Mistrz nie rezygnuje
Max Verstappen zapowiedział, że chce się ścigać do 2027 roku.
Max Verstappen potwierdził, że nie opuszcza Formuły 1. Fot. PAP/EPA
FORMUŁA 1
Czterokrotny mistrz świata Formuły 1 Holender Max Verstappen, kierowca zespołu Red Bull przyznał, że nie planuje odejścia z wyścigów po tym roku. Dodał jednak, że na początku sezonu rozważał taką możliwość.
Plotki o jego możliwym odejściu z F1 pojawiły się po wyścigu o Grand Prix Japonii, gdy Holender bardzo mocno krytykował nowe przepisy przygotowane przez FIA na sezon 2026. Jego zdaniem doprowadzą do sytuacji, że kierowcy zamiast skupić się na szybkiej i bezpiecznej jeździe, będą na torze zajmowali się stanem naładowania baterii elektrycznych w ich bolidach. Jednak od tego czasu, w przerwie przed wyścigiem w Miami, w FIA podjęto kroki mające na celu modyfikację przepisów technicznych obejmującą większy pakiet, który zgodnie z sugestiami zawodników koncentruje się na podziale mocy między silnikiem spalinowym a akumulatorami. Modyfikacja przepisów ma nastąpić od sezonu 2027.
Ma ona doprowadzić do zmienionego podziału 60:40 między silnikami, w przeciwieństwie do obecnego 50:50. Ostateczne zatwierdzenie nowych regulacji miało nastąpić podczas Grand Prix Kanady (wyścig zakończył się w nocy w niedzielę – red.), choć niektórzy producenci jednostek napędowych zasygnalizowali możliwość przesunięcia tej decyzji do 2028 roku.
Verstappen przyznał, że będzie ścigał się w swoim 13. sezonie Formuły 1 w 2027 roku. - Tak, zdecydowanie, o ile nie wydarzy się nic bardzo szalonego, co zmieni nasze ustalenia. Ale tego nie zakładam – powiedział Verstappen w wywiadzie dla „De Telegraaf”. - Mam nadzieję, że wszyscy dotrzymają słowa, ale mogę potwierdzić, że pozostanę w Formule 1. Holendra pytano także, czy zostanie w Red Bullu na kolejny sezon, czy też będzie chciał zmienić zespół. - Nie spieszy mi się. Wolałbym pozostać związany z Red Bullem do końca życia, zawsze to mówiłem – wyjaśnił czterokrotny mistrz świata. - Ale ta decyzja nie musi zapaść dziś ani jutro. Mam na to dużo czasu, czas mają także szefowie Red Bulla. Kto wie, może nie będą już mnie chcieli... - zauważył.
