Mistrzostwa, które się rozmyły

Jak to się stało, że Polska i Stadion Śląski, które cztery lata temu z hukiem otrzymały miano gospodarza mistrzostw Europy 2028, muszą… znowu aplikować o ich organizację?!

List intencyjny organizacji ME 2028 w Polsce podpisali pełniący obowiązki prezydenta European Athletics Dobromir Karamarinov (3. z prawej) oraz ówcześni: marszałek województwa Jakub Chełstowski (obok po lewej) i prezes PZLA Henryk Olszewski (1. z lewej). Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus

To historia o tym, jak działają międzynarodowe organizacje sportowe, w jaki sposób wybierają gospodarzy wielkich zawodów, jaka jest przejrzystość procedur i ich wiarygodność. Wnioski nie są zbyt budujące.

Jest 30 maja 2021 r., ostatni dzień Drużynowych Mistrzostw Europy w Chorzowie, które Polska w trybie nagłym we wciąż trwającej pandemii Covid przejęła od Mińska. Na Stadionie Śląskim - nazywanym też szumnie Narodowym Stadionem Lekkoatletycznym - odbywa się niezapowiedziana wcześniej konferencja prasowa. Za mikrofonami stają pełniący obowiązki prezydenta europejskiej federacji lekkoatletycznej (European Athletics - EA) Dobromir Karamarinov (formalnie prezydentem zostanie 5 miesięcy później) oraz ówcześni: marszałek województwa Jakub Chełstowski i prezes PZLA Henryk Olszewski.

Marzenia się spełniają…

Oficjele nieoczekiwanie ogłaszają, że w 2028 roku Polska - a konkretnie województwo śląskie i jego sztandarowa arena - po raz pierwszy w historii będzie organizatorem mistrzostw Europy, pod nazwą Silesia 2028. Spełniają się marzenia środowiska lekkoatletycznego w naszym kraju, w powietrzu unosi się zapach triumfu. I patosu.

– Stadion Śląski jako gospodarz Drużynowych ME stanął na wysokości zadania i udowodnił, że jest godnym zaufania partnerem do organizacji tego typu imprez. Jestem przekonany, że doskonale sprawdzi się również w nowej roli. Ten obiekt ma ogromny potencjał, który należy dobrze wykorzystać – zapewnia Bułgar Karamarinov i podpisuje list intencyjny. – Chciałbym serdecznie podziękować przedstawicielom europejskiej federacji za zaufanie, jakim po raz kolejny nas obdarzyli, przyznając organizację tak prestiżowych zawodów - oświadcza Chełstowski. – Jestem wzruszony, bo marzenia się spełniają, jeżeli tylko się do nich naprawdę dąży - wyznaje Olszewski.

Przyznanie Polsce organizacji ME 2028 - 7 lat przed samą imprezą - było zaskakujące o tyle, że nie ogłaszano wcześniej żadnej procedury wyboru gospodarza. Ledwie pół roku wcześniej przegraliśmy z Rzymem wyścig o mistrzostwa w roku 2024.

... ale musicie jeszcze raz!

Jesień 2025. Okazuje się, że anons sprzed czterech lat i dyplomatyczny triumf polskich działaczy oraz śląskich polityków nie ma już znaczenia. Polska… wcale nie ma prawa organizacji europejskiego czempionatu, choć na czele EA wciąż stoi ten sam człowiek, Bułgar Karamarinov. Okazuje się, że musimy wystąpić formalnie w konkursie. I mamy w nim już rywala - Belgrad…

Dlaczego Polska musi ponownie wystąpić o organizację ME 2028, wyjaśnia wiceprezes PZLA Marek Plawgo, który od 2024 roku zasiada w nowym zarządzie federacji, a już wcześniej przygotowywał polską aplikację na gospodarza ME 2024, które ostatecznie otrzymał Rzym.

- Można powiedzieć, że organizację mistrzostw w 2028 przyznano nam niejako awansem, bez przeprowadzenia procedury wyboru, jako formę rekompensaty po przegranym wyścigu o edycję 2024. Ale od 2021 roku zmieniły się warunki, na barki organizatora spada zabezpieczenie środków na nagrody dla sportowców, których przed Rzymem nie wypłacano, a to dodatkowe 2-3 miliony euro w budżecie zawodów. Zgłosił się też Belgrad i postanowiono wszcząć ponowną procedurę - przekazuje Plawgo.

Skąd wziąć pieniądze?

Po raz pierwszy w historii - po 90 latach od pierwszej edycji w 1934 roku - nagrody finansowe za wyniki w ME lekkoatleci otrzymali w 2024 w Rzymie. Pulę pół miliona euro podzielono dla dziesiątki najlepszych sportowców (po 50 tys. euro dla 5 kobiet i 5 mężczyzn) w poszczególnych blokach - biegi sprinterskie i przez płotki, biegi średnie i długie, skoki, rzuty oraz biegi uliczne z chodem, sztafetami i wielobojami.

Na razie nie ma informacji, jakie nagrody przewidziano dla najlepszych w przyszłorocznych ME w Birmingham (10-16 sierpnia). Anglikom przyznano organizację w 2022 roku podczas obrad Rady EA w Warszawie, ale jeszcze na początku 2024 roku w budżecie imprezy brakowało ponad 2 milionów funtów, interweniowało państwo.

Na mistrzostwach świata od wielu lat sportowcy otrzymują premie już za miejsca 1-8 - w tym roku w Tokio było to 70 tys. dolarów za indywidualny złoty medal, a cały budżet tylko na nagrody wynosił 8,5 mln USD.

Znowu jesteśmy faworytem

Wracamy do nieszczęsnych ME 2028. W lutym bieżącego roku Polska musiała potwierdzić, że ponownie startuje w przetargu. - W maju złożyliśmy pierwszą dokumentację i wizytowała nas delegacja EA. Od ostatniej procedury zmieniła się nieco formuła samych mistrzostw, w tym zakres konkurencji oraz sposobów rozgrywania biegów długich i chodów. Natomiast mieliśmy o tyle łatwiej, że znaliśmy dokładnie procedurę, a od czasu pierwotnego wyboru zdobyliśmy na Śląsku sporo organizacyjnego doświadczenia - przekonuje Marek Plawgo.

Wyboru gospodarza ME 2028 dokonać ma Rada EA na posiedzeniu na przełomie kwietnia i maja przyszłego roku. Tomasz Majewski, wiceprezes PZLA w poprzednim i obecnym zarządzie, przekonuje, że jesteśmy faworytem. - Jesteśmy dobrze przygotowani do przeprowadzenia tych mistrzostw, mamy zdecydowaną przewagę nad Belgradem - zapewnia dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą (2008, 2012).

Test wątpliwy

To nie koniec złych wiadomości. Pod dużym znakiem zapytania stanęły też bowiem ogłoszone już także na Śląskim (a jakże!) Drużynowe ME w 2027 roku, które miały być testem organizacyjnym przed tradycyjnymi ME. W PZLA usłyszeliśmy, że była to jedynie „deklaracja” przeprowadzenia tej imprezy w Polsce, natomiast lekkoatletyczne DME za 2 lata mają być częścią czwartej edycji Igrzysk Europejskich, które ma zorganizować Stambuł. Gdy w 2023 igrzyska organizował Kraków, areną DME był Chorzów.

Czy więc za 2,5 roku na Śląski zawitają w końcu tradycyjne mistrzostwa Europy? Przekonani byliśmy o tym od czterech lat, ale - jak widać - kontynentalna federacja jest w stanie zaprzeczyć samej sobie…

Poprosiliśmy o wyjaśnienie zamieszania European Athletics, ale do momentu publikacji tego materiału nie otrzymaliśmy od urzędników z Lozanny odpowiedzi.

Tomasz Mucha

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się