Miasto jednak nie pomoże
Władze Bielska-Białej niespodziewanie wycofały się z planów podniesienia kapitału zakładowego drugoligowego Podbeskidzia. Ratuszowi prawnicy uznali, że ryzyko jest zbyt duże.
Górale robią swoje, są na dobrej drodze do baraży o awans, ale miejskiego zastrzyku finansowego nie otrzymają. Fot. Szymon Jaszczurowski/Podbeskidzie
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA
Cała sytuacja zakrawa na kuriozum, bo podczas marcowej sesji w budżecie miasta zabezpieczono na ten cel 1,8 mln zł. Środki te miały posłużyć do objęcia nowych akcji w spółce, tymczasem kilka dni temu ratusz zdecydował o... wstrzymaniu procedury. Decyzja ta zapadła w atmosferze obaw o konsekwencje prawne, jakie mogłyby spaść na urzędników w przypadku realizacji scenariusza dokapitalizowania. Wstrzymanie procedury emisji nowych akcji potwierdzono nam w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej. – W najbliższym czasie gmina nie planuje dokapitalizowania spółki – przekazało nam biuro prasowe.
Powodem tej nagłej zmiany kursu jest negatywna opinia prawników z magistratu, którzy wskazali na możliwe konsekwencje i brak dotyczący zgodności takich działań z obowiązującymi przepisami, podnosząc przede wszystkim ryzyko uznania finansowego wsparcia za niedozwoloną pomoc publiczną. To najprawdopodobniej następstwo informacji z końca ubiegłego roku, gdy media rozpisywały się o trwającym śledztwie Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która bada i stawia zarzuty za wspieranie publicznymi środkami Ruch Chorzów.
Wycofanie się miasta z planowanej inwestycji stawia pod znakiem zapytania realizację szerszego porozumienia, które wypracowano podczas rozmów prezydenta Jarosława Klimaszewskiego z drugim współwłaścicielem klubu, Edwardem Łukoszem. Zgodnie z pierwotnym założeniem obie strony miały wyłożyć po 1,8 mln zł, co łącznie dałoby kwotę 3,6 mln zł, przeznaczoną na spłatę długów.
Sytuacja finansowa klubu, mimo zeszłorocznego dokapitalizowania kwotą 5 mln zł, staje się coraz bardziej napięta, a na horyzoncie pojawiają się kolejne zobowiązania. Przypomnijmy, że nad spółką ciąży nieprawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, który dotyczy zwrotu pół miliona złotych pożyczki byłemu prezesowi, Krzysztofowi Przeradzkiemu. Klub przytomnie zdołał wnieść apelację, odsuwając w czasie termin zwrotu wierzytelności. Władze miasta w nieoficjalnych rozmowach przyznają wprost, że sprawa jest przegrana, ale jak się nie ma środków finansowych na spłatę pożyczki, to faktycznie lepiej odwlec ją w czasie.
Podbeskidzie znów ma problem z terminowym regulowaniem opłat za wynajem pomieszczeń biurowych i organizację spotkań na Stadionie Miejskim. Jak przekazał nam dyrektor Sebastian Wyszyński, spółka zalega Bielsko-Bialskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji ponad 574 tys. zł, z czego niemal cała kwota to zaległości wymagalne. Najstarsze niezapłacone faktury sięgają lipca ubiegłego roku, co pokazuje, że kłopoty z terminowym regulowaniem należności nie są zjawiskiem nowym, lecz permanentnym.(gru)
