Miliard na Górnika

Rozmowa z Kamilem Żbikowskim, prezydentem Zabrza

Prezydent Kamil Żbikowski podczas wtorkowej rozmowy w Urzędzie Miasta. Fot. Michał Zichlarz

Jaka jest cena zbycia akcji?

– Były sporządzone razem trzy wyceny. Zdecydowaliśmy się na sporządzenie trzeciej, która uwzględnia zdobycie przez Górnika Pucharu Polski. Bycie właścicielem Górnika nigdy dla miasta nie wiązało się z dochodami. Nie mam wątpliwości, że tak byłoby zawsze. Od początku wiedzieliśmy, że klub piłkarski, nie tylko zresztą Górnik, nie przedstawia dodatniej wartość ekonomicznej dla samorządu. Od początku stałem na stanowisku, że miasto sprzedaje akcje, które są dla niego bezwartościowe, bo nie przynoszą one wpływu, nie będzie żadnej dywidendy. Owszem, jest element promocji, bo Zabrze jest w nazwie, ale tak będzie cały czas. Różnica między wartością nominalną a rynkową jest tutaj bardzo duża. Musieliśmy znaleźć godziwą wartość tych posiadanych przez nas 86,17 proc. akcji, żeby symbolicznie, czy na tyle, ile rynkowo jest to możliwe, ktoś chciał za nie zapłacić. Okazało się, że w toku prywatyzacji został tylko jeden podmiot, który wyraził chęć ich nabycia. Cena początkowo była niższa niż ta finalnie wynegocjowana, ostatecznie cała suma, to niecałe 4 miliony złotych.

Miasto zostawia sobie jakąś akcję?

– Tak, można ją nazwać złotą akcją. Zresztą w umowie jest wpisane, że nie można dokonać zmiany nazwy klubu, przenieść jego siedziby czy zmienić logotyp. Miasto wynegocjowało też, że w Radzie Nadzorczej Górnika będzie jeden przedstawiciel miasta Zabrze, żebyśmy wiedzieli, jak wszystko w spółce będzie funkcjonowało. Zresztą poprzez Spółkę Stadion klub w ten czy inny sposób z miastem dalej będzie związany.            

Zeszliście z ceny, żeby sprzedać pakiet ponad 86 procent, ale w zamian za to nowy właściciel ma dokapitalizować klub. Proszę wyjaśnić, jak to będzie.

– Inwestor płaci nam cenę, która odbiega od tej drugiej wyceny o kilkanaście milionów złotych, ale uzupełnia tę kwotę o dokapitalizowanie klubu. To też zostało zapisane w umowie. Myślę, że to nasz sukces, choć oczywiście to wszystko będzie już we władaniu spółki, ale zależy nam, żeby inwestor przyniósł nowy kapitał, który zasili rozwój klubu. Rocznie to ponad 4 miliony złotych, przez trzy lata ta kwota dokapitalizowania to 12,5 mln złotych.

Kiedy nastąpi podpisanie umowy?

– Jeszcze nie wiemy do końca, to zależy od Lukasa Podolskiego i Górnika Zabrze. Wiadomo, grają ostatni mecz w tym sezonie 23 maja, nie chcemy im przeszkadzać w przygotowaniach. Czekamy na informację, czy to będzie konferencja prasowa, czy jakieś wydarzenie przed meczem. To będzie zwieńczenie wszystkiego.   

Kończy się pewien etap w dziejach klubu, prawda?

– Tak, zaczyna się nowa era inwestora prywatnego. Gdybyśmy do prywatyzacji nie doprowadzili, to miasto do Górnika nie byłoby w stanie nic już dopłacić. Klub stopniowo byłby zaduszony. Przykłady innych miast, gdzie kluby są w rękach samorządu, pokazują, że ciężko w takich sytuacjach zdobyć inwestorów mniejszościowych. Dużo łatwiej pozyskać jest takich inwestorów prywatnemu właścicielowi.

Kiedy rozmawialiśmy w grudniu, to mówił pan, ze samo wybudowanie stadionu i łożenie na obiekt, to było pół miliarda złotych, a do tego kilkaset milionów na działalność. Czy można powiedzieć, że od 2011 do dzisiaj miasto wydało na klub miliard złotych?

– Tak, to kwota tego rzędu, około miliarda.

Rozmawiał Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się