Misja utrzymanie

Sytuacja łęcznian po rundzie jesiennej jest nie do pozazdroszczenia. Zapewne stąd zupełnie nieoczywisty ruch.

Twarda ręka Jurija Szatałowa ma uratować Łęczną przed spadkiem. Fot. Wojciech Szubartowski / Press Focus

GÓRNIK ŁĘCZNA

Klub, który jeszcze niedawno aspirował do ekstraklasy, zimuje na ostatniej pozycji w tabeli, a jesienią wygrał zaledwie jeden mecz. Do ostatniego bezpiecznego Znicza Pruszków traci aż sześć punktów. Zadanie w postaci utrzymania statusu pierwszoligowca może nie jest z gatunku tych niemożliwych, ale już tych bardzo trudnych na pewno tak. Pierwszym krokiem w celu jego realizacji było ściągnięcie Jurija Szatałowa, który powraca do pracy w polskiej lidze po ponad ośmiu latach przerwy. Ostatnim miejscem jego zatrudnienia był GKS Tychy, z którym rozstał się w październiku 2017 roku. Łęczną dobrze zna, bo w tamtejszym Górniku pracował blisko trzy lata (lipiec 2013 – maj 2016). – Moja praca będzie polegać przede wszystkim na tym, by zmienić mentalność piłkarzy. Gdy w 19 meczach ponosi się tyle porażek, to w nawyk wchodzi myśl, że jest się przegranym. To trzeba odwrócić i nastawić zespół na ciężką pracę. Piłka nożna mi nie uciekła. Pojawiło się co prawda nowe słownictwo, ale inne rzeczy zostały bez zmian – mówił urodzony jeszcze w Związku Radzieckim szkoleniowiec na pierwszej konferencji prasowej.

Trener ma ogarnąć chaos

Skąd w ogóle pomysł odkurzenia po latach tego trenera? Jego wybór był jedną z pierwszych decyzji nowego prezesa klubu,

Jaki ma być Górnik Szatałowa? – Na pewno będzie walczyć do ostatniego gwizdka. Zawodnikom nie zabraknie zaangażowania i chęci do gry na sto procent. Chciałbym też, aby gra była w miarę możliwości przyjemna dla oka. A więc w skrócie: na pierwszym miejscu agresywność, a na drugim kreatywność – deklarował na wspomnianej konferencji prasowej.

Czekając na wzmocnienia

Górnik, chcąc wiosną poważnie włączyć się do walki o utrzymanie, musi szukać wzmocnień. Zapowiadał je zresztą od samego początku nowy-stary trener. Pierwszym zimowym będzie młodzieżowiec z Zagłębia Lubin. Bardzo blisko klubu jest również środkowy obrońca ze Słowenii, aktualnie bez klubu. Jeśli przejdzie testy medyczne, nic nie powinno stanąć na przeszkodzie sfinalizowania transakcji. Kto jeszcze powinien wzmocnić kadrę? Górnik zainteresowany jest dwójką zawodników Pogoni Szczecin – Patrykiem Paryzkiem oraz Maciejem Wojciechowskim. Przynajmniej jeden z nich wyląduje na Lubelszczyźnie. Docelowo klub planuje pięć transferów, ale wobec trudnej sytuacji finansowej w grę wchodzą jedynie wypożyczenia lub transfery bezgotówkowe. Kilku piłkarzy na pewno również pożegna Łęczną (czterech na razie wylądowało w rezerwach), bo zdaniem trenera Szatałowa obecna kadra jest zbyt duża, a za mało jakościowa.

W Łęcznej nie chcą się poddać bez walki, a spadek na trzeci poziom rozgrywkowy byłby poczytywany za sporą porażkę, z którą jednak trzeba się liczyć. Kontrakt z Szatałowem został podpisany na półtora roku i będzie obowiązywał nawet w ewentualnej II lidze. Ostatnio tak nisko Górnik występował w sezonie 2019/20, a dwa lata później po barażach klub z Lubelszczyzny powrócił nawet w szeregi krajowej elity (choć tylko na sezon).

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się