mecz wielkiej wagi

Mimo turbulencji wiara trenera Arne Senstada pozostaje niezachwiana. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
Mecz wielkiej wagi
Jeśli dziewczyny zdołają się podnieść, to będę z nich bardzo dumny - mówi trener Arne Senstad.
Kurz po poniedziałkowej porażce z Niemkami już opadł. Biało-czerwone zdołały ją dokładnie przeanalizować i we własnym gronie odpowiedzieć na wiele pytań. Wysokie porażki się zdarzają, ale można z nich również wyciągnąć wnioski. Problem tylko w tym, by były one właściwe. Należy wierzyć, że ostatnie spotkanie w fazie grupowej było wypadkiem przy pracy i podobna katastrofa już się nie powtórzy.
Pełna koncentracja
Po odjęciu wyników starć z najsłabszymi zespołami w grupie utworzono tzw. fazę zasadniczą. Nasz zespół trafił do grupy 3 i na ten moment zajmuje 4. miejsce; po wygranej z Japonią zabrał bowiem 2 punkty, co już jest uważane za wielki sukces. Musi on jednak zostać przekuty na coś większego, a do tego potrzebne są zwycięstwa. Okazja na pierwsze nadarzy się już dziś o 15.30 w konfrontacji z Serbią. Chcąc się jeszcze liczyć w tym turnieju (przed jego rozpoczęciem mówiono o gotowości walki o ósemkę, gwarantującą miejsce w turnieju o igrzyska olimpijskie), bezwzględnie trzeba wygrać, bo w kolejnych meczach z Danią i Rumunią poprzeczka powędruje znacznie wyżej. Serbki na ten moment nie mają punktów, ale w żaden sposób nie można ich lekceważyć, bo z Dunkami walczyły na całego, przegrywając dopiero w końcówce.
Powstrzymać Jovović
Reprezentacja Serbii jest w trakcie przebudowy pokoleniowej. Nie ma już w niej m.in. Andrei Lekić czy Dragany Cvijić, wicemistrzyń świata sprzed dekady. Liderką zespołu Urosa Bregara jest Jovana Jovović, która w trzech meczach trwającego turnieju zapisała 13 bramek i 20 asyst, co daje jej 2. pozycję; najlepsza z Polek - Monika Kobylińska - ma 13 goli i 9 kluczowych podań. - To mecz wielkiej wagi. Pokaże, jaki mamy charakter. Jeśli będziemy w stanie podnieść się po dotkliwej porażce z Niemkami, będę bardzo dumny z zawodniczek. Jestem przekonany, że wszystkie poszukają w sobie dodatkowego bodźca, który poniesie nas do zwycięstwa i pozwoli wrócić do gry o coś więcej - mówi trener biało-czerwonych, Arne Senstad. - Takie mecze jak ten poniedziałkowy to niestety część sportu. Zawsze powtarzam, że wygrywamy jako zespół i przegrywamy jako zespół. Myślę, że byliśmy dobrze przygotowani i wiedzieliśmy, jak Niemki zagrają i co musimy robić. Początkowo wszystko było w porządku, ale potem nasza obrona się nie sprawdzała i rywalki zdobyły wiele bramek. Zmieniliśmy taktykę w ataku na 7 na 6, co było sukcesem, bo niemal wyrównaliśmy, ale później wszystko znów się zawaliło. Przed mistrzostwami mówiłem, że nie mamy w składzie największych gwiazd, a naszą siłą ma być zgrany zespół. W meczu z Niemkami tego zabrakło. Od dawna powtarzamy, że potrzebujemy więcej zawodniczek na najwyższym poziomie. Nawet gdy wygrywaliśmy w poprzednich spotkaniach, uważałem, że byliśmy za bardzo uzależnieni od niektórych zawodniczek, jak Monika Kobylińska czy Adrianna Płaczek. Potrzebujemy, żeby jeszcze więcej dziewczyn osiągnęło najlepszy poziom.
O każdą bramkę
Norweski szkoleniowiec chciałby, żeby jego zespół znalazł się w ósemce, ale nawet 9. czy 10. miejsce może zapewnić ścieżkę olimpijską do igrzysk w Paryżu. - Dobrze o tym wiemy i w kolejnych trzech meczach będziemy walczyć o każdy punkt, o każdą bramkę. Oczywiście, że bardzo chcielibyśmy grać w turnieju kwalifikacyjnym i zrobimy wszystko, by tak się stało. Jestem zdania, że możemy wygrać z Serbią i Rumunią i powalczyć z Danią. Wiemy, że w tym gronie jesteśmy outsiderami, ale wiemy też, jaki mamy potencjał. Jeśli będziemy potrafili go w pełni wykorzystać, nie widzę powodów, dla których nie mielibyśmy wygrać kolejnych spotkań - zakończył Arne Senstad.
Marek Hajkowski
Czy wiesz, że...
* Z Serbkami Polki zmierzyły się dotąd 8 razy. Wygrały 3 i przegrały 5 spotkań.
* Do ostatniego meczu doszło przed dwoma laty na MŚ w Hiszpanii. Po bardzo zaciętym spotkaniu w fazie grupowej biało-czerwone przegrały 21:25.
* W 2013 roku w Serbii oba zespoły trafiły na siebie w półfinale MŚ. Górą były gospodynie turnieju, wygrywając 24:18. W finale Serbki przegrały z Brazylijkami 20:22, a w meczu o 3. miejsce biało-czerwone uległy Dunkom 26:30. Od tamtej pory wyżej nie zdołały dotrzeć.
* W serbskim zespole występuje Jovana Milojević. Grająca w Zagłębiu Lubin kołowa dzieli obecnie szatnię z Barbarą Zimą, Karoliną Kochaniak-Salą, Adrianną Górną oraz Darią Michalak i stanie dziś naprzeciwko nich.
