Melpomena i sport

POWRÓT DO KORZENI, cotygodniowy felieton Michała Listkiewicza

Wielu aktorów żywo interesuje się sportem, niektórzy nawet z powodzeniem go uprawiali, a wielu uprawia go czynnie na emeryturze, jak Jan Englert chociażby. To fakt, że w dzisiejszych czasach trudno byłoby pogodzić karierę sceniczno-ekranową ze sportową, epoka Mariana Łącza dawno minęła. Słynny „Makuś" zwany był nie bez racji najlepszym aktorem wśród piłkarzy, i najlepszym piłkarzem wśród aktorów. Kres jego sportowej karierze położył dyrektor stołecznego Teatru Polskiego, który bardzo się wkurzył widząc ubłoconego Łącza wchodzącego na scenę po powrocie z meczu ligowego. Tak się śpieszył, że nawet prysznica po meczu nie wziął. Jego córka Laura, jedna z najwybitniejszych polskich aktorek doby współczesnej, nie poszła w ślady taty, jej pasją jest pływanie.

Całkiem zdolnym piłkarzem był Olaf Lubaszenko, ale kontuzja kolana przerwała mu karierę z pożytkiem dla polskiego kina. Z kolei Wiktor Zborowski grał w juniorskiej reprezentacji Polski w koszykówce, wtedy wzrost ponad 190 cm imponował. Zbigniew Buczkowski całkiem dobrze boksował, Daniel Olbrychski świetnie czuł się w siodle, Mieczysław Czechowicz z powodzeniem uprawiał gimnastykę a Jan Kobuszewski ... żużel.

Mój tata Zygmunt był najmłodszym wykładowcą na warszawskiej PWST, kultowej uczelni kształcącej aktorów i reżyserów. Opowiadał mi, że sprawność fizyczna była warunkiem promocji na kolejne lata nauki. Ruch sceniczny oparty na gibkości, sprawności, koordynacji ruchowej to było abecadło zawodu aktora. Wybredny widz oczekuje jednak przede wszystkim precyzji w podawaniu tekstu, a z tym jest coraz gorzej. Seplenienie, połykanie sylab, kappacyza, mutyzm, świszczenie są dziś na porządku dziennym. Jakże często zżymamy się, że rozumiemy ledwie co trzecie słowo wypowiadane na scenie, a szczególnie w filmie. W rodzących się jak grzyby po deszczu serialach to już plaga. Cóż, takie mamy czasy, w których niechlujstwo i pośpiech dominują.

Braki warsztatowe dotyczą też niedouczonych piłkarzy. Sepleniący aktor i zawodnik przyjmujący piłkę na trzy razy z jednej są parafii, że posłużę się cytatem z fraszki Boya. A skoro już o niej mowa, to drugi wers: „wszyscy wiedzą jak, żaden nie potrafi" jako żywo pasuje do grzmocenia w polskich sędziów piłkarskich jak w bęben. Niektórzy sugerują nawet import arbitrów z zagranicy. Proszę bardzo: Hiszpan Lahoz - na szczęście już w roli komentatora-emeryta tylko - dopiero by nam pokazał jak można fałszować gwizdkiem. Od razu byśmy zatęsknili za Frankowskim, Przybyłem i Sylwestrzakiem, że o Marciniaku nie wspomnę.

Dlaczego polscy siatkarze imponują nienaganną techniką a piłkarze już nie ? Dyplomy UEFA od A do PRO nie zastąpią talentu pedagogicznego. A bez niego nie przekonamy małolatów, że tylko cierpliwość i mozolna praca przyniosą efekty. W szkole nie lubiłem siatkówki, gdyż była zbyt trudna, techniczna. Robert Lewandowski ćwiczył godzinami, by piłka nie odskakiwała mu od nogi, wiem to od jego mamy, kiedyś dobrej siatkarki. Wielu trenerów stawia na motorykę kosztem techniki, a to błąd. Podobnie jest na ekranie: ładna buzia i ponętne ciało nie zastąpią umiejętności poprawnego podawania słowa.

Przykry to widok gdy trybuny śląskich stadionów świecą pustkami w trakcie piłkarskiego młodzieżowego mundialu kobiet. Mam żal do organizatorów, ale też do władz Katowic, Sosnowca i Bielska Białej, że nie zadbali o promocję. Zabrakło bilboardów i aktywności w popularnych mediach społecznościowych. Odzywa się też natura polskiego kibica, która każe kochać tylko swoich i tylko wtedy, gdy wygrywają. Mam nadzieję, że chociaż w fazie finałowej będzie lepiej i na trybunach pojawi się więcej fanów. Nasze waleczne dziewczyny i ich rywalki z całego świata w pełni zasługują na wsparcie z trybun. Ja w czwartek wybieram się do Bielska Białej i chętnie spotkam się z fanami futbolu, wręczę fotkę z Maradoną i książkę.

Kopanie leżącego to nie moja bajka, więc tym razem nie napiszę o prezesie PKOL. Już trwa dzielenie skóry na niedźwiedziu, tworzą się frakcje i koterie chętnych do władzy. Pewnie to trochę potrwa, a przywracanie prestiżu szacownej instytucji jeszcze dłużej. Przy okazji przypominają o sobie ludzie, którzy odegrali niechlubną rolę w przewrocie torującym Piesiewiczowi drogę do władzy. Marcin Mastalerek, były doradca Prezydenta Dudy i wiceprezes piłkarskiej Ekstraklasy, jest jednym z nich. Z Polskim Komitetem Olimpijskim jest jak z sędzię piłkarskim - im o nim ciszej, tym lepiej. Ostatnio niestety głośno i tu i tam.

Aktorzy, jak na zdjęciu Rafał Mroczek, nie stronią nawet od gry w hokeja. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się