Mikołaja Łabojki sposób na trzy punkty

„Totalna dominacja” i „przeważanie przez całe spotkanie” to terminy, jakimi pomocnik Polonii określił mecz z Ruchem. Dlaczego więc nie udało się wygrać?

Mikołaj Łabojko zdaje sobie sprawę, że zwycięstwo z Ruchem wcale nie było odległym tematem. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

POLONIA BYTOM

Bardzo duży niedosyt – najkrótsze i zarazem najtrafniejsze opisanie piątkowych derbów Górnego Śląska, jakie padło z ust Mikołaja Łabojki. Jako piłkarz z Tarnowskich Gór, doskonale wie, co w naszym regionie oznaczają takie spotkania. – W Bytomiu było piłkarskie święto dla kibiców. A dla nas, zawodników, to był bardzo ważny mecz, bo potrzebowaliśmy zwycięstwa, a nie udało się, mimo że przeważaliśmy przez całe spotkanie. Wiadomo, Ruch miał swoje sytuacje, wybroniliśmy je, ale z perspektywy boiska czułem, że kontrolujemy spotkanie i że kwestią czasu jest, aż zdobędziemy bramkę – stwierdził pomocnik Niebiesko-czerwonych.

Defensywne poświęcenie

Przewaga Polonii była widoczna głównie przed przerwą. – W pierwszej połowie była totalna dominacja. Brakowało nam tylko gola – powiedział Łabojko. – Ruch miał rzut wolny tuż zza linii 16. metra, ale go wybroniliśmy – też pracujemy nad tym aspektem. Bardzo żałujemy, bo to kolejny remis, który niewiele nam zmienił w tabeli – przyznał z bólem, a gdy zapytaliśmy go o drugą połowę, odpowiedział: – Było troszkę trudniej – nie ukrywał.

Wskazaliśmy też na zmianę w środku pola Niebieskich, wejście Shumy Nagamatsu. – Mieli bardzo dużo jakości, bo i Shuma, i Michał Chrapek to praktycznie „dziesiątki”, więc wyszli bardziej ofensywnie. Nie chcieli się tylko bronić i stworzyli swoje sytuacje. Jednak poświęcenie każdego z naszych zawodników spowodowało, że nie straciliśmy bramki – zaznaczył, a wie, co mówi, bo w końcu sam jest centralną postacią bytomskiego środka pola.

Piąty remis z rzędu

Koniec końców można jednak stwierdzić: wszystko fajnie, dominacja, sytuacje i tak dalej. Tylko co z tego, skoro Polonia zremisowała po raz piąty z rzędu? Plus derbów jest na pewno taki, że bardzo dobrze funkcjonowała defensywa. Królowa Śląska zachowała czyste konto, a po „popisie” Stali Mielec z Lechią (1:7), nie ma już najwięcej goli straconych w 1. lidze. No ale zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce, mając tyle samo punktów, co będący już „na czerwono” Mielczanie...

– Myślę, że brakuje nam kompleksowości – diagnozował Łabojko. – Przykładowo w Warszawie zdobyliśmy dwie bramki i nie potrafiliśmy dowieźć konsekwentnie prowadzenia do końca. Z kolei w ostatnich dwóch spotkaniach (licząc też pucharowe starcie z rezerwami Widzewa – przyp. red.) było w drugą stronę – brakowało nam trochę polotu w ofensywie, lepszego wykończenia. Musimy zagrać kompleksowy mecz, aby w końcu zgarnąć trzy punkty – zaznaczył pomocnik. Kolejne spotkanie? Wyjazd do Niepołomic po przerwie na kadrę.

Piotr Tubacki

CZY WIESZ, ŻE...

Łabojko za Chiny Ludowe nie potrafi ograć Japończyka Shumy Nagamatsu! W dotychczasowej karierze pomocnik z Tarnowskich Gór rywalizował z nimpięć razy, czterokrotnie remisując i raz przegrywając. Pod kątem stosunku liczby rozegranych meczów do braku wygranych, to jeden z najgorszych bilansów Łabojki. Gorzej idzie mu tylko z Bartłomiejem Poczobutem i Cezarym Demianiukiem – których nie ograł w żadnym z sześciu spotkań.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się