Milimetr przed metą!
Dzięki dwóm trafieniem Frederica Duarte Wisła odrobiła stratę w Rzeszowie i punkt w trzech ostatnich kolejkach da jej awans bez oglądania się na Wieczystą.
To nie był dla Wisły łatwy mecz... Radość jest tym większa. Fot. Marta Badowska/PressFocus
Stal postawiła się liderowi, jednak musiała przełknąć piątą porażkę z rzędu. Wisła wygrała na wyjeździe po raz pierwszy od 2 listopada.
Udostępnione miejsce
Około 400 osób liczyła zorganizowana grupa kibiców Białej Gwiazdy. Na Stadionie Miejskim w Rzeszowie było ich jednak znacznie więcej, bowiem kupowali także bilety na sektory gospodarzy. Pozostali także mogli wyjść z domu i śledzić rywalizację drużyn Marka Zuba i Mariusza Jopa pod stadionem Wisły. Klub zorganizował tam majówkę z atrakcjami dla dzieci i foodtruckami, a wieczorem mecz był transmitowany na dużym telebimie. Właśnie tam przedostatni mecz wyjazdowy w sezonie oglądał prezes Jarosław Królewski.
Goście zagrali w koszulkach z logiem Cancer Fighters – fundacji wspierającej dzieci chore na nowotwory. Niesamowitą akcję z wpłacaniem pieniędzy na działania Cancer Fighters rozkręcił pod koniec kwietnia influencer Piotr „Łatwogang” Garkowski, a Królewski zaoferował, że fundacja może zająć na stroju meczowym miejsce jego firmy Synerise. Tak też się stało, propozycja została przyjęta.
Wisła na majówce
Szybko wróciły problemy lidera i po jednym meczu „dla odmiany” znów stracił gola jako pierwszy. Szymon Kądziołka wyszedł do świetnego górnego podania z głębi pola Karola Łysiaka, przyjął piłkę prawą nogą, a lewą posłał ją obok wychodzącego bramkarza. Pomocnik nie dokończył jednak pierwszej połowy,12 minut po zdobyciu bramki został zmieniony z powodu urazu. Wcześniej Patryk Letkiewicz dwa razy ratował wiślaków, którzy dawali się zaskakiwać młodej ekipie gospodarzy (mieli w składzie m.in 15-latka). Krakowianie częściej gościli pod bramką Stali, do przerwy nie zdołali jednak pokonać Światosława Waniwśkyja, który momentami zachowywał się bardzo niepewnie. Na początku meczu po prostopadłym podaniu Frederica Duarte w bramkarza trafił wracający po pauzie za kartki Julius Ertlthaler. Portugalczyk posłał jeszcze kilka ciekawych podań z boku, jednak brakowało odpowiedniego wejścia w pole karne, zamknięcia akcji. Na szpicy bardzo męczył się dobrze pilnowany Jordi Sanchez. W grze gości brakowało zęba, jakby mieli wolną majówkę.
Duarte razy dwa
Druga połowa momentalnie przyniosła doskonałą okazję po wycofaniu z lewej Juliana Lelievelda. Duarte szukał dalszego słupka i minimalnie chybił. Po prawej szarpnął wprowadzony za Kacpra Dudę Maciej Kuziemka. Był rzut rożny i po nim padło wyrównanie. Rzeszowianie rozpaczliwie się bronili, w końcu jednak Duarte zwieńczył starania wiślaków, wykazujących po zmianie stron dużo większą chęć do gry. W szatni lidera musiało być gorąco, zawodnicy Wisły siedzieli w niej dużo dłużej niż gospodarze. Ich napór po przerwie trwał zaledwie kilka minut, Stal szybko się otrząsnęła i potrafiła przesunąć grę dalej od swojej bramki. Bez wątpienia Krakowianie grali lepiej i w 71 min wyszli na prowadzenie. W końcu z dobrej strony pokazał się Sanchez. Po błędzie Darvina Jablonskiego w przyjęciu wygrał fizyczną rywalizację i wystawił piłkę Duarte, który strzelił dziesiątego gola w sezonie.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Stal Rzeszów - Wisła Kraków 1:2 (1:0)
1:0 - Kądziołka, 26 min, 1:1- Duarte, 49 min, 1:2 - Duarte, 71 min
STAL: Waniwśkyj - Warczak, Kaczor, Krasouski, Kukułka - Kądziołka (38. Sławiński), Łysiak, Jablonski (78. Wolski)- Madej (61. Madej), Junior (61. Darwish), Kucharski (61. Kaczówka). Trener Marek ZUB.
WISŁA: Letkiewicz - Giger, Kutwa, Grujczić, Lelieveld (64. Krzyżanowski) – Duda (46. Kuziemka), Igbekeme (81. Carbo) - Bożić (64. Mikulec), Ertlthaler, Duarte - Sanchez (85. Omić). Trener Mariusz JOP.
Sędziował Tomasz Marciniak (Płock). Widzów 6129. Żółta kartka Kukułka.
