Michał Probierz na nie

Nie ma szczerej spowiedzi bez rachunku sumienia. Ten dla obecnego selekcjonera nie jest łatwy.

Selekcjoner Michał Probierz na cenzurowanym... Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Udawało się Jerzemu Brzęczkowi, zrobił to także Czesław Michniewicz. Niestety, Michał Probierz przechodzi do historii jako ten, który nie dał rady utrzymać Biało-czerwonych w piłkarskiej elicie Starego Kontynentu w rozgrywkach Ligi Narodów. A przecież po wygranej ze Szkocją we wrześniu do zagrania w barażach zabrakło tylko remisu w ostatnim spotkaniu u siebie z Wyspiarzami…

Złe koncepcje, złe pomysły     

Rozgrywki w dywizji A1 kończymy z ledwie czterema punktami. Czy faktycznie jesteśmy słabsi od Szkocji, w której w ataku biega zawodnik grający na trzecim poziomie rozgrywkowym, Lyndon Dykes z Birmingham? Selekcjoner Probierz tak zafiksował się na ładnym dla oka graniu, że zapomniał o tym, co w piłce jest najważniejsze, a tym jest skuteczność, wynik. Baraże do Euro w marcu udało się przebrnąć, tam decydował jeden mecz. Teraz w grze o miejsce w elicie zawiedliśmy na całej linii, podobnie jak na Euro w czerwcu w Niemczech. To w dużej mierze, niestety, wina trenera i jego nieskutecznych pomysłów.

Zapomniał o obronie

Tak dziurawej defensywy nie mieliśmy od lat. O zgrozo, okazało się, że nawet w bramce mamy problem. Kolejne wachlowanie zawodnikami i raz stawianie na Marcina Bułkę, a raz na Łukasza Skorupskiego niewiele dobrego przyniosło. Skończyliśmy Ligę Narodów z 16 straconymi golami. Więcej nie stracił nikt! Jeśli wziąć pod uwagę średnią traconych bramek przez selekcjonerów, którzy prowadzili narodowy zespół w ostatnich kilkudziesięciu latach, to gorzej niż teraz było tylko w latach… 60. XX wieku!

Brak stabilizacji

Widać to na wielu pozycjach, bo w bramce, na pozycji numer „6”, na skrzydłach, w ataku. Wybitny trener, jakim był Hubert Kostka, powtarza, że za czasów selekcjonera Kazimierza Górskiego z góry było wiadomo, kto gdzie zagra. Teraz to totolotek, jak przy powołaniach, gdzie zawodnicy wyciągani są jak króliki z kapelusza. Rzucenie na głęboką wodę, bo do podstawowego składu, w październikowym meczu z Portugalią w Warszawie Maxiego Oyedele, który zagrał ledwie kilka meczów w ekstraklasie, to była niezrozumiała rzecz.

Nie wyciąga wniosków

Jak nie idzie, to trzeba może coś zmienić, inaczej poukładać. U nas za trenera Probierza nie ma takiej opcji. Gramy trójką obrońców cały czas, bo „ja tak chcę i nie ma dyskusji”. Może warto zastanowić się nad innym rozwiązaniem? Grajmy tym, co mamy, na co nas stać. Jak nie idzie z przodu, gdzie jak wyliczył były piłkarz Wielkiego Widzewa z lat 80. Mirosław Tłokiński, nie jesteśmy w stanie wymienić kilku piłek na połowie rywala, to skupmy się może na innej grze. Od czego jest sztab, od czego są pomocnicy selekcjonera? Przecież nikt nie chce dla kadry źle. Warto czasami posłuchać głosu z boku.

Brak charakteru

To może zaboleć selekcjonera. Jako ligowy piłkarz słynął z charakteru, ambicji, poświęcenia. Teraz też oczywiście się stara, ale nie przekłada się to na grę prowadzonej przez niego drużyny narodowej . Charakter – to coś, czego brakuje naszemu kolektywowi. Przed meczem z Portugalią i Szkocją w wywiadzie dla „Sportu” były reprezentacyjny obrońca kadry Górskiego Henryk Wawrowski mówił, że potrzeba piłkarskich zabójców. Niestety, w tej kadrze ich nie ma i to też po części wina selekcjonera.

Michał Zichlarz