Mistrzostwo, puchar i… dziecko!

Na finiszu ligowych rozgrywek as górniczej jedenastki, Patrik Hellebrand, ma o co i dla kogo grać!

Patrik Hellebrand i jego ukochana Tereza w mediach społecznościowych pochwalili się dzieckiem. Fot. Instagram

GÓRNIK ZABRZE 

Na miesiąc przed zakończeniem sezonu 2025/26 Górnik znalazł się w znakomitym dla siebie miejscu – miejscu, w którym nie był od lat. Ostatnie ekstraklasowe podium, trzecia pozycja, to 1994 rok. Ostatnie mistrzostwo - 1988, kiedy w Polsce rządził jeszcze Wojciech Jaruzelski i nie było telefonów komórkowych. Ostatni Puchar Polski, a zarazem mistrzostwo, czyli dublet, to jeszcze odleglejsze czasy – 1972! Teraz górnicza drużyna ma szansę na zdobycie naprawdę czegoś! Czego? O tym przekonamy się 2 maja w trakcie finału PP, a potem w ostatniej kolejce sezonu, 23 maja w sobotę.

Sześciopak dla Janickiego

Na razie w Zabrzu cieszą się z wygranej z Koroną w sobotę 1:0, która przesunęła drużynę Michala Gašparika na trzecie miejsce, tuż za Lecha i Jagiellonię. – W pierwszych dwudziestu minutach spotkania z kielczanami graliśmy bardzo dobrze, to co chcieliśmy. Potem rywal pokazał, że potrafi. To był mecz z cyklu „kto pierwszy trafi”. Po okresie naszej dominacji Korona też miała swoje sytuacje, momentami było ciężko, ale na szczęście udało się zdobyć bramkę i wygrać – komentował wydarzenia boiskowe zadowolony Patrik Hellebrand. Czeski as linii środkowej Górnika, o którym trener mówi, że jest najlepszym pomocnikiem w ekstraklasie, dodawał: – Jestem bardzo szczęśliwy, że wywalczyliśmy tak potrzebne trzy punkty.

W pierwszej  połowie Hellebrand, tracąc piłkę w środkowej strefie, co spowodowało, że kielczanie pognali na bramkę miejscowych w sytuacji trzech na jednego. Wszystko dobrą interwencją uratował najlepszy w sobotę na murawie Rafał Janicki. – Zrobiłem błąd, czasami się zdarza. Dziękuję kolegom, którzy pomogli w tej sytuacji. Na pewno Rafałowi coś kupię, jakiś sześciopak – mówił z uśmiechem Hellebrand.

- Liczę na jakiś czeski browar, bo mieszka przecież blisko granicy – zareagował na te słowa środkowy defensor Górnika, głośno się śmieją.

Sukces urodzi się w maju...

Na pięć kolejek przed końcem Górnik ma tyle samo punktów, co druga Jaga, trzy „oczka” straty do Lecha i przed sobą mecz w piątek w Białymstoku. – Jak on może wyglądać? Na pewno to trudne spotkanie, bo Jagiellonia to wiadomo, bardzo dobra drużyna, grająca piłką. Ale na pewno będziemy dobrze przygotowani. Jest jeszcze kilka dni do potrenowania, to sporo. Wierzę, że wywalczymy tam zwycięstwo – mówi Hellebrand.

Teraz przed Górnikiem już tylko gra o coś, bo w piątek spotkanie być może o miejsce na podium ligi na koniec, zaraz potem, 2 maja na PGE Narodowym, finał Pucharu Polski z Rakowem, a 9 maja starcie z innym z zespołów z czołówki, Zagłębiem Lubin u siebie.

... i nie tylko sukces!

– Idziemy mecz po meczu. Każdy jest bardzo ważny, każdy punkt może zdecydować o czymś pięknym – stwierdza czeski piłkarz, który walkę o mistrzostwo Polski i krajowy puchar połączy z… tacierzyństwem! Jego ukochana Tereza jest w ósmym miesiącu ciąży i lada chwila urodzi. Patrik jak może opiekuje się ukochaną.

Kto wie, czy dobra gra na polskich boiskach nie da mu też nominacji na amerykański mundial. Czesi w marcu, w przeciwieństwie do nas, przez baraże wywalczyli awans, a w grupie A zagrają z Koreą Południową, RPA i Meksykiem. – Jest nowy selekcjoner w naszej reprezentacji. Zobaczymy, co się wydarzy, ale na razie co jest koncentracja na w klubie. Bo ważny jest teraz każdy kolejny mecz, a ja wierzę, że po sezonie będzie coś pięknego! – podkreśla Patrik Hellebrand.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się