwycięstw. Wierzę, że wrócimy do walki – mówiła Alicja Grabka, rozgrywająca PGE Budowlanych.
Już pierwsze piłki pokazały, że przyjezdne czeka trudna przeprawa. Zawodniczki DevelopResu wyszły na parkiet naładowane energią. Od pierwszej piłki grały jak z nut. Kapitalnie spisywały się zwłaszcza w bloku i obronie, co miało być silną stroną zespołu z Łodzi, który w fazie zasadniczej był najlepiej blokującym w całej lidze. Rzeszowianki podbijały większość ataków rywalek, które nie potrafiły dobić się do parkietu.
Potężne bomby
Po stronie PGE Budowlanych rosła frustracja. Łodzianki pudłowały w ataku i fatalnie przyjmowały zagrywkę. Trzeba jednak przyznać, że miejscowe serwowały bardzo dobrze. Brylowała Taylor Bannister, raz za razem posyłając potężne bomby na drugą stronę siatki. Nawet tak doskonała specjalistka od przyjęcia, jak Justyna Łysiak, była bezradna. Bannister w całym spotkaniu zaserwowała aż sześć asów!
W pierwszym secie Rzeszowianki pozwoliły przeciwniczkom na wywalczenie zaledwie 12 punktów. W kolejnych ich triumf był równie pewny. Kibice trochę walki zobaczyli jedynie w drugiej odsłonie. Łodzianki pokazały w niej kilka ciekawych zagrań, wygrały kilka przedłużonych akcji, lecz wielkiej krzywdy DevelopResowi nie wyrządziły.
Miejscowe miały bowiem znacznie więcej argumentów. W trudnych momentach rozgrywająca Katarzyna Wenerska zawsze mogła liczyć na Bannister i Svitłanę Dorsman. Ta pierwsza w trzeciej odsłonie serią trzech asów serwisowych pozbawiła Łodzianki złudzeń. Gdy schodziła z pola zagrywki, jej drużyna prowadziła 16:5.
BKS je zdenerwował
Warto też dodać, że Amerykanka miała aż 10 obron, najwięcej w zespole, a „demonem” defensywy przecież nie jest. – W półfinale przegrałyśmy jeden mecz z BKS-em i on nas jeszcze bardziej zmobilizował, a może nawet zdenerwował. Zwycięstwo dały nam dobra zagrywka i konsekwencja – oceniła Aleksandra Szczygłowska, libero DevelopResu.
W PGE Budowlanych presję wytrzymała jedynie Maja Storck. Szwajcarska atakująca jako jedyna dawała odpór rywalkom i zakończyła mecz z dwucyfrowym dorobkiem punktowym (16). Wykonała aż 31 ataków, mając 43-procentową skuteczność.
Mecz numer 2 w niedzielę w Łodzi.
Finał
◼ DevelopRes Rzeszów – PGE Budowlani Łódź 3:0 (25:12, 25:20, 25:14)
Stan rywalizacji 1-0 (do 3 zwycięstw)
RZESZÓW: Wenerska (20), Piasecka (11), Dorsman (11), Bannister (23), Jasper (5), Szczygłowska (libero) oraz Sieradzka (1), Kubas (libero), Chmielewska, Jansen. Trenerka Jelena BLAGOJEVIĆ.
BUDOWLANI: Grabka (1), Damaske (5), Lelonkiewicz (2), Storck (16), Buterez (4), Planinsec, Łysiak (libero) oraz Siuda, Drużkowska (3), Honorio, Majkowska. Trener Maciej BIERNAT.
Sędziowali: Marek Krupski (Bielsko-Biała) i Grzegorz Skowroński (Dąbrowa Górnicza). Widzów 3906.
Przebieg meczuI: 10:4, 15:8, 20:8, 25:12.
II: 10:7, 15:11, 20:17, 25:20.
III: 10:2, 15:5, 20:11, 25:14.
Bohaterka – Taylor BANNISTER.
