Miałem dobry „feeling”

Siedem lat jestem w Górniku, siedem lat walczyłem o to, żeby coś zdobyć, to się udało i jestem ogromnie szczęśliwy – mówi Erik Janża.

Kapitan górniczej jedenastki miał powody do świętowania jak mało który jego kolega z zespołu. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus

GÓRNIK ZABRZE

Kapitan górniczej jedenastki jest jednym z tych, którzy po finałowym meczu Pucharu Polski na PGE Narodowym z Rakowem (2:0) mieli największe powody do zadowolenia. Raz, że jest jednym z liderów drużyny trenera Michala Gasparika, dwa, że nikt nie przebija go stażem w zabrzańskim zespole. Trzy, bo przecież po kontuzji odniesionej w ligowym meczu z Koroną 18 kwietnia nie było wiadomo czy w ogóle zagra w Warszawie… Oto reminiscencje Erika Janży.

O finale Pucharu Polski

- Miałem dobry „feeling” przez cały tydzień. Przed meczem trener zawsze mnie pyta, czy mam coś do powiedzenia. Odpowiedziałem, że nie bardzo, bo wszystko dobrze wygląda. Byłem przekonany, że będzie dobrze. Siedem lat jestem w Górniku, pamiętam jak było, kiedy przychodziłem. Tutaj jest moje miejsce. Cieszę się, że udało nam się coś zrobić!

O urazie

- Miałem kłopoty z barkiem, ale przed finałem powiedziałem, że jak będzie bolało, to ucinam rękę i gram dalej. Duże słowa uznania i podziękowania dla sztabu medycznego, że zrobili wszystko, żebym w tym finale z Rakowem wystąpił! Może też byłem zdenerwowany, jak to będzie na boisku wyglądało w pojedynkach, w takiej bezpośredniej walce, ale było super. Czułem, że jest w szatni dobra energia, że była bardzo dobra rozgrzewka przed meczem, to wszystko jest ważne, ma sens, dobrze się ułożyło.

O asyście

- Przy bramce głową Roberto Massimo na 1:0 powiem, że do końca tego nie trenowaliśmy, ale wyszło dobrze. Piłka miała być zagrana trochę dalej, ale super, że Roberto znalazł się w tym miejscu, wszystko wykończył i bardzo się z tego cieszę. Rano przed spotkaniem mówiłem Massimo, że strzeli i tak się stało. Jestem szczęśliwy, że akurat on trafił, bo miał problemy, kontuzje i ciężko walczył, żeby dojść do formy, wrócić do grania. Wielki szacunek dla niego, że tak pracował i dla trenera, że za tę pracę dał mu szansę.

O podniesionym pucharze ze Stanisławem Oślizło

- To była super sprawa! Dobrze, że tak zrobiliśmy! Pan Stanisław to legenda klubu, codziennie do niego przychodzi, spotykamy go na boisku, w klubowych korytarzach. Jestem mega szczęśliwy, że tak dobrze się trzyma, że przyjechał do Warszawy, że jest z nami. To było jedyne wyjście, żeby tak postąpić ze wzniesieniem pucharu. Ma już swoje lata i fajnie, że tak to wyszło. Czy było to zaplanowane? Nawet nie. Gadaliśmy tak z „Poldim” i z kierownikiem Krzyśkiem Skutnikiem, żeby tak zrobić. Zgodziliśmy się na to, a było czuć, ile dla niego to znaczy! Świetna sprawa

O spełnionym marzeniu

- Paweł Olkowski już dwa tygodnie przed finałem z Rakowem mówił, że ma 36 lat i jeszcze nic nie zdobył. Niektórzy grają w piłkę 20 lat i mogą nic nie zdobyć. Taki moment czasami zdarza się raz w życiu, że masz szansę. Trzeba zrobić wszystko, żeby wygrać i cieszę się, że „Olo” ma ten puchar, że pierwsze trofeum jest na koncie Rafała Janickiego. Ja owszem, zdobyłem u siebie w Słowenii puchar [z NK Maribor w 2016 – przyp. red.], ale to był mój pierwszy sezon w Mariborze, nie byłem ważnym piłkarzem, nie grałem za wiele. W źródłach jest informacja, że ten puchar mam, ale to nie to samo, co teraz w Górniku. Tutaj jestem siedem lat i siedem lat walczyłem o to, żeby coś zdobyć, to się udało i jestem ogromnie szczęśliwy.

O grze w europejskich pucharach

- Minimum będą cztery mecze Górnika, a wierzymy oczywiście, że na tym się nie skończy. To super sprawa dla klubu, dla kibiców, Zabrza i regionu, że będzie można się pokazać w Europie.

O nowym właścicielu

- Trzeba powiedzieć, że dzięki „Poldiemu” jest w klubie dobrze.  Nie wiem, jak wygląda do końca sytuacja z prywatyzacją, ale jak wszystko się uda, to Górnik co roku powinien walczyć o coś. Na razie całe Zabrze, cały Śląsk powinien się cieszyć, ale to jeszcze nie koniec sezonu! Trzeba walczyć dalej. Klub rośnie z roku na rok. Ja chciałbym przede wszystkim stabilizacji.

O lidze

- Jeszcze nie jest koniec, przed nami cztery mecze w ekstraklasie. Będziemy walczyć do końca, żeby dogonić Lecha i żeby w tabeli na koniec być na jak najwyższym miejscu. Sytuacja na razie jest bardzo dobra. Świetna atmosfera w szatni, świetna atmosfera wokół klubu. Musimy to wykorzystać w końcówce sezonu!  

Opr. Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się