Miał dzień konia
Ivan Brkić rozegrał być może swój najlepszy mecz, odkąd trafił do Motoru Lublin.
W sobotę każda piłka trafiała do rąk 30-letniego Chorwata. Fot. Ireneusz Wnuk/Press Focus
Transfer Chorwata w 2024 roku, który grał w Azerbejdżanie, a wcześniej na Łotwie, mógł wzbudzać mieszane odczucia. Na papierze wyglądał średnio, no ale czasami warto zaufać działowi skautingowemu. Dowodem tego jest fakt, że trenerzy nieczęsto chwalą konkretną postać w szeregach swoich rywali, a Jacek Zieliński z Korony poświęcił słowa uznania Ivanowi Brkiciowi.
To był mecz dwóch różnych odsłon. W pierwszej wyraźną przewagę miał Motor, a pomagali mu... obrońcy z Kielc. Obie bramkowe akcje wynikały z dograń z lewej flanki. Najpierw w pojedynku zawodników z numerami 24 asystujący Filip Luberecki ograł Bartłomieja Smolarczyka, a Mbaye Ndiaye odnalazł się między Marcelem Pięczkiem i – przede wszystkim – Konradem Ciszkiem, trafiając do bramki. Później zaś wydawało się, że Pięczek ma pod kontrolą Karola Czubaka i piłkę, lecz lubliński supersnajper wygarnął dośrodkowaną futbolówkę spod jego nóg i zdobył swoją 13. bramkę w sezonie.
Natchniony prowadzeniem 2:0 Motor w drugiej połowie oddał inicjatywę Koronie. Role się odwróciły, o czym świadczyła liczba oddawanych strzałów, ale w przeciwieństwie do kieleckich – obrońcy z Lublina spisywali się dobrze. A jeśli już się gdzieś „obcięli”, to rewelacyjny i efektowny między słupkami był Ivan Brkić. 30-letni Chorwat uczciwie i rzetelnie zapracował na swoje czyste konto i drugą wygraną Motoru z rzędu. A to dopiero drugi taki przypadek w sezonie jeżeli chodzi o drużynę Lublina.
Piotr Tubacki
8 CZYSTYCH KONT w 31 występach w Motorze zanotował Ivan Brkić. Liczby miałby pewnie lepsze, ale większość zeszłego sezonu stracił przez zerwane więzadła krzyżowe. W bieżących rozgrywkach broni od kolejki nr 3 – do bramki wskoczył, gdy Gasper Tratnik wpuścił 4 gole z Pogonią.
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Motor Lublin - Korona Kielce 2:0 (2:0)
1:0 – Ndiaye, 18 min (asysta Luberecki), 2:0 – Czubak, 34 min (bez asysty)
MOTOR: Brkić 8 – Stolarski 6, Najemski 6 (72. Bartos niesklas.), Matthys 7, Luberecki 7 (82. Meyer niesklas.) – Łabojko 5 (72. Samper niesklas.) – Ndiaye 6 (72. Santos niesklas.), Wolski 6, Rodrigues 5, Ronaldo 6 – Czubak 6 (82. Dadasov niesklas.). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Tratnik, Wójcik, Ede, Lewandowski, van Hoeven, Król, Karasek.
KORONA: Dziekoński 4 – Smolarczyk 3 (46. Rubeżić 5), Sotiriou 4, Pięczek 2 – Zwoźny 4 (46. Remacle 5), Gustafson 4 (72. Davidović niesklas.), Svetlin 5, Ciszek 5 – Długosz 4 (89. Niski niesklas.), Stępiński 4, Antonin 4 (72. Cebula niesklas.). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Resta, Popov, Nono, Nikolov.
Sędziował Damian Kos (Wejherowo) – 6. Asystenci: Bartosz Heinig, Dariusz Bohonos (obaj Gdańsk). Widzów 10846. Czas gry 96 min (47+49). Żółte kartki: Ndiaye (30. faul), Najemski (49. faul), Ronaldo (76. dyskusje), Rodrigues (87. faul) – Rubeżić (67. faul)
GŁOS TRENERÓW
Mateusz STOLARSKI: – To, że poziom jest tak wyrównany, powoduje, że w większości spotkań obserwować można różne słabsze i lepsze momenty, bo ciężko jest zagrać intensywnie na wysokim poziomie przez 90 minut. Dziewięć punktów zdobytych w pięciu po zimowej przerwie spotkaniach bardzo cieszy, ale cieszyć się będziemy tylko dwa dni, bo musimy budować motywację przed następnymi występami.
Jacek ZIELIŃSKI: – Sami zgotowaliśmy sobie ten los i ta porażka boli. Nasza defensywa, która dotychczas była solidna, popełniła dwa proste błędy i przeciwnicy je wykorzystali. Cała moja drużyna w pierwszej połowie grała słabo i po straconych bramkach nie potrafiła się podnieść, ale w drugiej, po przegrupowaniu się, pokazała inną twarz. Wracamy jednak rozczarowani, choć taka jest piłka. Bramkarz Motoru miał dzień konia.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| MOTOR | KORONA | |
| 49 | posiadanie piłki | 51 |
| 4 | strzały celne | 5 |
| 9 | strzały niecelne | 17 |
| 2 | rzuty rożne | 10 |
| 14 | faule | 15 |
| 1 | spalone | 1 |
| 4 | żółte kartki | 1 |
