Medali ma być więcej. Niż jeden

Biało-czerwoni mają kilku faworytów w halowych mistrzostwach świata, ale szacunki co do podium są ostrożne. Pomóc ma gorący doping kibiców w Arenie Toruń.

Nasza rewelacja mistrzostw świata w Tokio, Maria Żodzik (pierwsza z lewej), znów ma niezwykle silną konkurencję w skoku wzwyż… Fot. Michał Laudy / Press Focus

DO HMŚ ZOSTAŁY 2 DNI

Przedstartowa gorączka związana z drugim na polskiej ziemi globalnym czempionatem w hali narasta. Także nadzieje związane z występem Polaków przed własną publicznością w Toruniu - w liczbie 32 - są rozbudzone i większe niż zdobycze medalowe przedstawicieli „królowej sportu” w ostatnich światowych imprezach. W latach 2024-25 z igrzysk olimpijskich w Paryżu, halowych mistrzostw świata w Nankinie i stadionowego czempionatu w Tokio Biało-czerwoni przywozili zaledwie po jednym krążku. Tymczasem poprzednie lata przyzwyczaiły kibiców do znacznie większych sukcesów.

- W kilku konkurencjach mamy zawodników w czołówkach list światowych. Wiadomo że listy nie biegają i nie skaczą, trzeba się dobrze zaprezentować na imprezie docelowej - podkreśla brązowa medalistka olimpijska na 400 m Natalia Bukowiecka, wskazując na dodatkowy atut. - To, że startujemy przed własną publicznością i dobrze znamy halę w Toruniu, da nam pewną przewagę i wierzę, że zdobędziemy więcej niż jeden medal - dodaje jedna z naszych faworytek.

- W lutym podczas mityngu Copernicus Cup w Toruniu kibice dopisali; pomaga mi to i mobilizuje do tego, aby było lepiej, szybciej. Myślę, że podczas mistrzostw ten doping będzie odczuwalny jeszcze bardziej - podkreśla inna z naszych nadziei, płotkarka Pia Skrzyszowska.

Siódemka w top 3

Rok temu w chińskim Nankinie - w „zaległych” HMŚ 2020 przełożonych z powodu pandemii - skromna, 14-osobowa reprezentacja wywalczyła jeden medal: srebro żeńskiej sztafety 4x400 m. Rok wcześniej w Glasgow na szyjach naszych lekkoatletów zawisły dwa krążki: srebro Ewy Swobody na 60 m i brąz Skrzyszowskiej na 60 m ppł.

Teraz, w czempionacie Kujawy Pomorze 26, występujący w roli gospodarzy Biało-czerwoni liczą na więcej, ale szacunki fachowców i oficjeli są ostrożne, choć aż siedmioro reprezentantów Polski znajduje się w top 3 zgłoszeń na mistrzostwa. - Z takich szans zwykle wykorzystuje się około połowy, a gdy dorzucimy do tego którąś ze sztafet, powinniśmy liczyć na 3-4 medale - mówi „Sportowi” były prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, Jerzy Skucha.

Nie ma się czego bać

Niepokonany w tym roku na 60 m ppł. Jakub Szymański osiągnął 7,37 sek., co jest nowym rekordem Polski. Taki sam wynik ma także dwóch Amerykanów, Trey Cunningham i Dylan Beard, którzy przyjadą do Polski. 20-letni Ja'Kobe Tharp, który w mistrzostwach NCAA uzyskał 7,32 nie wziął udziału na początku marca w amerykańskich kwalifikacjach, więc w Toruniu nie wystartuje. - Zobaczymy, kto wytrzyma w finale. To się nie musi udać, ale nie ma się czego bać - wskazał najlepszy polski płotkarz.

Druga ex aequo na listach zgłoszeń jest Skrzyszowska. Stawka jest jednak niezwykle wyrównana, a do Grodu Kopernika przyjeżdżają wszystkie najlepsze specjalistki płotkarskiego sprintu.

Wzwyż, pięciobój, 800 metrów…

Drugi, także ex aequo, jest skoczek wzwyż Mateusz Kołodziejski. Uzyskane w tym roku 2,30 jest przełomem w jego karierze. - Wiem, że jestem równy i stabilną dyspozycję chcę pokazać w hali w Toruniu, którą znam od lat, bo tu stawiałem pierwsze kroki jako junior. Co to da? Nie chcę skupiać się na miejscu, ale na dobrze wykonanej pracy - studzi oczekiwania lekkoatleta z Bydgoszczy.

Drugi wynik wśród zgłoszonych do rywalizacji pięcioboistek ma znajdująca się w życiowej formie Paulina Ligarska, a czwarty Adrianna Sułek-Schubert, która zna już smak medalu HMŚ, bo była druga w 2022 roku w Belgradzie, a po urodzeniu dziecka od dwóch lat zbliża się do najwyższej formy. Trzeci pod dachem jest także Maciej Wyderka, który w lutym w Ostrawie „wymazał” rekord Polski na 800 m samego Adama Kszczota.

Ależ rywalki dla Żodzik!

Trzecim rezultatem w tym sezonie wśród zgłoszonych - oprócz Bukowieckiej na 400 m - legitymuje się skoczkini wzwyż Maria Żodzik - 1,98. Jej konkurencja jest jednak bodaj najsilniej obsadzona ze wszystkich. W Toruniu wystartują bowiem: rekordzistka świata Jarosława Mahuczich z Ukrainy, bardzo mocne i już utytułowane Australijki Nicola Olyslagers (mistrzyni świata na stadionie i dwukrotna w hali) oraz Eleanor Patterson i znajdująca się w życiowej formie 20-letnia Serbka Angelina Topić (2,00!). Wśród tych pięciu zawodniczek powinny znajdować się trzy medalistki.

Spore szanse medalowe Polacy mają także w żeńskiej sztafecie 4x400 m i w mikście 4x400. - Mamy zawodników, którzy pokazali dobrą dyspozycję w tym roku i mam nadzieję, że dowiozą formę do mistrzostw globu. Poziom w tym roku w hali jest bardzo wysoki, więc jeżeli zdobędziemy 2-3 medale, będzie bardzo dobrze - uważa mistrz olimpijski w kuli i wiceprezes PZLA, Tomasz Majewski.


POLACY W TOP 10

Pozycje Polaków w czołowej „10” list zgłoszeniowych do HMŚ

1. Jakub Szymański, 60 ppł.
2. Paulina Ligarska, 5-bój
2. Pia Skrzyszowska, 60 ppł.
2. Mateusz Kołodziejski, wzwyż
3. Maria Żodzik, wzwyż
3. Natalia Bukowiecka, 400 m
3. Maciej Wyderka, 800 m
4. Adrianna Sułek-Schubert, 5-bój
7. Klaudia Kazimierska, 1500 m
7. Anna Matuszewicz, w dal
8. Filip Ostrowski, 800 m
10. Ewa Swoboda, 60 m
10. Anna Wielgosz, 800 m

(ToM)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się