Mecz-pułapka
Rozmowa z Janem Urbanem, selekcjonerem reprezentacji Polski
Panie Janie, rano wstań i uśmiechnij się. Jednak wygraliśmy! Fot. PAP/Leszek Szymański
Są trzy punkty. I to jest najważniejsze – niezależnie od stylu. Zgodzi się pan?
- Cóż, są takie spotkania, w których mówisz: „Muszę wygrać”, ale wiesz, że nie jest to mecz o życie, o miejsce w tabeli. No dobra, o koszyk, ale on też nie jest jeszcze do końca pewny. Więc ważna jest kwestia mentalna. Ja nie widziałem, by drużyna zlekceważyła przeciwnika jeśli chodzi o grę w ofensywie. Stwarzaliśmy sporo okazji. Ale bardzo źle zagraliśmy w defensywie. Przeciwnik widzi w takich chwilach, że może stwarzać groźne sytuacje, i to go napędza.
Miał pan wrażenie, że mieliśmy w którejś chwili ten mecz pod kontrolą?
- Momentami. Ale generalnie to był otwarty mecz. Wszystko się mogło zdarzyć, a tak nie powinno być. Zadowolony jestem z nastawienia, z jakim drużyna wyszła z szatni po przerwie. Początek II połowy: wyższe podejście, szybkie odzyskiwanie piłki – to działało. Stąd wzięły się gole na 2:1 i 3:1. Wiem z doświadczenia, jak taki gol potrafi podciąć skrzydła. Ale sytuacja za sprawą VAR-u się odwróciła. Gospodarze dostali karnego, strzelili na 2:2 i znów zaczęli się napędzać. Oni też mają swoje ambicje, swój honor, starają się o niespodziankę. A my byliśmy rozkojarzeni, dawaliśmy im za dużo miejsca na zagranie piłki, na jej przyjęcie. Mecz znów stał się nieładnym widowiskiem do oglądania. W tym kontekście ważne jest, że zdołaliśmy go wygrać.
Użył pan słowa „rozkojarzeni”. Brakowało koncentracji?
- Chwilami tak. Ale są mecze, w których niełatwo być skoncentrowanym na 100 procent. To był jeden z takich meczów-pułapek. Ja to wiedziałem, rozmawiałem o tym z drużyną, ostrzegałem przed wpadnięciem w nią. I wpadliśmy...
Na szczęście daliśmy radę.
- Przy wyniku 2:2 byliśmy zdenerwowani: wszyscy wiedzą, co to znaczy nie wygrać z Maltą... Nie jesteśmy jedyni, którzy się z takimi nerwami mierzyli. Zobaczcie na remis Duńczyków z Białorusią, na dramat Węgrów. My wygraliśmy. A jeśli nie potrafisz wygrać, grając ładnie w piłkę, wygraj grając brzydko. To też jest umiejętność, nawet jeżeli – jak przy rykoszecie po strzale Piotrka – jest w tym łut szczęścia.
Notował DaL
