Mistrz w ćwierćfinale!

Miln Rundić (z prawej) zapewnił mistrzom Polski awans. Fot. Waldemar Deska/PAP
Mistrz w ćwierćfinale!
Raków Częstochowa dopiero w dogrywce zapewnił sobie przepustkę do 1/8 finału.
Dziewięćdziesiąt minut zmagań na boisku w Częstochowie nie wystarczyło, by wyłonić kolejnego ćwierćfinalistę Pucharu Polski. Dlatego – powiedzmy to sobie szczerze: słabo prowadzący te zawody – sędzia Daniel Stefański musiał zarządzić 30-minutową dogrywkę, by rozwiązać tę „zagadkę”.
W środowym meczu z Cracovią gospodarze musieli sobie radzić bez Jeana Carlosa Silvy, który będzie zawieszony jeszcze w dwóch spotkaniach Pucharu Polski. W kadrze Rakowa znaleźli się natomiast Łukasz Zwoliński i Stratos Svarnas, którzy w minioną niedzielę zagrali po raz pierwszy po kontuzjach. Pierwszy z wymienionych wybiegł na boisko w podstawowej jedenastce mistrzów Polski, natomiast Grek usiadł na ławce rezerwowych i pojawił się na placu gry dopiero w 2. połowie.Niewiele brakowało, by w 23 minucie podopieczni Dawida Szwargi objęli prowadzenie. Ukrainiec Władysław Koczerhin posłał piłkę w pole karne do Łukasza Zwolińskiego, lecz obrońca „Pasów” przeciął lot futbolówki i zażegnał niebezpieczeństwo. W przeciwnym wypadku napastnik Rakowa znalazłby się w sytuacji sam na sam z Lukaszem Hroszszo. Słowacki golkiper kapitalnie spisał się w 37 minucie, gdy jedną ręką obronił strzał Marcina Cebuli z 7 metrów! Zaraz po przerwie gospodarze stracili Bena Ledermana, który doznał kontuzji barku i schodził z boiska z ręką na temblaku. Zaraz po zejściu 23-letniego pomocnika Raków miał świetną okazję do zdobycia gola – Deiana Sorescu idealnie obsłużył Zwoliński, ale ten z 5 metrów strzelił obok słupka! Końcówka regulaminowego czasu gry to przewaga i okazje Rakowa. W 87 minucie po kapitalnym podaniu Fabiana Piaseckiego Ante Crnac fatalnie przyjął piłkę w polu karnym przyjezdnych i ta wyszła za linię końcową boiska. W 92 minucie w starciu z obrońcami Cracovii padł w „16” gości Piasecki, jednak arbiter nie przerwał gry. Powtórki pokazały, że był to kolejny błąd sędziego z Bydgoszczy.Częstochowianie dopięli upragnionego celu w 93 minucie. Po dośrodkowaniu z kornera Svarnas zgrał piłkę głową na 3 metr do Milana Rundicia, a Serb dopełnił formalności, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W 97 minucie mecz powinien „zamknąć” Crnac, który po błędzie obrony Cracovii stanął oko w oko z Hroszszo, ale tylko „ustrzelił” bramkarza gości. Tak w moich młodzieńczych latach strzelało się z wiatrówki na strzelnicy odpustowej do lizaków.W 110 minucie mogły paść dwa gole. Najpierw po podaniu Mateusza Bochnaka dogodnej sytuacji nie wykorzystał Szymon Doba, a po chwili Crnac przegrał kolejny pojedynek sam na sam z Hroszszo. Bogdan Nather
Raków Częstochowa - Cracovia 1:0 (0:0, 0:0) po dog.
1:0 - Rundić, 93 min
RAKÓW: Kovaczevic - Tudor (46. Svarnas), Racovitan, Rundić - Sorescu (118. Plavszić), Lederman (50. Berggren), Koczerhin, Cebula (81. Crnac), B. Nowak, Drachal - Zwoliński (81. Piasecki).
Trener Dawid SZWARGA.
CRACOVIA: Hroszszo - Kakabadze, Rapa, Hoskonen, Ghita, Skovgaard (106. Zaucha) - Kallman (90+4. Bochnak), Knap (99. Rózga), Atanasov (106. Kolec), Oshima - Śmiglewski (69. Doba).
Trener Jacek ZIELIŃSKI
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów 4000.
Żółte kartki: Kowal (trener bramkarzy), Drachal, Berggren, Piasecki - Knap, Ghita, Doba, Zieliński (trener).
