Mistrzostwa wirtuozów

Kupon, kartoteka, własne korespondencje. Futbolowe święto na stadionach Szwecji w czerwcu 1958 roku zostało przedstawione na łamach „Sportu” na wysokim poziomie!

VI Puchar Rimeta był znakomitą reklamą futbolu!. Fot. Wikpedia

  Z LAMUSA  

Na szóste piłkarskie mistrzostwa świata nasza gazeta przygotowała się w odpowiedni sposób. Już tygodnie przed początkiem imprezy w skandynawskim kraju, który miał miejsce w niedzielę 8 czerwca 1958 roku, „Sport” drukował kupon, na którym Czytelnicy typowali swoich wygranych. Trzeba było obstawić pierwszą czwórkę i wynik finałowego meczu. Kupon należało wysłać na adres redakcji, która mieściła się wtedy przy ulicy 3 Maja 12. Trzeba było zdążyć przed 5 czerwca.

Kartoteka finałowej szesnastki

Przed samym turniejem „Sport” opublikował resume finalistów; to była „Kartoteka finałowej szesnastki VI Pucharu Rimeta”, bo MŚ wciąż taką nosiły nazwę, nawiązując do pomysłodawcy organizacji futbolowego czempionatu, wieloletniego prezydenta FIFA, Francuza Julesa Rimeta, który kierował związkiem od 1921 do 1954 roku. Zmarł w wieku 83 lat w październiku 1956. Z tej kartoteki można się było dowiedzieć wszystkiego o 16 finalistach czempionatu. Były dane o państwach uczestnikach, a podano nawet liczbę klubów czy piłkarzy w danym kraju! Przykładowo, ówczesny mistrz Ameryki Południowej, Argentyna, miał ich 1972 i 125 tys. zawodników. Z kolei w Czechosłowacji klubów było aż 4960, a 362 tys. graczy – tylko amatorów oczywiście. Z kolei w ekipie NRF, jak pisano wtedy u nas o ekipie Niemców Zachodnich, futbolistów było aż 700 tys., ale kontraktowych 2000. Późniejszy mistrz Brazylia? Liczba piłkarzy – 95 000, liczba klubów – 5000.

„Puchar Rimeta rzuca cień na cały świat!” – pisał „Sport” na pierwszej stronie w piątek 6 czerwca 1958 w przededniu zawodów. Nasza gazeta jakby przewidziała, do kogo turniej na boiskach w Szwecji może należeć. Na pierwszej stronie tamtego numeru byli brazylijscy gracze. „Słyszeliśmy o nich i w Szwajcarii, usłyszymy i teraz w meldunkach ze Szwecji” – czytaliśmy. Na gwiazdy typowano prawego łącznika Moacira z Flamengo, lewego obrońcę Niltona Santosa czy prawego obrońcę Zozimo. O 17-letnim Pele piłkarski świat dowiedział się dopiero później. Nastolatek z powodu kontuzji nie grał w pierwszych grupowych meczach Brazylijczyków - z Austrią (3:0) i Anglią (0:0). Wszedł do gry dopiero w trzecim spotkaniu w grupie 4 z ZSRR 15 czerwca i zaliczył asystę przy jednym z dwóch trafień Vavy w meczu, który zakończył się wygraną zespołu z Ameryki Południowej 2:0. Z Walią w ćwierćfinale zdobył już gola na wagę awansu. Był najmłodszym zawodnikiem, który zagrał w historii Pucharu Rimeta. Ten wynik przebił potem Norman Whiteside z Irlandii Północnej, który na mundialu w 1982 roku w Hiszpanii zagrał, będąc jeszcze młodszy niż Pele (miał wtedy ledwie co skończone 17 lat).

Wyspiarze w grze

Wróćmy do tego, co działo się na boiskach, a było bardzie ciekawie! Turniej w 1958 był jedynym, w którym zagrali wszyscy przedstawiciele Wielkiej Brytanii, bo była nie tylko Anglia, ale i Szkocja, Walia oraz Irlandia Północna. Walijczycy w play off o udział w barażach pokonali Izrael, z którym w Azji nikt nie chciał grać. Najpierw do gry w drugiej rundzie eliminacji nie przystąpiły Indonezja i Egipt, a potem Sudan. Izrael bez grania był najlepszym zespołem ze strefy azjatycko-afrykańskiej, ale FIFA zdecydowała, że nie może być tak, że do finału dostanie się ktoś bez uczestnictwa w eliminacjach, stąd baraż z Walią, rozstrzygnięty na korzyść Wyspiarzy, którzy debiutowali w MŚ.

„NRF, Jugosławia, Szwecja i Brazylia na czele grup, ale w ćwierćfinale tylko „Trzy Korony”. Kto w poniedziałek pożegna Puchar Rimeta?” – zastanawiał się „Sport” w piątek 13 czerwca 1958 roku (gazeta kosztowała wtedy 80 groszy). To była korespondencja telefoniczna redaktora Tadeusza Maliszewskiego.

Ukrywała go żona

Kim był ten dziennikarz? W chwili wyjazdu do Szwecji miał 60 lat. Był już doświadczonym żurnalistą. Urodził się w Zbarażu niedaleko Tarnopola i był Żydem. Jego faktyczne nazwisko to Narcyz Suessermann. Ukraiński historyk futbolu Ołeksandr Pauk ze Lwowa pisze o nim tak:

„W latach 1923-35 kierował działem sportowym lwowskiej Gazety Porannej, w 1924 należał do założycieli Lwowskiego Koła Dziennikarzy Sportowych. Od 1925 współpracował z Przeglądem Sportowym, w 1935 został członkiem redakcji tego pisma. Znakomity znawca futbolu, red. Narcyz Suesserman napisał w „Przeglądzie Sportowym” z 28.08.1939 r.: „Kiedyś po latach mecz Polska - Węgry w Warszawie będzie się wspominać jako wyjątkowe zdarzenie. Historykowi posłużyć może jako dokument epoki. Dla nas jest świadectwem, co zdziałać może w sporcie (czy tylko w sporcie?) ambicja, siła woli i ofiarność".

Po wybuchu II wojny światowej zamieszkał we Lwowie, od 1942 w Warszawie, zaczął się wówczas posługiwać nazwiskiem Tadeusz Maliszewski (przyjętym po ślubie z ukrywającą go żoną - Kazimierą Maliszewską). Od marca 1945 pracował w prasie łódzkiej, kolejno w „Robotniku”, „Kurierze Popularnym” i „Expressie Ilustrowanym”. W lipcu 1945 został redaktorem naczelnym reaktywowanego „Przeglądu Sportowego”. Z funkcji tej został zwolniony w maju 1950. Trafił do katowickiego „Sportu”, kierując w latach 1953-68 jego warszawskim biurem. W 1966 opublikował z Mieczysławem Szymkowiakiem książkę „Na stadionach piłkarskich”.

Było sporo jeżdżenia

Jak wyglądała praca redaktora Maliszewskiego w Szwecji? Oto jedna z jego telefonicznych korespondencji. „Środa, 18 czerwca, na trasie Goeteborg – Sztokholm. Opuściliśmy dziś przyjemny i gościnny Goeteborg. Zobaczymy się z nim jeszcze 28 bm., gdy będzie się tam rozstrzygała obsada 3. i 4. miejsca. Podróż ekspresem, który pożera dokładnie kilometr na minutę, trwa 4,5 godziny (456 km). Jest więc sporo czasu na przemyślenie różnych spraw. Przede wszystkim nasuwa się obiekcja. czy słusznym było zagwoździć się w Goeteborgu. Uciekła okazja zobaczenia tak egzotycznych dla nas drużyn, jak Argentyny, Meksyku czy Paragwaju. Trudno było jednak oderwać się od grupy, w której każdy mecz zapowiadał się jako sensacja wielkiego kalibru” – pisał red. Maliszewski czy Suessermann.

W Goeteborgu, gdzie rezydował, faktycznie każdy mecz był hitem, bo grali tam Brazylijczycy, Anglicy czy aktualni mistrzowie olimpijscy, a za dwa lata mistrzowie Starego Kontynentu, ekipa ZSRS. Dopiero dodatkowy mecz zdecydował wtedy, kto z dwójki Sowieci – Wyspiarze zagra w 1/4. Przy równej liczbie punktów rozgrywano wtedy dodatkowy mecz, który ZSRS wygrał 1:0 po bramce Anatolija Iljina. Przypomnijmy, że Sowieci - także po dodatkowym meczu - wyeliminowali w eliminacjach MŚ 1958 Biało-czerwonych.

Grali na pamięć

Tadeusz Maliszewski oglądał finał w Sztokholmie, w którym gospodarze spotkali się z Brazylią. Wynik, wiadomo, był popisem Brazylijczyków, których zmuszono do gry w… granatowych koszulkach. Dlaczego? Bo nie chcieli grać w białych, mając w pamięci, co stało się 8 lat wcześniej na Maracanie – porażka z Urugwajem 0:1 i brak mistrzostwa. Szef brazylijskiej federacji zdecydował, że kolorem koszulek nawiążą do szaty Matki Bożej z Aparecidy, patronki Brazylii.

Czarowali Garrincha i… Murzynek Pele, jak pisał red. Maliszewski vel Suessermann. „To, co robi Garrincha było teoretycznie proste. Zatrzymywał się przed nieszczęśliwym Axbomem, zapraszał go niejako do tańca, chwiał się w jedną i drugą stronę i niezmiennie uciekał po jego lewej ręce. Axbom wiedział, co go czeka, ale nie mógł nic zaradzić, gdyż Garrincha miał niesamowity zryw i od razu zostawiał go co najmniej o metry, żeby za chwilę doskonale podać piłkę do środka na wysokość dogodnego strzału. Garrincha nie był jedynym wirtuozem. Nie ustępował mu ani Vava, ani Pele, ani Didy czy Zagallo. Wszyscy oni mieli znakomite wyczucie miejsca i grali niemal na pamięć” – pisał „Sport” w relacji Tadeusza Maliszewskiego. Brazylia wygrała finał 5:2, dzień wcześniej Francuzi rozbili Niemców Zachodnich w grze o trzecie miejsce 6:3, a aż cztery bramki w tym spotkaniu zdobył niesamowity Just Fontaine, który z 13 trafieniami został królem strzelców VI Pucharu Rimeta.

Michał Zichlarz

KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ

1950, Brazylia : -
1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski (Narcyz Suessermann)  


Redaktor Tadeusz Maliszewski vel  Narcyz Suessermann. Fot. Facebook




„Sport” znakomicie przygotował się i relacjonował szósty światowy piłkarski czempionat na stadionach w Szwecji w czerwcu 1958 roku.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się