Minęło pół roku

Coraz bliżej powrotu na boisko jest Marc-Andre ter Stegen, konkurent Wojciecha Szczęsnego.

Wojciech Szczęsny przygotowuje się do ważnego meczu w półfinale Pucharu Króla. Fot. PAP / EPA

HISZPANIA

We wrześniu 2024 roku Marc-Andre ter Stegen zerwał więzadło rzepki. Wówczas Barcelona podjęła decyzję o tym, że sprowadzi do siebie Wojciecha Szczęsnego, który po sezonie 2023/24 ogłosił przejście na emeryturę. Polak dołączył do Barcelony, na początku 2025 roku stał się podstawowym golkiperem, a w tym czasie Niemiec przechodził rehabilitację. Od momentu, gdy doznał kontuzji, minęło już pół roku i ter Stegen powoli wraca do treningów. Na początku tego tygodnia wykonywał już niektóre ćwiczenia razem z drużyną. W Katalonii zaczęto więc się zastanawiać, czy Szczęsny wytrwa w pierwszym składzie do końca sezonu. – Musimy obserwować sytuację każdego dnia, czekać na to, aż ter Stegen poczuje się lepiej. Wtedy będziemy podejmować decyzje. Teraz trudno cokolwiek powiedzieć, bo skupiamy się na tym, co jest teraz. Mamy czas. Dobrą wiadomością dla nas jest to, że rehabilitacja ter Stegena idzie w dobrym kierunku – odpowiedział Hansi Flick, unikając odpowiedzi na pytanie, czy Szczęsny pozostanie numerem 1. Fakty są takie, że z Polakiem między słupkami „Blaugrana” jeszcze nie przegrała. Wygrała wszystkie dziewięć meczów w La Lidze, tylko raz zremisowała w Champions League i Pucharze Króla. Szkoleniowcowi trudno będzie zrezygnować w takiego talizmanu…

Zresztą Szczęsny może potwierdzić swoją przydatność w zespole już dzisiaj. Przed „Dumą Katalonii” bardzo ważny mecz rewanżowy w półfinale Pucharu Króla z Atletico. Pierwsze spotkanie zakończyło się remisem 4:4. Marc-Andre ter Stegen z pewnością bacznie będzie się przyglądał występowi Szczęsnego podczas starcia z madrytczykami. Jeśli Polak pomoże Barcelonie w awansie do finału, jego rola w drużynie, która już jest bardzo stabilna, jeszcze się umocni. Wówczas nawet powrót Niemca do pełni sprawności nie musi oznaczać odsunięcia od pierwszej jedenastki polskiego golkipera.  

Hansi Flick jest pozytywnie nastawiony przed dzisiejszą rywalizacją. Wierzy w możliwości swojej drużyny, która w tym sezonie spisuje się świetnie na każdym froncie. Znajduje się na szczycie tabeli w lidze, gra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i zdobyła już krajowy Superpuchar. Dlaczego więc miałaby nie dotrzeć do finału Pucharu Króla? – Chcemy się w nim znaleźć. Moi zawodnicy mogą być naprawdę dumni z tego, co robią. Mocno pracujemy na każdym treningu, w każdym meczu. To, co osiągnęli moi piłkarze, nie jest efektem szczęścia. Zasłużyli na to – powiedział niemiecki szkoleniowiec, który zdaje sobie sprawę z tego, że przejście przez półfinał wcale nie będzie łatwe. – Atletico ma fantastycznego trenera i jego skład jest bardzo doświadczony. Madrytczycy wiedzą, jak mają grać. Są bardzo konsekwentni. Widać to było w naszych poprzednich spotkaniach – stwierdził trener Flick, przypominając, że w tym sezonie Barcelona nie tylko zremisowała z Atletico 4:4. W grudniu 2024 w lidze przegrała 1:2, a w połowie marca wygrała 4:2, strzelając dwie bramki w doliczonym czasie („Los Colchoneros” do 72 minuty prowadzili 2:0).

Kacper Janoszka

Półfinał Pucharu Króla

Środa, 2 kwietnia, godz. 21.30
◼  Atletico – Barcelona (4:4 w pierwszym meczu)
Mecz Real Madryt – Real Sociedad zakończył się po zamknięciu numeru.

 

La Liga

◼  Celta – Las Palmas 1:1 (1:0)

1:0 – A. Gonzalez (45+2), 1:1 – Moleiro (48)

1. Barcelona

29

66

82:28

2. Real M.

29

63

62:29

3. Atletico

29

57

47:23

4. Athletic

29

53

46:24

5. Villarreal

28

47

51:39

6. Betis

29

47

40:36

7. Rayo

29

40

33:31

8. Celta

28

40

42:42

9. Mallorca

29

40

28:35

10. Sociedad

29

38

27:31

11. Sevilla

29

36

33:39

12. Getafe

29

36

26:25

13. Girona

29

34

37:45

14. Osasuna

29

34

33:42

15. Valencia

29

31

32:46

16. Espanyol

28

29

27:40

17. Alaves

29

27

32:44

18. Leganes

29

27

28:46

19. Las Palmas

29

26

33:48

20. Valladolid

29

16

19:65

1-4 – LM, 5 – LE, 6 – elim. LK, 18-20 - spadek