Miotła z opóźnionym zapłonem
Piotr Plewnia dopiero w przerwie meczu w Pruszkowie obudził piłkarzy Odry.
Michał Feliks (główkuje), wchodząc z ławki, odwrócił losy spotkania w Pruszkowie. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
Poniedziałkowe rozwiązanie kontraktu z Jarosławem Skrobaczem zaskoczyło wielu obserwatorów I-ligowych zmagań. Jego miejsce za sterami Odry, w miarę spokojnej o swój byt na zapleczu ekstraklasy, zajął doskonale znany w Opolu Piotr Plewnia. Jako asystent zwolnionego szkoleniowca znał swój „nowy” zespół. Jednak ci, którzy spodziewali się natychmiastowego efektu „nowej miotły”, widząc sporo zmian w wyjściowej jedenastce, po pierwszej połowie spotkania Niebiesko-czerwonych w Pruszkowie, razem z prezydentem miasta, który jako kibic wyraził swoje wielkie zdenerwowanie dotychczasową postawą, mogli czuć się zawiedzeni. Siódemka „nowych” zawodników i czwórką „starych” wyglądała na zaspanych. Marcel Białowąs, przekwalifikowany ze stopera na wahadłowego w 4minucie po dośrodkowaniu Tymona Proczka stracił orientację w polu bramkowym. Wprawdzie nie dopuścił do oddania strzału Krystiana Tabary, ale interweniował tak niefortunnie, że skierował futbolówkę do swojej bramki. Nic więc dziwnego, że po takim początku Znicz grał swobodnie, a Radosław Majewski tuż przed przerwą udokumentował przewagę gospodarzy drugim golem.
To, co się stało w szatni, pozostanie pewnie tajemnicą Piotra Plewni, ale najważniejsze, że „trenerski nos” go nie zawiódł. Jedna roszada w składzie wystarczyła, żeby Odra zmieniła bieg. Wszedł napastnik Michał Feliks i został bohaterem meczu. Zanim jednak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, odrabianie strat rozpoczął Szymon Kobusiński. Celna główka po dośrodkowaniu Damiana Tronta z rzutu rożnego wlała nadzieję w serca Opolan. Z kolejnej wrzutki piłkarza zwanego „żołnierzem Skrobacza” padła także bramka wyrównująca wspomnianego wychowanka Cracovii.
Goście poczuli, że mogą z Pruszkowa wywieźć nawet komplet punktów, a trener dolał oliwy do ognia trzema zmianami wzmacniającymi ofensywę. W drugiej minucie doliczonego czasu gry wprowadzony 50 sekund wcześniej Jakub Pochcioł na 30. metrze przed bramką Znicza główką zagrał do Feliksa, a ten wbiegł w pole karne i mając przed sobą tylko Kacpra Napieraja huknął pod poprzeczkę.
Piłkarze Odry cieszyli się nie tylko z remontady, ale także ze zmiany oblicza, poprawienia miejsca w tabeli i utrzymania 9-punktowej przewagi nad strefą spadkową – otwieraną przez pokonanych Pruszkowian. Czy to wystarczy do tego, żeby Plewnia z trenera tymczasowego został przemianowany na pierwszego szkoleniowca Opolan?
Jerzy Dusik
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Znicz Pruszków – Odra Opole 2:3 (2:0)
1:0 – Białowąs, 4 min (samob.), 2:0 – Majewski, 44 min, 2:1 – Kobusiński, 50 min (głową). 2:2 – Feliks, 72 min (głową), 2:3 – Feliks, 90+2 min
ZNICZ: Napieraj – Tabara (83. Karol), Pawlik, Jach, Konieczny, Juzwak – Ciepiela (57. Borecki), Plewka, Proczek (59. Nadolski) – Bąk (59. Kazimierczak), Majewski (83. Sokół). Trener Peter STRUHAR.
ODRA: Haluch –Kendzia, Piroch, Chrzanowski – Spychała (74. Kupczyk), Purzycki (74. Sukiennicki), Liber, Białowąs (46. Feliks) – Tront (90+1. Pochcioł), Kobusiński, Mida (74. Milosz). Trener Piotr PLEWNIA.
Sędziował Tomasz Wajda (Żywiec). Widzów 600. Żółte kartki: Proczek – Kobusiński.
