Mister Europa League
Aston Villa po wielu latach osiągnęła sukces pod wodzą Unaia Emery'ego, znanego ze zwycięstw w europejskich pucharach.
Tak wygląda człowiek, który piąty raz wygrał Ligę Europy. Fot. PAP/EPA
LIGA EUROPY
Unai Emery to wyjątkowy trener, który upodobał sobie rozgrywki Ligi Europy. Hiszpański szkoleniowiec nie bez przyczyny otrzymał przydomek „Mister Europa League”, ponieważ wygrywał te zmagania aż czterokrotnie i pod tym względem nie ma sobie równych. Co więcej – w trzech latach z rzędu triumfował w Lidze Europy z Sevillą (2014-16). Później, w 2021 roku, jeszcze raz sięgnął to trofeum, z Villarrealem. Już dwa lata wcześniej miał okazję do poprawienia swojego bilansu, ale w finale prowadzony przez niego Arsenal przegrał z Chelsea 1:4.
Wielu podejrzewało, że to Aston Villa w środę zakończy finałowe spotkanie Ligi Europy przeciwko Freiburgowi zwycięstwem. Emery prowadzi drużynę z Birmingham od listopada 2022 roku. Do tej pory nie sięgnął z nią po żadne trofeum. To musiało ulec zmianie. A skoro dostał się do finału Ligi Europy, musiał z tej okazji skorzystać.
I tak właśnie się stało. Podopieczni Unaia Emery’ego sprostali zadaniu. W pierwszej połowie popisali się dwoma fantastycznymi uderzeniami, które znalazły drogę do bramki. W 41 minucie na listę strzelców wpisał się Youri Tielemans, który oddał piękny strzał z woleja. Kilka minut później prowadzenie podwyższył Emiliano Buendia, który zszedł z piłką ze skrzydła do środka i technicznym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Freiburga, Noahowi Atubolu. W ten sposób Aston Villa pod koniec pierwszej części spotkania zaznaczyła swoją przewagę na boisku. Dwubramkowa strata zespołu Juliana Schustera wydawała się niemożliwa do nadrobienia, tym bardziej że The Villans nie mieli zamiaru się zatrzymywać.
W drugiej połowie przyjezdni z Anglii poszli za ciosem i zdobyli trzeciego gola. Podanie Buendii w pole karne wykorzystał Morgan Rogers. Freiburg był na kolanach, a kibice Aston Villi, którzy przyjechali do Stambułu wspierać swoich ulubieńców, mogli zacząć świętować. Radości nie ukrywał też książę William, który pojawił się na stadionie w stolicy Turcji, by wspierać angielski zespół.
Wygrana 3:0 dobrze odzwierciedla to, jak wyglądał środowy mecz.
Aston Villa zdobyła pierwsze europejskie trofeum od 1982 roku. 44 lata temu triumfowała w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych. Ponadto po raz pierwszy od 30 lat cieszyła się z jakiegokolwiek pucharu – w 1996 roku sięgnęła po Puchar Ligi Angielskiej. Sukces w Lidze Europy jest więc ogromnym osiągnięciem dla klubu. To równie wiele znaczące trofeum dla Matty’ego Casha. Boczny obrońca, 25-krotny reprezentant Polski, wyszedł w pierwszym składzie na rywalizację z Freiburgiem, a puchar Ligi Europy jest jego pierwszym namacalnym sukcesem w karierze. Unai Emery upodobał sobie osiąganie sukcesów z Biało-czerwonymi. W 2015 i 2016 roku triumfował w LE z Sevillą, w której czołową postacią był Grzegorz Krychowiak.
Finał Ligi Europy
◼ Freiburg – Aston Villa 0:3 (0:2)0:1 – Tielemans (41), 0:2 – Buendia (45+3), 0:3 – Rogers (58)
FREIBURG: Atubolu – Kubler (73. Makengo), Ginter, Lienhart (61. Rosenfelder), Treu – Eggestein, Hofler (61. Holer) – Beste, Manzambi, Grifo (73. Scherhant) – Matanović. Trener Julian SCHUSTER.
ASTON VILLA: E. Martinez – Cash, Konsa, P. Torres (88. Mings), Digne (81. Maatsen) – Lindelof (66. Onana), Tielemans (88. D. Luiz) – McGinn, Rogers, Buendia (81. Sancho) – Watkins. Trener Unai EMERY.
Sędziował Francois Letexier (Francja). Żółte kartki: Treu – Buendia, Cash, McGinn.
Kacper Janoszka
