Mistrzostwo to nie przypadek

Rozmowa z Siergiejem Kriwcem, były reprezentantem Białorusi i mistrzem Polski z Lechem Poznań w sezonie 2009/10, obecnie trenerem w Akademii Warty Poznań

Siergiej Kriwiec odpowiada za drużynę rezerw Warty, w której jest grającym trenerem. Fot. x.com/WlkpFutbol

Zacznijmy od końca. Lechici mierzyli się z Radomiakiem, ale początek spotkania w ich wykonaniu nie należał do udanych, bo szybko stracili gola. Zapewne wielu kibiców mogło zadać sobie pytanie, czy zawodnicy wytrzymają presję. A pan co sobie wtedy pomyślał?

- Że jest jeszcze mecz z Wisłą Płock w ostatniej kolejce! (śmiech). Tak na poważnie, to był dopiero początek spotkania. Wiedziałem, że jeszcze wiele może się zdarzyć i zawodnicy Lecha nie odpuszczą, więc jeśli o mnie chodzi, to nie czułem jakichś nerwów. Gdyby się nie udało, to za tydzień był właśnie wspomniany mecz z Wisłą.

Ostatecznie Poznaniacy wygrali 3:1 i mogli cieszyć się z już 10. mistrzostwa w historii. Pana zdaniem jest to tytuł w pełni zasłużony?

- Wydaje mi się, że tak, bo Lech grał najlepszą piłkę. Tak przynajmniej wyglądało to na tle innych zespołów. Drużyna była poukładana, wytrzymała presję i fajnie, że zdobyła tytuł.

Lech zwycięstwo w ekstraklasie zawdzięcza głównie udanej wiośnie. Co prawda rozpoczęła się ona od dwóch porażek, ale na koniec poprzedniego roku drużyna była dopiero na 8. miejscu!

- Od początku sezonu nie grali źle. Wtedy jednak tych punktów brakowało, więc faktycznie ta runda jesienna była trochę słabsza. Na wiosnę wyglądało to lepiej, ale moim zdaniem to była kwestia odpadnięcia z innych pucharów. Kolejorz łączył ligę z grą na innych frontach, ale odpadł dość wcześnie i mógł się skupić tylko na walce o mistrzostwo.

Gdzie pana zdaniem są największe rezerwy w grze Kolejorza?

- Ta gra była dobra, Lechici wyróżniali się spośród reszty zespołów, ale jeśli miałbym powiedzieć, gdzie były rezerwy, to chyba właśnie w rozgrywkach pucharowych - odpadnięcie z Pucharu Polski i z Ligi Konferencji. Można było tutaj uzyskać lepsze wyniki i przez to jeszcze bardziej się rozwinąć.

Trzecie mistrzostwo w ciągu pięciu lat to efekt silnego Lecha i dobrze zarządzanego klubu czy słabości innych?

- Dobre pytanie (śmiech). Z jednej strony ta liga jest tak wyrównana, każdy może wygrać z każdym, ale z drugiej to nie może być przypadek, jak zdobywasz tyle mistrzostw. Raz może ci się jakoś udać, wykorzystasz słabość rywali, ale tutaj jest to faktycznie dobrze zarządzany klub i mądre decyzje władz, które odpowiednio zainwestowały. Była szeroka kadra, wielu dobrych zawodników, więc to był na pewno atut tego zespołu.

Którego zawodnika wyróżniłby pan szczególnie za ten sezon?

- Nie chciałbym wyróżnić jednego zawodnika. Bardzo dobrze wyglądał cały zespół. Kilku zawodników brało na siebie ciężar gry i strzelania goli. Każdy wyróżnił się w jakimś spotkaniu. To był nie tylko Mikael Ishak, ale Ali Gholizadeh dokładał swoje gole, Leo Bengtsson, Luis Palma czy Pablo Rodriguez. Każdy z nich dołożył cegiełkę. Obrona nie zawsze była idealna, ale wyróżniał się Wojciech Mońka. Dla tego chłopaka to duża rzecz, ale rzeczywiście wyglądał bardzo dobrze. Zresztą wszyscy młodzi dali sobie radę, bo i Michał Gurgul, i Antoni Kozubal w środku pola.

Ważni byli wspomniani zawodnicy z akademii, ale chyba najbardziej wyróżnił się właśnie Mońka. Już teraz ma duże umiejętności, a potencjał jest jeszcze większy.

- Zdecydowanie. Mońka grał bardzo dobrze i ma możliwości, żeby grać dobrze w jakiejś silnej, europejskiej lidze. Reprezentacja Polski też powinna mieć korzyść z tego zawodnika w przyszłości.

Wciąż nie jest wiadomo czy Niels Frederiksen zostanie w Poznaniu, ale wiele wskazuje na to, że tak. To ważne, żeby to on kontynuował pracę w przyszłym sezonie?

- To jest bardzo ważne, żeby został! Oczywiście przemawiają za nim sukcesy, zdobył dwa mistrzostwa Polski, ale potrzebna jest stabilizacja. Nowy szkoleniowiec musiałby wdrożyć się w nowe środowisko, klub, a to wymagałoby czasu, którego przecież nie ma. Lech będzie grał w eliminacjach do Ligi Mistrzów, więc nie może mieć okresu przejściowego, tylko od razu wziąć się do roboty. Z trenerem Frederiksenem jest to możliwe.

W Poznaniu głośno mówią o awansie do wspomnianej Ligi Mistrzów. Po weekendzie okazało się, że Lech będzie rozstawiony w każdej rundzie eliminacji. Jak pan ocenia jego szanse?

- Na pewno Liga Mistrzów to byłoby coś ekstra i fajnie, że Lech będzie rozstawiony, ale to jeszcze nic ci nie daje. W teorii możesz trafić na łatwiejszego rywala, ale nie możesz wtedy pomyśleć, że już z góry wygrałeś. I pamiętajmy, to jest Liga Mistrzów, z każdą fazą poziom będzie wzrastał, więc na pewno nie będzie łatwo. Gdyby się udało, to bardzo bym się cieszył!

Rozmawiał Miłosz Cebo

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się