Mistrzostwa jak impuls
W Sosnowcu cieszą się, że stolica Zagłębia Dąbrowskiego była jednym z gospodarzy kobiecych mistrzostw U-20, ale żałują, że na Arcelor Mittal Park nie zagrały Biało-czerwone.
Stadion w Sosnowcu gościł nie tylko mecze MŚ kobiet U-20, ale też m. in. występy Rakowa w europejskich pucharach. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
W sumie na stadionie w Sosnowcu odbyło się 16 spotkań – 12 w fazie grupowej i 4 w fazie pucharowej. Na ArcelorMittal Park zagrały m.in. reprezentacje Francji, Hiszpanii, Portugalii czy Ghany.
– Można tylko żałować, że zabrakło reprezentacji Polski, bo obecność Biało-czerwonych z pewnością przyciągnęłaby więcej kibiców na trybuny. Mimo to bardzo cieszymy się, że Sosnowiec mógł być gospodarzem tak ważnego wydarzenia. To dla naszego miasta duże wyróżnienie i jednocześnie świetna okazja do promocji kobiecej piłki nożnej, która wciąż nie jest dyscypliną przyciągającą na stadiony takie tłumy jak mecze mężczyzn. Wierzymy, że w przyszłości będzie się to zmieniać. Takie turnieje są właśnie jednym ze sposobów, aby budować zainteresowanie kobiecym futbolem i inspirować młodzież do aktywności sportowej. Zależało nam również na tym, aby mistrzostwa nie ograniczyły się wyłącznie do wydarzeń na stadionie. Wyszliśmy z promocją turnieju do szkół i mieszkańców Sosnowca. Włączyliśmy się w akcję „Szkoła Przyjazna Piłce”, a wspólnie z PZPN promowaliśmy mistrzostwa, piłkę nożną kobiet oraz zdrowy i aktywny styl życia. Chcieliśmy, aby ten turniej był nie tylko sportowym wydarzeniem, ale także impulsem do aktywności i zainteresowania piłką nożną wśród dzieci i młodzieży – podkreśla Anna Wolna z Wydziału Kultury i Promocji Miasta w UM Sosnowiec.
Nadrabiali atmosferą
Mecze, które odbyły się na stadionie w Sosnowcu, podobnie zresztą jak te w innych miastach – poza spotkaniami z udziałem Polek oraz decydującymi o medalach – nie cieszyły się jednak zbytnim powodzeniem wśród kibiców. Jak podkreślają w Sosnowcu, swoje „zrobiły” godziny rozgrywania meczów.
– Dotyczy to oczywiście naszych kibiców, bo wiadomo, że osoby, które przyjechały tutaj za swoimi reprezentacjami, były w innej sytuacji. Jeśli chodzi jednak o polskich fanów czy też osoby, które po prostu chciały poczuć atmosferę mistrzostw, to trudno było się wybrać na mecz w środku tygodnia o godz. 15.00. Na to jednak nie mieliśmy wpływu. Myślę, że ci, którzy przyszli, dobrze się bawili, bo przecież tutaj poza sferą sportową chodziło także o zabawę, radość z futbolu. Świetną atmosferę na trybunach robili kibice Ghany. Śpiewy, gra na bębnach, doping przez cały mecz. To było coś wspaniałego – dodaje Wolna.
„Doskonała promocja”
Mimo kiepskiej frekwencji na trybunach prezydent Sosnowca, Arkadiusz Chęciński, jest zadowolony z roli miasta jako współgospodarza imprezy.
– To dla nas kolejny powód do dumy, nasz stadion był areną mistrzostw świata. Nie tak dawno o imprezach takiej rangi mogliśmy tylko pomarzyć. Dziś Sosnowiec wita gości z całego świata. Grał u nas mecze pucharowe Raków Częstochowa, w hali tuż obok swoje mecze rozgrywają kadry narodowe koszykarek, koszykarzy, siatkarzy, a lodowisko w Sosnowcu było gospodarzem mistrzostw świata Dywizji IA. To doskonała promocja dla miasta. Wracając do piłki nożnej kobiet, to z roku na rok zainteresowanie jest u nas w kraju coraz większe. Kiedyś futbol kobiecy traktowany był z przymrużeniem oka, a dziś nasza Ewa Pajor gra w Barcelonie. Sosnowiec to kolebka kobiecego futbolu, Czarni Sosnowiec to najbardziej utytułowany klub jeśli chodzi o kobiecy futbol, zresztą aktualny mistrz Polski, który świetnie sobie radzi w europejskich pucharach. Od tego sezonu zespół gra swoje domowe mecze na naszym nowoczesnym obiekcie. To pokazuje, że traktujemy futbol kobiecy poważnie. Po ilości dziewcząt trenujących w Sosnowcu widać, że jest moda na kobiecy futbol. Dlatego gdy jest możliwość zorganizować taką imprezę, to trzeba o to walczyć, bo każda okazja, aby pokazać się na świecie, będzie procentować. Zarówno dla dyscypliny, jak i danego miasta – podkreśla włodarz Sosnowca.
Krzysztof Polaczkiewicz
