Między nami, Arabami

Mało kto wie, że dwóch uczestników najbliższych mistrzostw świata... zagra dziś o trofeum! W Katarze końca dobiega bowiem Puchar Narodów Arabskich.

Nizar Al-Rashdan strzelił gola na wagę awansu Jordanii do finału Arab Cup. W październiku trafił natomiast w sparingu z Albanią. Fot. Imago/Press Focus

PUCHAR NARODÓW ARABSKICH

Szersza publika międzynarodowa – a już na pewno ta europejska – zapewne nie słyszała o takim turnieju. Nie jest to jednak rzecz nowa na mapie piłkarskiego światka. Arab Cup – z przerwami – odbywa się bowiem od 1963 roku, a dzisiaj końca dobiegnie jego 11. odsłona.

Kumple z Kataru

Narody pochodzenia arabskiego rozciągają się na dwóch kontynentach. W Afryce – wzdłuż południowego wybrzeża Morza Śródziemnego. W Azji – na Bliskim Wschodzie i wokół Zatoki Perskiej (lub jak niektórzy wolą – Arabskiej). W świecie futbolu jedni podlegają afrykańskiemu CAF, a drudzy azjatyckiemu AFC. Mowa o kontynentach szeroko zróżnicowanych, stąd Arabowie grają z przedstawicielami wielu innych grup etnicznych. No ale w latach 60. stwierdzili, że chcieliby też zacząć grać między sobą – i tak powstał niszowy Arab Cup. W 1974 roku powstała Unia Arabskich Związków Piłkarskich (UAFA), która zrzesza 10 federacji z Afryki i 12 z Azji. Od 1985 odpowiadała za organizację Arab Cup, który pod jej egidą odbywał się nieregularnie do 2012. Po kolejnej przerwie tematem zainteresowała się FIFA, więc Puchar zrobił się poważnym wydarzeniem. Tegoroczna impreza jest drugą (po 2021) sygnowaną logiem światowej federacji, na czym skorzystali... jej kumple z Kataru. Wraz z przyjściem FIFA zapewnili sobie miano gospodarza czterech kolejnych Arab Cup. Lobby Katarczyków jest silne, Europa przestaje być pępkiem świata, ale chociaż... stadiony z ostatniego mundialu nie stoją puste – także „kontenerowy” 974, który miał być po mistrzostwach świata rozebrany, lecz jak widać nadal stoi i służy.

Frekwencja dopisuje

Kilka dni temu w „Sporcie” opisywaliśmy fiasko na Arab Cup potencjalnego rywala Polaków na mundialu, Tunezji. Poza tym zagrało tam 15 ekip: Palestyna, Syria, Katar (z Tunezją w grupie A), Maroko, Arabia Saudyjska, Oman, Komory (grupa B), Jordania, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt, Kuwejt (grupa C), Algieria, Irak, Bahrajn, Sudan (grupa D). Frekwencja dopisuje, bo na trybunach zasiadało po 30, 40, 50, 60 czy nawet 70 tysięcy widzów! Dziś o godz. 19.00 na Lusail Stadium – tam gdzie finał MŚ – odbędzie się finał Arab Cup między wicemistrzem Azji Jordanią a mistrzem Afryki Marokiem. Oczywiście u tych drugich brakuje europejskich gwiazd jak Achraf Hakimi (tyczy się to wszystkich zespołów), które szykują się do startującego lada dzień Pucharu Narodów Afryki. Jednakże Jordańczycy – również uczestnik MŚ 2026 – gra niemal pierwszym garniturem. W Arab Cup handicap mieli ci, których piłkarze grają w ligach rodzimych czy szerzej – UAFA. Z tego powodu ogromną sensacją było ostatnie miejsce w grupie Kataru, gdzie występują tylko zawodnicy ligi katarskiej. A mowa o mistrzu Azji!

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się