Medal był naprawdę blisko!
Damian Żurek zajął czwarte miejsce na 1000 m - o siedem setnych sekundy za podium...
Damian Żurek docenia swoje osiągnięcie. Fot. PAP/EPA
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE
Zwyciężył główny faworyt, Amerykanin Jordan Stolz, który pobił rekord olimpijski wynikiem 1:06,28. Srebrny medal zdobył Holender Jenning de Boo, który przegrał z Jankesem w bezpośrednim pojedynku o pół sekundy. Brąz wywalczył Chińczyk Zhongyan Ning.
W hali lodowej w Mediolanie nie obyło się bez kontrowersji. Holender Joep Wennemars, któremu przeszkodził w biegu rywal z Chin, Lian Ziwen, powtarzał swój start, ale nie poprawił wyniku.
Również Piotr Michalski został wytrącony z rytmu, gdy drogę zajechał mu Austriak Gabriel Odor, później zdyskwalifikowany. Polak nie zdecydował się na powtórny start i zakończył zmagania na 25. miejscu. Marek Kania był 23.
Ze startem Żurka wiązano uzasadnione nadzieje. W ostatnich przed igrzyskami zawodach Pucharu Świata, pod koniec stycznia w niemieckim Inzell, był drugi na 1000 m, a na 500 m wygrał dwukrotnie, pokonując Stolza, a w czternastu obecnosezonowych startach w Pucharze Świata dziewięć razy stawał na podium, W klasyfikacji generalnej PŚ i na 1000, i na 500 metrów zajął drugie lokaty, za Stolzem. Już w Mediolanie pochodzący z Tomaszowa Mazowieckiego 26-letni panczenista zapewniał, że jest bardzo dobrze przygotowany.
Im bliżej dwóch ostatnich biegów, tym emocje były większe. W drugiej parze od końca ścigali się Stolz i de Boo, a forma obu mogła zwiastować tylko znakomite czasy i po biegu zajmowali odpowiedni pierwsze i drugie miejsce. Żurek na zakończenie rywalizacji jechał z Estończykiem Martenem Liivem, który na kilometr jest w klasyfikacji PŚ szósty. Pierwsze międzyczasy Polaka wskazywały na drugie miejsce, ale potem stracił impet i zajął „najgorsze dla sportowca czwarte miejsce”. 21-letni Stolz utrzymał więc pierwsze miejsce, choć nie mógł od razu świętować, bo inny z faworytów, Holender Joep Wennemars, został wcześniej nieprzepisowo zablokowany przez Chińczyka Ziwena Liana. Wybuch złości Wennemarsa mocno skierowany w rywala przejdzie do historii, ale dostał on jeszcze szanse na poprawienie się w samotnym biegu już po głównej części. Można się było martwić, że zabierze Żurkowi nawet to czwarte miejsce, ale był już zbyt zmęczony, by zamieszać w czołówce. W podobnej sytuacji znalazł się nasz Piotr Michalski, któremu drogę zajechał Austriak Gabriel Odor, gdy czas Polaka dawał mu szansę na pierwszą dziesiątkę. Michalski też mógł powtórzyć bieg, ale się nie zdecydował, by nie tracić sił przed biegiem na 500 m.
Pięćsetka to koronny dystans Żurka, ale nastawiają się nań również Kania i właśnie Michalski. Ten ostatni był podobnie blisko podium na igrzyskach w Pekinie, zajmując 4. miejsce na 1000 m oraz piąte na 500 m, a medale uciekły mu o 0,08 oraz o 0,03 sekundy.
Głównym faworytem będzie Stolz, który jest w wyśmienitej formie - wygrał klasyfikację generalną PŚ na 500, 1000 i 1500 m. Jankes zapowiedział, że jego celem w Mediolanie są cztery złote medale - na wspomnianych dystansach oraz w wyścigu masowym.
Przypomnijmy jednak, że niedawno w Inzell Żurek dwa razy był lepszy od Stolza i pobił rekord tamtejszego toru. Kibice z niecierpliwością będą teraz czekać na sobotę, 14 lutego...
