Mistrzowie w tarapatach
ZAKSA odzyskała wigor oraz energię i w starciu z wymagającym rywalem została nagrodzona punktem.
Marcin Komenda umiejętnie kierował poczynaniami kolegów i obrońcy tytułu wygrali po tie-breaku. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
PLUSLIGA
Ostatni miesiąc minionego roku nie był udany dla siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla, którzy przegrali trzy z czterech meczów, z Warszawą, Częstochową oraz Chełmem po 1:3 i wygrali z Gorzowem 3:1. Tym samym stracili kontakt z zespołami rywalizującymi o play off. Rundę rewanżową rozpoczęli jednak znacznie lepiej, choć ulegli BOGDANCE LUK Lublin na własnym parkiecie.
Mecz może nie stał na olśniewającym poziomie, bo oba zespoły nie ustrzegły się błędów, zwłaszcza w polu serwisowym. Był to jednak efekt ryzyka. Gospodarze zaliczyli 4 asy przy 14 błędach, zaś rywale 3 przy 15. Ponadto poszczególni siatkarze mieli różne okresy gry. Poza rozgrywającymi, bo zarówno Amerykanin Quinn Isaacson, jak i Marcin Komenda prezentowali równą formę i tylko chwilami zdarzały im się drobne pomyłki.
Goście wystąpili z Mateuszem Malinowskim w roli atakującego, bo Kewin Sasak ma drobny uraz i pojawił się jedynie w epizodzie na podwyższenie „siatki”. Obrońcy tytułu uchodzili za zdecydowanego faworytów, a tymczasem musieli się zadowolić dwoma punktami. Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami, bowiem przyjezdni prowadzili kilkoma punktami i wydawało się, że pewnie zmierzają po wygraną. Tymczasem gospodarze doprowadzili do remisu 18:18, a potem Igor Grobelny zafundował im asa, dając prowadzenie 20:19. Dwa udane bloki Kamila Rychlickiego sprawiły, że miejscowi mieli już 4 „oczka” przewagi (23:19) i zaliczyli zasłużoną wygraną. O wygraniu seta zadecydował blok, gdyż miejscowi zaliczyli 7 punktów, zaś rywale 0. Pozostałe statystyki były wręcz przerażające, bo atak jednych był na poziomie 21%, a drugich 33% skuteczności.
Siatkarze z Lublina szybko wyciągnęli wnioski i dwa kolejne sety padły ich łupem. W drugim była wyrównana gra, ale przy prowadzeniu gości 23:21 Wilfredo Leon zdobył punkt zagrywką, a dokończenie partii było formalnością. Goście zaliczyli 3 punkty blokiem i od tego momentu ten element już poprawnie funkcjonował i w kolejnej partii Lublinianie dość szybko zdobyli przewagę i bez większych problemów wygrali. W tym momencie wydawało się, że opór gospodarzy został przełamany, jednak pokazali „lwi pazur” i w czwartym secie - za sprawą aktywnego Rychlickiego i Grobelnego - doprowadzili do wyrównania. W tie-breaku nie wytrzymali jednak presji -ryzykowali w polu serwisowym i tracili punkty. Goście od początku wyraźnie prowadzili i doprowadzili do zwycięstwa.
◼ ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – BOGDANKA LUK Lublin 2:3 (25:22, 22:25, 19:25, 25:21,11:15)
KĘDZIERZYN-K.: Isaacsson (4), Grobelny (15), Urbanowicz (11), Rychlicki (18), Szymura (5), Jakubiszak (9), Czunkiewicz (libero) oraz Szymański (3), Krawiecki (1), Rećko (2). Trener Andrea GIANI.
LUBLIN: Komenda (2), Leon (28), Grozdanow (11), Malinowski (12), Young (5), McCarthy, Thales (libero) oraz Gyimah (10), Wachnik (1), Sasak. Trener Stephane ANTIGA.
Sędziowali: Damian Lic (Żołynia) i Mariusz Gadzina (Strzyżów). Widzów 2427.
Przebieg meczu
I: 8:10, 12:15, 20:10, 25:22.
II: 10:8, 14:15, 18:20, 22:25.
III: 8:10, 11:15, 14:20, 19:25.
IV: 9:10, 14:15, 20:17, 25:21.
V: 2:5, 7:10, 11:15.
Bohater – Marcin KOMENDA.
(sow)
